nasze media Mały Gość 04/2024

ks. Tomasz Jaklewicz

dodane 21.03.2024 13:53

Co z tymi skrupułami?

Mam problem z pamięcią do grzechów. Gdy po spowiedzi staram się poprawić z jakiegoś grzechu, to po jakimś czasie zastanawiam się, czy aby na pewno dobrze się z tego wywiązuję. I mam coraz więcej wątpliwości, czy już się wystarczająco poprawiłem, czy nie. Jak sobie z tym poradzić? Michał

Drogi Michale

Na moje wyczucie Twoim problemem jest nie tyle słaba pamięć, ile nadwrażliwość sumienia, czyli tzw. skrupuły.

Sumienie jest delikatnym instrumentem, który pozwala właściwie oceniać nasze postępowanie, analizować przeszłe, aktualne i nadchodzące decyzje pod kątem dobra i zła. Zdarza się, że u niektórych ludzi to nie „działa”. Można powiedzieć, że ich sumienie jest „przesterowane” w jedną lub w drugą stronę.

Pierwszy przypadek to tzw. sumienie szerokie, kiedy ktoś nie dostrzega wyraźnie swoich grzechów, nie uznaje za grzech tego, co jest poważnym złem. Przeciwny przypadek to tzw. sumienie wąskie, kiedy człowiek widzi grzech prawie wszędzie, nawet tam, gdzie go obiektywnie nie ma. Zdarza się, że wąskie sumienie przybiera postać tzw. sumienia skrupulanckiego.

Skrupulant ma cały czas wątpliwości, czy właściwie ocenił sytuację. Martwi się, że przeoczył jakiś grzech lub potraktował go zbyt lekko, że nie wyspowiadał się ze wszystkiego albo niedokładnie odprawił pokutę itd. Robi z igły widły. Taki człowiek nie wie, czy może przystąpić do Komunii św. Na ogół czuje się niegodny i nie potrafi sobie z tym poradzić.

Wydaje mi się, że Twoje pytania, Michale, można podciągnąć pod tę sytuację. Martwisz się, czy się wywiązałeś ze wszystkiego, co obiecałeś Bogu. To zamartwianie jest zasadniczo zdrowe i normalne, o ile nie staje się nadmierne i natarczywe. Nie da się pamiętać wszystkiego i wcale nie musimy drobiazgowo rozliczać się przed Bogiem i przed sobą z naszych postanowień.

Trzeba unikać dwóch skrajności: lekceważenia Pana Boga i traktowania Go jak księgowego, który ze wszystkiego rozlicza. Poprawa to ciągły wysiłek, podejmowany każdego dnia na nowo. I w gruncie rzeczy najbardziej liczy się szczere pragnienie poprawy i wysiłek, a nie „sukcesy” w walce ze złem. Poza tym Pan Bóg wie o mnie wszystko, więc nie muszę Mu składać dokładnego raportu z zachowania. Rachunek sumienia i rozliczenie się z postanowień nie są potrzebne Panu Bogu, ale nam. Chodzi o to, by żyć w prawdzie, umieć uczciwie przyznać się do grzechu i dostrzegać też nasze zwycięstwa.

Ktoś powiedział pięknie, że jeśli chcesz przeżyć dobrze życie, skup się na tym, żeby przeżyć dobrze dzisiejszy dzień.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..