nasze media Najnowszy numer MGN 10/2021

ks. Rafał Skitek Radio eM

dodane 20.05.2021 09:48

Krew za Chrystusa

Żyją od zamachu do zamachu. Cierpiący i biedni. Niesprawiedliwie oskarżani. W pracy wyzyskiwani. Ale dumni ze swej wiary.

Katolicy w Pakistanie żyją w ciągłym napięciu. Islamscy fundamentaliści atakują chrześcijan – często posądzają o bluźnierstwa, siłą zmuszają do przechodzenia na islam, niszczą ich domy oraz kościoły, a nawet mordują. Mimo że prawa mniejszości religijnych w Pakistanie (do tej grupy zaliczają się katolicy) są zagwarantowane w konstytucji, w praktyce nie są respektowane. Kościół katolicki w Pakistanie to Kościół męczenników. Przebaczyć zabójcom Położony w Azji Południowej nad Morzem Arabskim Pakistan graniczy z Indiami, Iranem, Afganistanem i Chinami. W języku urdu nazwa Pakistan oznacza „kraj czystych”. To szósty co do liczby ludności kraj świata i drugi po Indonezji kraj, w którym żyje najwięcej muzułmanów. W Pakistanie mieszka ponad 200 milionów ludzi. Katolików jest zaledwie ok. 1,3 miliona. Rashid Anthony Gill, katolik pochodzący z Islamabadu, stolicy Pakistanu, wspomina swego brata, który zaraz po ślubie z muzułmanką zmuszany był do przejścia na islam. – Grozili mu śmiercią, jeśli nie wyprze się Chrystusa – opowiada. – Do końca pozostał wierny. Wkrótce go zamordowali... Mama przez długie lata nie umiała przebaczyć zabójcom brata. Pamiętam jej ogromny ból i rozpacz. Razem jako ministranci służyliśmy przy ołtarzu. Mama była z nas dumna – dodaje.

Dzielnica Jezusa

Dzielnice chrześcijańskie w Pakistanie to jakby getta, zamknięte wspólnoty, często dla bezpieczeństwa ogrodzone murem. W Karaczi, najbardziej zaludnionym mieście, katolicy żyją w skrajnym ubóstwie. Około 8 tysięcy rodzin mieszka w dzielnicy Essa Nagri, co w języku urdu oznacza Dzielnica Jezusa. Swego rodzaju wyznaniem wiary są krzyże umieszczone na drzwiach ich mieszkań i domów. „Nie ukrywamy się, jesteśmy dumni z bycia chrześcijanami” – przyznają. W Karaczi jest nawet katolicka szkoła, do której uczęszcza 800 uczniów. Podczas Mszy Świętych w Pakistanie wierni zwykle siadają na… ziemi. Zawsze w skupieniu i bardzo rozmodleni. Wśród nich są też ministranci. Prawdziwym wyzwaniem są dla nich dobre kontakty z muzułmanami, zwłaszcza tam, gdzie dochodzi do zamachów. – Chłopcy nie tylko posługują przy ołtarzu. Bardzo często pomagają też przy sprzątaniu kościoła. Pochodzą z pobożnych katolickich rodzin – mówi ks. Tarik, proboszcz parafii św. Jana Marii Vianneya w Peszawarze. – W życie parafii angażują się i ci, którzy nie należą do grona ministrantów – dodaje proboszcz.

Śmierć Akasha

Ksiądz Francis Gulzar, proboszcz parafii św. Jana w Lahore, wspomina dwóch wyjątkowych młodych chłopców – Akasha Bashira i Abisha. – W obronie wiary oddali życie, zapłacili najwyższą cenę – mówi ksiądz. Akash zginął w Wielkanoc, 15 marca 2015 roku. – Stanął na drodze zamachowca-samobójcy przed prowadzącą do kościoła bramą w parku miejskim Gulshan-e-Iqbal – opowiada proboszcz. – „Umrę, ale nie pozwolę ci wejść do kościoła” – to były ostatnie słowa 19-letniego Akasha. Po chwili zginął. Razem z nim straciło wtedy życie 20 osób, dziesiątki osób zostało rannych. Nikt nie ma wątpliwości, że Akash uchronił przed śmiercią rzesze modlących się wiernych. W kościele św. Jana trwała Msza Święta, w której uczestniczyło ok. 2500 osób – wspomina ks. Gulzar. – Jestem przekonany, że Akash mógłby być pierwszym męczennikiem pakistańskim. Dziś przed kościołem św. Jana znajduje się ściana pokryta czarnymi kafelkami, z czerwonym krzyżem i wizerunkiem młodego chrześcijanina Akasha Bashira.

Współczujący muzułmanie

Akash lubił przychodzić do kościoła. Często czytał słowo Boże i słuchał go. Co ciekawe, przy jego grobie – wykonanym z marmuru i podarowanym przez… muzułmańskiego przedsiębiorcę – obok katolików często widać też modlących się muzułmanów. Po tragicznym zamachu w Lahore katolicy nie dali się zastraszyć. – W kolejną niedzielę jeszcze więcej ludzi przyszło do kościoła – wspomina ks. Gulzar. – Nie mam wątpliwości, że uderzając w nas, jedną z największych parafii katolickich w Pakistanie, ekstremiści islamscy chcieli uderzyć w całą wspólnotę katolicką w kraju – mówi ksiądz. – Ale trzeba i to powiedzieć, że religijni i umiarkowani muzułmanie współczuli nami i okazywali solidarność. Wiemy, że jeśli w Pakistanie ktokolwiek cię uderzy, nie jest prawdziwym muzułmaninem. Dlatego razem z nimi modliliśmy się za wszystkie ofiary – wyjaśnia.

Śmierć Abisha

Dokładnie rok temu Akash został wybrany przez Organizację „Pomoc Kościołowi w Potrzebie” na patrona Wielkiego Postu. Zauważono w nim jeden z symboli Kościoła prześladowanego na świecie. Historia 10-letniego Abisha Masina porusza podobnie jak historia Akasha. Chłopiec znajdował się w chrześcijańskiej dzielnicy Youhanabad (św. Jana) w Lahore w pobliżu kościoła i katolickiej szkoły. Podobno chciał kupić świeczkę i zapalić ją przed figurą Matki Bożej, gdy nagle eksplodowała bomba i Abish został poważnie ranny. – Przewieziono go do szpitala – wspomina ks. Gulzar. – Aż do końca, do śmierci był przy nim jego tata. Tulił go, rozmawiał, pocieszał… „Tato, chce mi się pić, daj mi trochę wody” – to były ostatnie słowa Abisha – dodaje ksiądz. Jeżeli czegoś można nauczyć się od katolików, w tym ministrantów, z Pakistanu, to z pewnością silnej wiary, niesamowitej pokory i odwagi. Żyją w ciągłym lęku i niebezpieczeństwie. Męczeństwo to nie jest dla nich puste słowo. Nam czasem trudno przyznać się do Chrystusa, a oni za Niego przelewają krew.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 1
    kawa
  • 2
    Anonymous
  • 3
    Alex
  • 4
    maryniakopec
    ostatnia aktywność: 07.01.2020
    łączna liczba komentarzy: 36
  • 5
    gr3

Najwyżej docenione