Franciszek Wiegand przed swoim domem
Franciszek Wiegand przed swoim domem
HENRYK PRZONDZIONO /foto gość

Mistrz zegarmistrz

Piotr Sacha

MGN 01/2016

publikacja 15.02.2016 09:17

Szlachetne rubiny. Śrubki wielkości kryształków cukru i maleńkie zębatki. Trwa operacja na sercu… zegarka.

Tik-tak, tik-tak… W domu w Tarnowskich Górach tykają dziesiątki zegarów. Jedne wiszą, inne stoją, a jeszcze inne nosi się w kieszeni albo na ręce. Każdy tyka inaczej. W zupełnej ciszy to tykanie zamienia się w piękną muzykę. – Gdy w dużej orkiestrze ucichną choćby jedne skrzypce, dyrygent od razu to usłyszy – śmieje się Franciszek Wiegand. – Podobnie jest z zegarami – dodaje.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.
Pierwsza strona Poprzednia strona Następna strona Ostatnia strona
oceń artykuł Pobieranie..