nasze media Najnowszy numer MGN 07/2021

ks. Marek Gancarczyk

|

MGN 06/2003

dodane 09.04.2012 18:39

Z milionami czy bez - dżem smakuje tak samo

Rozmowa z Romanem Kluską, prawdziwym milionerem, który lubi rozdawać zarobione pieniądze

- Teraz jest Pan bardzo bogatym człowiekiem. Do końca życia mógłby Pan nie pracować, podróżować po świecie. Pan jednak zamiast odpoczywać, zabrał się za pomaganie innym. Dlaczego?
- Praca, która prowadzi do zwycięstwa rynkowego daje przyjemność i satysfakcję, ale pomaganie jest o wiele przyjemniejsze. Pomagam, bo to daje radość i jeszcze bardziej mnie pociąga. W dawaniu jest naprawdę więcej szczęścia niż w braniu, ale trzeba się o tym samemu przekonać.

- Ile pieniędzy Pan już rozdał?
- Ponad 40 milionów złotych. Ale tu konieczne jest pewne sprostowanie. Ja wcale nie pomagam pojedynczym osobom i proszę, aby się w tej sprawie do mnie nie zwracać. Wykonuję wyłącznie duże projekty budowlane i nie jestem w stanie zrealizować już nic więcej ponad to, co jest zaplanowane. Wszystkie moje przedsięwzięcia są zaplanowane do 2010 roku.

Jakie to są przedsięwzięcia?
Teraz na przykład pomagam finansować ośrodek dla dzieci niepełnosprawnych w Piszu. Na budowę bazyliki Bożego Miłosierdzia w Krakowie Łagiewnikach ofiarowałem ponad 16 milionów złotych.

- Czy to znaczy, że ma Pan szczególne nabożeństwo do Bożego Miłosierdzia?
- W 1997 roku miałem wypadek na nartach, po którym przez trzy tygodnie musiałem leżeć w łóżku. Z nudów przeczytałem książeczkę o Bożym Miłosierdziu. Potem przyszła kolej na „Dzienniczek” siostry Faustyny. Przeczytałem cały: codziennie około jednej strony. Dla nas, Polaków, to wielkie wyróżnienie, że „Dzienniczek” został napisany po polsku, w naszym ojczystym języku. Od tamtego czasu nabożeństwo do Bożego Miłosierdzia ciągle mi towarzyszy.

- Czy to znaczy, że wielcy biznesmeni też się modlą?
- Oczywiście! Wśród ludzi wielkiego biznesu jest wielu o głębokiej wierze. Może tego nie widać, ale tak jest. Ja codziennie dziękuję Bogu za to, że zostałem niesłusznie oskarżony o oszustwo. To mnie nauczyło pokory. Miałem okazję przebaczyć moim oskarżycielom. Łatwo mówić o miłosierdziu, jeżeli nie trzeba tego miłosierdzia okazywać innym.

- Co Pan zrobi, kiedy wyda wszystkie pieniądze?
- Według moich planów tak rzeczywiście się stanie za siedem lat. W tym czasie wydam na pomoc wszystkie swoje pieniądze.

- I co potem?
- Będę normalnie żył. Ja się nie przyzwyczaiłem do tego, że jestem milionerem. Od trzech lat nie byłem z żoną na żadnej zagranicznej wycieczce. Jestem tak samo szczęśliwy teraz, mając na koncie miliony dolarów, jak wtedy, gdy w miesiącu stać mnie było na jeden bak paliwa do syrenki i dwanaście słoików dżemu. Zwykle kupowałem wiśniowy, bo najbardziej mi smakował. A może wtedy byłem bardziej szczęśliwy? Chodziłem z żoną na spacery, a to nic nie kosztuje. Trzeba cieszyć się tym, co się ma.

ROMAN KLUSKA
Chociaż może być nazwany królem polskich komputerów, sam nie posługuje się komputerem. Stworzył od podstaw firmę „Optimus”. Komputery, kasy fiskalne i portal internetowy onet. pl ze znakiem „Optimusa” znają prawie wszyscy. Kasy fiskalne „Optimusa” są lepsze od japońskich. Kilka lat temu sprzedał firmę i zajął się działalnością charytatywną. Został fałszywie oskarżony o oszustwa podatkowe.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 2
    Mikotka
    ostatnia aktywność: 03.04.2020
    łączna liczba komentarzy: 44
  • 3
    Nacixxx
    ostatnia aktywność: 28.01.2020
    łączna liczba komentarzy: 7
  • 4
    kociaczek
  • 5
    aniela_b

Najwyżej docenione