Iwona Szymura

dodane 03.11.2013 12:00

28 pazdziernika

Dobrze, że ostatnio była zmiana czasu...

Dobrze, że ostatnio była zmiana czasu, bo chociaż mogłam sobie dłużej pospać. Naprawdę mi to pomogło, bo od kilku tygodni ciągle jestem nieprzytomna i sama nie wiem, co się wokół mnie dzieje. A jutro wyjeżdżam na wycieczkę. Strasznie się cieszę. Takie wyjazdy to jedyny sposób, by poznać swoją klasą. Jedziemy w góry – w planie mamy park linowy, spacery i wiele, wiele innych.
Ostatni weekend miałam trochę nudny. Starałam się przygotować do sprawdzianów i kartkówek, które będę miała za dwa tygodnie – to jedyny sposób. Nie dałabym rady ogarnąć w niecałe trzy dni siedmiu przedmiotów. Zapowiada się naprawdę męczący czas.
 

« 1 »
oceń artykuł

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Iwona Szymura

dodane 03.11.2013 12:00

28 pazdziernika

Dobrze, że ostatnio była zmiana czasu...

Dobrze, że ostatnio była zmiana czasu, bo chociaż mogłam sobie dłużej pospać. Naprawdę mi to pomogło, bo od kilku tygodni ciągle jestem nieprzytomna i sama nie wiem, co się wokół mnie dzieje. A jutro wyjeżdżam na wycieczkę. Strasznie się cieszę. Takie wyjazdy to jedyny sposób, by poznać swoją klasą. Jedziemy w góry – w planie mamy park linowy, spacery i wiele, wiele innych.
Ostatni weekend miałam trochę nudny. Starałam się przygotować do sprawdzianów i kartkówek, które będę miała za dwa tygodnie – to jedyny sposób. Nie dałabym rady ogarnąć w niecałe trzy dni siedmiu przedmiotów. Zapowiada się naprawdę męczący czas.
 

« 1 »
oceń artykuł

W Małym Gościu

Najnowszy numer MGN 03/2019:

Bóg codziennie daje znaki. Trzeba je czytać nie tylko oczami, ale przede wszystkim sercem. Poznałam niedawno młodą, piękną hrabiankę. Nazywa się Rózia – nie od Rozalii, tylko od Róży – dzisiaj chyba rzadko daje się dzieciom takie imię... Urodziła się dość dawno temu, w XIX wieku. Świetnie grała na fortepianie. W ogóle lubiła muzykę i uwielbiała jeździć konno.