nasze media Najnowszy numer MGN 07-08/2018

Franciszek Kucharczak

|

MGN 02/2009

dodane 12.01.2009 14:13

Zjedzony odkrywca

Lepiej nie udawać kogoś innego, zwłaszcza ważniejszego od siebie. A już szczególnie nie należy udawać boga. Słynny odkrywca o tym nie pomyślał. I doszło do tragedii.

Brytyjskie fregaty „Resolution” i „Discovery” zakotwiczyły u brzegów jednej z wysp hawajskich. Kapitan wyprawy, James Cook, wielki żeglarz i badacz, nie miał powodu do obaw – był tu już kilka miesięcy wcześniej i wszystko było świetnie. Hawajczycy byli wobec przybyszów bardzo życzliwi. Ba! Cooka uznali nawet za powracającego boga urodzaju Lono, który kiedyś miał zamieszkiwać Hawaje. Naturalnie, wiązało się to z honorami i uwielbieniem. Tysiące mieszkańców wyspy wypłynęło łodziami na powitanie. Bóg sobie życzy dostarczenia ładunku owoców na statek? Ależ oczywiście. Bóg i jego słudzy pragną zjeść, napić się, wypocząć? Ależ proszę, czego tylko sobie życzycie. James Cook uznał, że to bardzo praktyczne i nie wyprowadził tubylców z błędu. I rzeczywiście, tym razem również było świetnie. Znów padanie na twarz, ofiary i hołdy.

Gdy jednak rozkoszne wczasy białych żeglarzy się przedłużały, miejscowy król Terriobu zaczął się irytować. No, bo jak może czuć się władca, któremu w państwie robi konkurencję jakiś bóg? No i Terriobu tak się właśnie czuł. Bał się o tron, bo przecież bogu może w końcu przyjść do głowy usunąć króla. Któregoś dnia tubylczy monarcha, namówiony przez zazdrosnych kapłanów, nie wytrzymał. – Twoi ludzie za dużo jedzą – rzucił. Cook zrozumiał, że czas się pakować. Ku radości Terriobu, „bóg” zarządził koniec wakacji. Zresztą i tak wkrótce by to zrobił, bo Hawaje były tylko przystankiem dla wypoczynku przed próbą znalezienia przejścia na dalekiej północy między Ameryką i Azją. Zimą 1779 roku statki, żegnane radosnymi okrzykami Hawajczyków, podniosły kotwice. Po krótkim czasie jednak oba żaglowce zaskoczył ciężki sztorm.

Przetrwały, ale na „Discovery” złamał się maszt. Trzeba było wracać na Hawaje. Po powrocie część marynarzy udała się na plażę, żeby wysuszyć żagle i ociosać brakujący element masztu. Ale czuć było w powietrzu, że coś się zmieniło. Nie było tłumów, nie było entuzjazmu. Napotkani ludzie kłaniali się głęboko, ale zaraz umykali. W nocy tubylcy ukradli jedną z szalup. O świcie 14 lutego 1779 roku kradzież wyszła na jaw. Cook wpadł we wściekłość. Kiedyś był bardziej rozważny i ostrożny, dużo słuchał, życzliwie negocjował. Teraz, po pięćdziesiątce, zmienił się. Nie miał ochoty patyczkować się i prosić o zwrot łodzi. Aresztuje króla jako zakładnika i zwróci go miejscowym, gdy oddadzą szalupę. Załadował dwudziestu uzbrojonych marynarzy na łodzie i popłynął w kierunku siedziby króla. Część żołnierzy wysłał jako osłonę pracujących przy maszcie, z resztą pomaszerował do wsi. Nie zwracając uwagi na gęstniejący tłum, wkroczył do chaty króla. – Skradziono nam łódź.

« 1 2 »
oceń artykuł

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 1
    JanPaPo
    ostatnia aktywność: 16.06.2018
    łączna liczba komentarzy: 1
  • 2
    Slotkakotka
    ostatnia aktywność: 06.03.2018
    łączna liczba komentarzy: 1
  • 4
    AnnaŻ
    ostatnia aktywność: 03.05.2018
    łączna liczba komentarzy: 2
  • 5
    KociaAnia
    ostatnia aktywność: 24.05.2018
    łączna liczba komentarzy: 26