nasze media Najnowszy numer MGN 01/2022

Gabriela Szulik

dodane 21.10.2021 10:04

Spełnij prośbę Maryi

Stała blisko. Otaczało Ją wyjątkowo jasne światło. Dzieci widziały Ją wyraźnie. Była nieziemsko piękna.

Dolina Cova da Iria w pobliżu wioski Aljustrel nie za bardzo była znana okolicznym mieszkańcom. Nawet ksiądz z pobliskiej parafii w Fatimie nigdy o niej nie słyszał. Tylko ci, którzy mieli tam pola, wiedzieli, co to za miejsce. Tak jak rodziny dos Santos i Marto. Ich dzieci – Łucja, Hiacynta i Franciszek często gnały owce do Cova da Iria. Spędzały tam całe dnie, pilnując zwierząt i bawiąc się. Właśnie to miejsce Matka Boża wybrała na spotkanie z dziećmi. W niedzielę 13 maja 1917 roku przyszła po raz pierwszy.

Niebo na ziemi

Po latach najstarsza z dzieci, Łucja, opisała dokładnie każde spotkanie z Maryją. – Nie bójcie się! Nic złego wam nie zrobię! – Skąd Pani jest? – zapytała Łucja. – Jestem z nieba! – A czego Pani ode mnie chce? – Przyszłam was prosić, abyście tu przychodzili przez sześć kolejnych miesięcy, zawsze trzynastego dnia o tej samej godzinie. Potem powiem, kim jestem i czego chcę. Dzieci pytały jeszcze o zmarłych – czy są w niebie, i o to, czy one pójdą do nieba. Na koniec Matka Boża poprosiła, by odmawiały codziennie Różaniec. Wiadomość o niezwykłym zdarzeniu w dolinie dość szybko rozniosła się po okolicy. Ludzie chcieli zobaczyć, przekonać się, czy to, o czym mówią dzieci, jest prawdą. Czy to możliwe, żeby w takie miejsce, nikomu nieznane, przychodziła Matka Najświętsza. Tymczasem tylko Łucja, Franciszek i Hiacynta widzieli Maryję i rozmawiali z Nią. Ludzie mieli jedynie wrażenie, że dzieje się coś nie z tej ziemi. Widzieli tylko chmurę przypominającą dym.

Serce i ciernie

W czerwcu, 13. dnia miesiąca, przypadał w parafii odpust św. Antoniego. Mama Łucji miała nadzieję, że dziewczynka zapomni o zdarzeniu w Cova da Iria sprzed miesiąca. Tymczasem dzieci od wczesnego rana myślały tylko o tym, by w odpowiednim czasie znaleźć się w dolinie, by Matka Najświętsza zastała je, gdy przyjdzie. Przyszła, jak obiecała. I jak w maju poprosiła, żeby przyszły za miesiąc i żeby codziennie odmawiały różaniec. – Chciałabym prosić, żeby nas Pani zabrała do nieba – powiedziała nagle Łucja. – Hiacyntę i Franciszka zabiorę niedługo. Ty jednak tu zostaniesz przez jakiś czas. Pan Jezus chce się posłużyć tobą, aby ludzie Mnie poznali i pokochali. Chciałby ustanowić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. – Zostanę tu sama? – zapytała ze smutkiem Łucja. – Nie, moja córko! Cierpisz bardzo? Nie trać odwagi. Nigdy cię nie opuszczę. Moje Niepokalane Serce będzie twoją ucieczką i drogą, która zaprowadzi cię do Boga. Potem Maryja otworzyła dłonie, z których spłynęło światło, a w nim dzieci ujrzały siebie. Hiacynta i Franciszek stali w świetle, które wznosiło się do nieba, a Łucję otaczały promienie spływające w dół. Przed prawą dłonią Maryi dzieci zobaczyły serce, w które wbite były ciernie. Obraz ten powtórzył się miesiąc później.

Za grzeszników

Wiadomość o objawieniach rozniosła się poza parafię. Do doliny przychodziło coraz więcej ludzi. Proboszcz nie był tym zachwycony. Po rozmowach z mamą i z księdzem Łucja postanowiła tam więcej nie przychodzić. Noc z 12 na 13 lipca była bardzo niespokojna. Dziewczynka nie mogła spać. Rano zerwała się i… pobiegła do Cova da Iria. A tam setki ludzi czekały na objawienie. Razem z dziećmi odmawiali Różaniec, gdy niebo przecięła błyskawica. Przyszła Matka Boża. – Czego sobie Pani życzy? – zapytała Łucja. – Chcę, żebyście przyszli tutaj 13. przyszłego miesiąca, żebyście nadal codziennie odmawiali Różaniec na cześć Matki Boskiej Różańcowej, dla uproszenia pokoju na świecie i o zakończenie wojny, bo tylko Ona może te łaski uzyskać. Łucja przedstawiła Matce Bożej prośby ludzi, które przekazywali jej, idąc do doliny. – Trzeba odmawiać Różaniec, aby w ciągu roku te łaski otrzymać – odpowiedziała Maryja. – Ofiarujcie się za grzeszników i mówcie często, zwłaszcza gdy będziecie ponosić ofiary: „O Jezu, czynię to z miłości dla Ciebie, za nawrócenie grzeszników i za zadośćuczynienie za grzechy popełnione przeciwko Niepokalanemu Sercu Maryi”.

Ratunek przed piekłem

Kiedy Maryja mówiła te słowa, rozłożyła ręce. Dzieci zobaczyły morze ognia, a w nim diabły i dusze w ludzkich postaciach podobne do przezroczystych, rozżarzonych węgli. Postacie były wyrzucane z wielką siłą wysoko wewnątrz płomieni i spadały ze wszystkich stron jak iskry podczas pożaru wśród przeraźliwych krzyków i bólu rozpaczy. Przerażone dzieci spojrzały w górę, u Pani szukając pomocy, a Ona pełna dobroci i smutku rzekła: – Widzieliście piekło, do którego idą dusze biednych grzeszników. Żeby je ratować, Bóg chce rozpowszechnić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Jeżeli zostanie uczynione to, co wam powiem, wielu przed piekłem będzie uratowanych (…). Ale jeżeli ludzie nie przestaną obrażać Boga, to rozpocznie się druga wojna, gorsza. Kiedy pewnej nocy ujrzycie nieznane światło [widziano je w nocy 25 stycznia 1938 r. w całej Europie, także w Polsce], wiedzcie, że jest to wielki znak od Boga, że zbliża się kara na świat za liczne jego zbrodnie. Będzie wojna, głód, prześladowanie Kościoła i Ojca Świętego. Aby temu zapobiec, przybędę, aby prosić o poświęcenie Rosji memu Niepokalanemu Sercu i o Komunię Świętą wynagradzającą w pierwsze soboty.

Spełnione zadanie

Po śmierci Franciszka i Hiacynty, osiem lat po objawieniach w dolinie, siostrze Łucji ukazała się Matka Boża z Dzieciątkiem Jezus i sercem otoczonym cierniami. Najpierw odezwał się Jezus: „Miej współczucie z Sercem twej Najświętszej Matki, otoczonym cierniami, którymi niewdzięczni ludzie ranią Je wciąż na nowo, a nie ma nikogo, kto by przez akt wynagrodzenia te ciernie powyciągał”. A potem odezwała się Maryja: „Córko moja, przynajmniej ty staraj się mnie pocieszyć i przekaż wszystkim, że w godzinie śmierci obiecuję przyjść na pomoc z wszystkimi łaskami tym, którzy przez pięć miesięcy w pierwsze soboty odprawią spowiedź, przyjmą Komunię Świętą, odmówią jeden Różaniec i przez piętnaście minut rozmyślania nad piętnastoma tajemnicami różańcowymi towarzyszyć mi będą w intencji zadośćuczynienia”. Pan Bóg dał Łucji prawie 90 lat życia na wypełnienie powierzonego zadania. Tyle czasu upłynęło od pierwszego spotkania z aniołem, który był zapowiedzią spotkań z Matką Bożą. Dzięki Łucji świat usłyszał o nabożeństwie pierwszych sobót miesiąca jako wynagrodzenie za grzechy popełnione przeciwko Niepokalanemu Sercu Matki Bożej.

Dlaczego pięć pierwszych sobót miesiąca?

Bo jest pięć grzechów, jakimi ludzie obrażają Niepokalane Serce Maryi: 1. Bluźnią przeciw Jej Niepokalanemu Poczęciu. 2. Bluźnią przeciw Dziewictwu Matki Najświętszej. 3. Bluźnią przeciw Jej Bożemu Macierzyństwu. 4. Chcą w sercach dzieci zaszczepić obojętność, wzgardę, a nawet nienawiść do Matki Najświętszej. 5. Znieważają Maryję w Jej wizerunkach.

Jak odprawić nabożeństwo pięciu pierwszych sobót miesiąca?

W intencji wynagrodzenia za grzechy popełnione przeciw Niepokalanemu Sercu Matki Bożej: 1. Wyspowiadać się w pierwszą sobotę miesiąca lub wcześniej (np. z okazji pierwszego piątku). 2. Przyjąć Komunię Świętą. 3. Odmówić jedną część różańca. 4. Przez piętnaście minut towarzyszyć Matce Bożej, rozmyślając o tajemnicach różańcowych.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 1
    Anonymous
  • 2
    Alex
  • 3
    maryniakopec
    ostatnia aktywność: 07.01.2020
    łączna liczba komentarzy: 36
  • 4
    gr3
  • 5
    wojas004
    ostatnia aktywność: 15.09.2019
    łączna liczba komentarzy: 113

Najwyżej docenione