MGN 09/2012

dodane 30.08.2012 11:15

Wyjątkowe lato

25 lipca
Nawet nie zdążyłam się zorientować, a pierwszy miesiąc wakacji powoli dobiega końca. Być może dlatego, że pierwszy raz w swoim życiu pracowałam :)
Mój wujek ma sad. Hoduje tam różnego rodzaju pyszne jabłka, a potem sprzedaje je na targu. Podczas gdy moi kuzyni wyjechali, ja pomagałam mu handlować. Przez dwa tygodnie mieszkałam u babci. A babcia świetnie gotuje, u niej wszystko smakuje wyśmienicie! Nawet rosół, za którym specjalnie nie przepadam. Co rano wstawałam dość wcześnie i pomagałam wujkowi zapakować skrzynki z jabłkami. Później jechaliśmy na targ. Tam miałam okazję przyglądać się różnym ludziom. Jedni kupowali, inni tylko przemykali obok straganu albo podjadali soczyste owoce.
To było niezwykłe doświadczenie. Mimo, że w sumie mieszkam blisko babci i wujka, to czułam się tam zupełnie inaczej. Każde miejsce ma swój klimat. Trzeba się tylko przyzwyczaić...

18 sierpnia
Właśnie wróciłam z rekolekcji oazowych. To było niesamowite przeżycie. W ciągu siedemnastu dni poznałam Boga na nowo. Zaprzyjaźniłam się tez z niesamowitymi ludźmi.
Nie wiem, czy to wina mojego pesymistycznego nastawienia, które za wszelką cenę próbuję przezwyciężyć, czy też raczej istnieje jakiś inny powód, ale na początku nie było tak kolorowo. Od razu, gdy przyjechałam dowiedziałam się, że będę mieszkać z dwoma nieznajomymi dziewczynami. W dodatku, gdy przekroczyłam próg mojego pokoju, ujrzałam ogromnego szerszenia (tak na marginesie – te zwierzęta mnie przerażają).  Początkowo siedziałam jak na szpilkach. Nie odzywałam się do nikogo, wyglądałam chyba, jakbym mówiła w zupełnie innym języku. Następnego dnia było już inaczej. Nie spodziewałam się, że po tygodniu będę się już czuła jak u siebie w domu. A gdy trzeba było wracać, aż łza zakręciła mi się w oku. Pozory – jak widać – potrafią mylić.

20 sierpnia
Wczoraj urządziłam nocny maraton filmowy w moim domu. W końcu są jeszcze wakacje. Zaprosiłam kilka koleżanek. Ustaliłyśmy, że obejrzymy kilka komedii i… horror! Co do dramatów – wszystkie byłyśmy zgodne – lepiej nie psuć sobie humoru przed końcem wakacji. Mama kupiła nam Coca-colę, chipsy i zrobiła popcorn. Czułyśmy się jak w prawdziwym kinie.
Już na początku pierwszego filmu, zupełnie bez powodu, Magda zaczęła się śmiać. A że śmiech jest bardzo zaraźliwy, po chwili każda z nas już chichotała :)
W przerwach między jednym filmem a drugim wspominałyśmy kończące się – niestety – :(( wakacje. Jeszcze tylko niecałe dwa tygodnie. Szkoda :(
Każde lato ma w sobie coś wyjątkowego. Jestem pewna, że tego lata nie zapomnę. Nowo poznanych ludzi i inny niż do tej pory pobyt u babci. Będę wracać do tych chwil. Szczególnie wtedy, gdy nikt już nie będzie pamiętać, jak wygląda lipcowe i sierpniowe słońce.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..
Dyskusja zakończona.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

MGN 09/2012

dodane 30.08.2012 11:15

Wyjątkowe lato

25 lipca
Nawet nie zdążyłam się zorientować, a pierwszy miesiąc wakacji powoli dobiega końca. Być może dlatego, że pierwszy raz w swoim życiu pracowałam :)
Mój wujek ma sad. Hoduje tam różnego rodzaju pyszne jabłka, a potem sprzedaje je na targu. Podczas gdy moi kuzyni wyjechali, ja pomagałam mu handlować. Przez dwa tygodnie mieszkałam u babci. A babcia świetnie gotuje, u niej wszystko smakuje wyśmienicie! Nawet rosół, za którym specjalnie nie przepadam. Co rano wstawałam dość wcześnie i pomagałam wujkowi zapakować skrzynki z jabłkami. Później jechaliśmy na targ. Tam miałam okazję przyglądać się różnym ludziom. Jedni kupowali, inni tylko przemykali obok straganu albo podjadali soczyste owoce.
To było niezwykłe doświadczenie. Mimo, że w sumie mieszkam blisko babci i wujka, to czułam się tam zupełnie inaczej. Każde miejsce ma swój klimat. Trzeba się tylko przyzwyczaić...

18 sierpnia
Właśnie wróciłam z rekolekcji oazowych. To było niesamowite przeżycie. W ciągu siedemnastu dni poznałam Boga na nowo. Zaprzyjaźniłam się tez z niesamowitymi ludźmi.
Nie wiem, czy to wina mojego pesymistycznego nastawienia, które za wszelką cenę próbuję przezwyciężyć, czy też raczej istnieje jakiś inny powód, ale na początku nie było tak kolorowo. Od razu, gdy przyjechałam dowiedziałam się, że będę mieszkać z dwoma nieznajomymi dziewczynami. W dodatku, gdy przekroczyłam próg mojego pokoju, ujrzałam ogromnego szerszenia (tak na marginesie – te zwierzęta mnie przerażają).  Początkowo siedziałam jak na szpilkach. Nie odzywałam się do nikogo, wyglądałam chyba, jakbym mówiła w zupełnie innym języku. Następnego dnia było już inaczej. Nie spodziewałam się, że po tygodniu będę się już czuła jak u siebie w domu. A gdy trzeba było wracać, aż łza zakręciła mi się w oku. Pozory – jak widać – potrafią mylić.

20 sierpnia
Wczoraj urządziłam nocny maraton filmowy w moim domu. W końcu są jeszcze wakacje. Zaprosiłam kilka koleżanek. Ustaliłyśmy, że obejrzymy kilka komedii i… horror! Co do dramatów – wszystkie byłyśmy zgodne – lepiej nie psuć sobie humoru przed końcem wakacji. Mama kupiła nam Coca-colę, chipsy i zrobiła popcorn. Czułyśmy się jak w prawdziwym kinie.
Już na początku pierwszego filmu, zupełnie bez powodu, Magda zaczęła się śmiać. A że śmiech jest bardzo zaraźliwy, po chwili każda z nas już chichotała :)
W przerwach między jednym filmem a drugim wspominałyśmy kończące się – niestety – :(( wakacje. Jeszcze tylko niecałe dwa tygodnie. Szkoda :(
Każde lato ma w sobie coś wyjątkowego. Jestem pewna, że tego lata nie zapomnę. Nowo poznanych ludzi i inny niż do tej pory pobyt u babci. Będę wracać do tych chwil. Szczególnie wtedy, gdy nikt już nie będzie pamiętać, jak wygląda lipcowe i sierpniowe słońce.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

W Małym Gościu

Najnowszy numer MGN 09/2020:

Dostałam kiedyś miód. Prezent bardzo mnie ucieszył, bo miód lubię i zwykle już wczesną jesienią robię spory zapas na zimę. Spojrzałam na etykietę, czytam: „Miód faceliowy”. Skąd ta facelia? Wielokwiatowy, lipowy, spadziowy, wrzosowy, nawet gryczany, ale faceliowy…?