Maj to wyjątkowy miesiąc. Wielobarwny i pachnący, kwiecisty i pełen blasku. Nawet pieśni liturgiczne podkreślają jego piękno. W centrum pozostaje Maryja.
Minione miesiące wszystkich nas zaskoczyły. Nikt nie spodziewał się, że niewidzialny wirus może mieć aż tak duże konsekwencje.
Mają nocne koszmary. We śnie ciągle widzą i słyszą spadające pociski, krzyki przerażonych ludzi i rozsypujące się budynki. Boją się ciemności. Nie chcą same zostać w pokoju, nawet jeśli w domu jest mama.
Biedny pasterz płakał, idąc do Betlejem. Nie miał dla Dzieciątka żadnego prezentu. Z jego łez wyrosły białe kwiaty, piękne jak róże.
Ptaki radzą sobie nieźle. Podlatują blisko ludzi. Szukają smakołyków i liczą na osłonę przed drapieżnikami.
Najpierw trafili do Iranu, stamtąd część do Indii, a większość do Afryki. Mieli tam wszystko. I kościół, i bibliotekę, i teatr, i harcerstwo, i szkołę. I cmentarz.
Worek pełen śmieci ląduje w pojemniku i… Co dalej? Wywiezione odpady wcale nie znikają.
Zimą temperatura spada do minus 40 stopni Celsjusza. W domach nie ma pitnej wody. Ministranci są zahartowani i odważni. Żeby pograć w kręgle, jadą 250 kilometrów.
Codziennie wstawał o 5.00 rano. Chwytał za mszalik i pędził do kościoła, żeby służyć do Mszy. A po przyjęciu Komunii Świętej często nawet przez godzinę trwał w dziękczynieniu.
Do łatwych jaskiń „schodził” na rękach. Mama zawsze się bała. Tata cenił to, że ma pasję, bo z pasją żyje się lepiej.