nasze media Mały Gość 04/2024

Kamil Gąszowski

dodane 19.01.2024 14:54

Kostki Marzeń

Zaczyna od… szkieletu. Na zwykłej kartce rozrysowuje wszystko, co ma w głowie. Nikt tego nie rozumie, tylko on. I… gra sam ze sobą.

Przy projektowaniu gier planszowych najważniejsze, i zarazem najtrudniejsze, jest wymyślenie tego, co będzie odczuwać grający. – To się nazywa player experience, czyli doświadczenie gracza – wyjaśnia pan Karol Stawicki, twórca i pasjonat gier planszowych. – Muszę umieć nazwać uczucia gracza. Czy będzie się zastanawiał, stresował, czy będzie skupiony. Symuluję grę, tak jakbym z kimś grał. Sprawdzam, czy wymyślone przeze mnie ruchy mają sens i czy będą sprawiały frajdę. Czasem okazuje się, że to, co świetnie działało w głowie, nie działa na papierze. Zapraszamy do świata planszówek pana Karola Stawickiego.

Gdyby nie żona…

Trzeba dużo wyobraźni, żeby wejść w klimat gry. Powstaje ona na resztkach papieru, którymi wcześniej bawiły się dzieci pana Karola: Olek, Lidka, Dagmara czy Lilka. Nie ma tam żadnych obrazków, tylko napis. – Żona musi sobie wyobrazić, że jest tam na przykład pięknie narysowane radio – wyjaśnia pan Karol. – Testowanie moich pomysłów powierzam mojej żonie Elizie, bo jej ufam. Gdy widzę, że ruchy w mojej grze są bez sensu, zmieniam zasady. I to tak długo, metodą prób i błędów, aż jestem zadowolony. Na pudełku z grą jest potem moje imię i nazwisko, ale to moja żona jest pierwszoplanowym aktorem. To ona podsuwa mi dobre pomysły. Wie, co chcę stworzyć, i idzie za moim tokiem myślenia. Po etapie domowym gra wędruje do przyjaciół Stawickich. Na końcu sprawdzają ją obcy ludzie i na tym etapie gra zostaje uzupełniona o odpowiednią grafikę. – Tworzenie gry to dla mnie zajęcie artystyczne – dodaje pan Stawicki. – I wcale nie chodzi tylko o wygląd. Gra przede wszystkim musi poruszać emocje. To decyduje, czy po rozgrywce wyląduje na półce i szybko o niej zapomnimy, czy zostanie w pobliżu stołu, by jak najczęściej po nią sięgać.

Stołówka, pożar i strajk

Ostatnia gra, którą stworzył pan Karol Stawicki, opowiada o zakładach Diora w Dzierżoniowie, które kiedyś produkowały odbiorniki radiowe i telewizyjne. Przez 60 lat w fabryce pracowały pokolenia mieszkańców Dzierżoniowa. Dzisiaj nie ma już po niej śladu. Zakłady pozostały jednak w pamięci choćby takich osób jak pan Karol. – Jestem mieszkańcem tego regionu, związanym z jego historią – mówi. – Mam nawet w domu starodawne radio wyprodukowane w Diora. Układ na planszówce pochodzi ze starych map – opowiada. – Są tam karty wydarzeń, które miały miejsce w Diorze: zamknięta stołówka, pożar hali produkcyjnej, strajk. Próbowałem to przenieść na planszę tak, żeby ludzie jeszcze bardziej poczuli klimat lat 1945–2006, gdy Diora tu istniała – wyjaśnia pan Karol. – Ale jestem pewien, że gra może być ciekawa nie tylko dla mieszkańców Dzierżoniowa. To gra typu euro, w której liczą się strategia, myślenie i zarządzanie.

Planszówki na urodzinach

W grach pana Karola oprócz emocji jest też wciągająca historia. – Zdobywasz punkt, ale tak, że czujesz się częścią tego świata – wyjaśnia twórca. – Poza tym moje gry uczą strategicznego i logicznego myślenia, bo żeby wygrać, trzeba umieć wyprzedzać akcję i mieć plan. Trochę inne są gry bitewne. Te uczą myślenia przestrzennego, natomiast gry abstrakcyjne bazują na wyobraźni i uczą cierpliwości. Są też gry zwane kooperacyjnymi, gdzie wygrywają wszyscy. To znaczy, że gracze grają w jednej drużynie, a przeciwnikiem jest… gra. Wspólnie podejmują decyzje i prowadzą akcje, które zbliżają do wygranej. Takie gry uczą współpracy i są idealne dla rodzin. Nietrudno zgadnąć, jak rodzina Stawickich spędza wieczory. – Gry planszowe to świetny sposób na zbliżanie ludzi – przekonuje pan Karol. – Wspólnie z żoną wprowadziliśmy planszówki do naszej rodziny. Gramy najpierw z dziećmi, a kiedy one już pójdą spać, zdarzają nam się nawet 3-godzinne rozgrywki. Pan Karol grami interesuje się od dziecka. Pierwsze tworzył jako nastolatek. Po 20 latach wrócił do pasji. Prowadzi facebookowy profil Dream Dice (Kostki Marzeń) i kanał na YouTubie. – Mam szczęście, że tę pasję mogę dzielić z żoną i zarażać nią dzieci – cieszy się. – Kiedy najstarszy syn zaprosił kolegów na urodziny, również grali w planszówki – dopowiada.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..