nasze media Najnowszy numer 11/2019

ks. Tomasz Jaklewicz

|

GN 48/2014

dodane 27.11.2014 00:15

Nawrócenie (według) Teresy

Pierwsze 20 lat była jedną nogą w klasztorze, a drugą w świecie. Skąd my to znamy? Niby idziemy za Jezusem, ale nie do końca. Dajemy Bogu tylko część siebie i dziwimy się, że to nie działa jak powinno.


Serce rozdwojone

Klasztor Wcielenia w Avila powstał dokładnie w roku urodzenia Teresy. Kiedy jako 20-latka wstępuje do niego, wspólnota liczy około 200 osób (!) Ojciec w końcu godzi się z decyzją córki. Nowicjuszka pierwsze lata przeżywa z wielką gorliwością. Rok po wstąpieniu przyjmuje habit, dwa lata później składa profesję. Te intensywne przeżycia powodują jej poważny kryzys zdrowotny. Musi opuścić klasztor i szukać pomocy, ale lekarze rozkładają ręce. Ojciec szuka ratunku u znachorki, wszystko na nic. Teresa zapada w letarg, kapłan udziela jej namaszczenia. Kiedy drugi dzień nie daje znaku życia, wszyscy uznają, że zmarła. W klasztorze szykują dla niej grób. Gdy na czwarty dzień przychodzą po jej ciało, chora zakonnica otwiera nagle oczy. Powraca do życia, ale pozostaje przez 3 lata sparaliżowana. „Ciało miałam skurczone i leżałam zwinięta w kłębek. Najmniejszego dotknięcia znieść nie mogłam. Podnosili mnie tylko w prześcieradle, trzymając za cztery końce. Gdym już mogła pełzać na czworakach, z radością dziękowałam Bogu”. W tym czasie znajduje ukojenie w modlitwie do św. Józefa. „On w swojej łaskawości sprawił to, że podniosłam się z łoża boleści i znów mogłam chodzić”. Kolejne 15 lat w klasztorze było czasem duchowego zmagania. Po latach Teresa oskarża siebie o niewierność wobec Boga i ocenia bardzo ostro: „Przechodząc z rozrywki w rozrywkę, z próżności w próżność, z okazji w okazję, tak się stopniowo w te okazje wplątałam i do takiego rozproszenia doszła moja dusza w tych próżnościach, że już i wstyd mnie było tak poufnie przyjacielskim obcowaniem, jakim jest modlitwa wewnętrzna, wznosić się jeszcze do Boga”. Może ktoś zapytać, a cóż to za rozrywki w klasztorze? Trzeba pamiętać, że klasztor nie miał ścisłej klauzury. Teresa zawsze lubiła towarzystwo, łatwo wiązała się emocjonalnie. Spędzała więc wiele czasu w rozmównicy, gdzie nie brakowało jej nigdy przyjaciół i krewnych. 
Sednem problemu Teresy było życie w duchowej schizofrenii. Jedną nogą była w klasztorze, drugą nadal w świecie. Jej serce pozostawało rozdarte. „Z jednej strony Bóg mnie wzywał, z drugiej ja szłam za światem. Rzeczy Boże sprawiały mi wielką pociechę, a rzeczy światowe trzymały mnie na uwięzi. Chciałam pogodzić ze sobą dwie rzeczy tak przeciwne, życie duchowe z pociechami, upodobaniami i rozrywkami zmysłowymi”. „Takie życie, rzec mogę, należy do najsmutniejszych, jakie sobie można przedstawić, bo ani się Bogiem nie cieszyłam, ani nie miałam zadowolenia ze świata. Gdy używałam przyjemności światowych, wspomnienie na to, co winna jestem Bogu, sprawiało mi udręczenie. Gdy byłam na samotności z Bogiem, przywiązanie światowe rozstrajało mnie. Jest to wojna tak ciężka, że nie rozumiem, jak mogłam ją wytrzymać choćby jeden miesiąc, a cóż dopiero przez tyle lat”. 
To nie jest problem zbyt kochliwej zakonnicy. Wszyscy bez wyjątku toczymy tę samą wojnę. Nasze serca często bywają rozdarte, targane namiętnościami, pożądaniami. To dotyczy każdego powołania! Bo chodzi ostatecznie o wierność, która zawsze kosztuje. Bo niby coś/kogoś wybraliśmy, ale tak nie do końca. I wciąż szukamy większej miłości, takiej „na zawsze”. To pragnienie serca jest dobre, ale szukając jego zaspokojenia, rzucamy się na na wszystkie strony. Często lądujemy na mieliźnie. Szukamy doraźnego ukojenia głodu, ale żadne erzace nie dają szczęścia, raczej pogłębiają tęsknotę. 

Być prawdziwym przyjacielem 

Co Teresa uważała za najcięższą pokusę? „Najstraszniejsza zdrada, jaką mógł mnie podejść duch ciemności, była ta, że pod pozorem pokory nie śmiałam już odbywać modlitwy wewnętrznej, widząc siebie tak grzeszną”. Naszym zsekularyzowanym umysłom taki tekst wydać się może czymś nie z tej ziemi, niemającym nic wspólnego z naszymi codziennymi problemami. Tymczasem ta pokusa, o której pisze Teresa, dopada także nas. Kiedy upadamy w grzechy (prawdopodobnie o wiele poważniejsze niż ona), zły duch zawsze pojawia się w tym momencie z tą pokusą. Pod pozorem pokory (dokładnie tak!) chce nas odciąć od Źródła życia, od Boga! Czujemy się tak niegodni, brudni, skalani, śmierdzący grzechem, że nie wypada w takim stanie stawać przed Bogiem. W relacjach z innymi potrafimy udawać, że wszystko jest OK. Ale przed Bogiem nie ma sensu udawać. Więc uciekamy od Niego, jak Adam i Ewa po grzechu. 
Teresa na zewnątrz pozostaje dobrą zakonnicą, odmawia brewiarz w chórze, spełnia zakonne obowiązki. Ale to wszystko pachnie jej obłudą, bo jej serce jest gdzieś daleko. „Bardzo mi to ciążyło, że inni dobre o mnie mieli mniemanie, bo znałam dobrze skrytość mojej duszy”.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..
  • gut
    18.10.2019 13:49
    *Ognisko domowe czasem dopieka do żywego.*
    *Napis Na Murze*
    doceń 0
  • gut
    18.10.2019 14:52
    Istnieje pogląd, który taką sytuacje wspominaną w powyższym Artykule, określa jako - <zestaw głęboko(z)mrożony> - jako wyraz organicznego oczyszczenia - Organic Style. Purgatory - ewidentnie dotyczy tego Tematu i tego wyżej <wspomnianego Świata> nie może być inaczej, to jest rodzaj wewnętrzne siły, mocy duchowej oczyszczającej w starożytności kojarzona jakby na kształt <spiritual calisthenic> - słowo purgatory wywodzące się ze <starożytnej etyki> pochodzi ze pradawnych zlepków znaczeniowych ze słowa - cynizm. A więc na zasadzie antonimu: piekło-niebo, zimno-gorąco, smutek-radość, cynizm-czyściec. A więc pozytywna rehabilitacja tego znaczenia i postawy tak jak np. trzykrotne zaparcie się jest rehabilitowane o trzykrotnej miłości, tak purgatory jest rehabilitacją gestu Piłata i jego obmycia rąk, <bo można mieć "czyste ręce," ale w złym tego słowa znaczeniu i "mieć czyste" ręce w pozytywnym znaczeniu.>
    doceń 0
  • gut
    18.10.2019 16:13
    Najważniejsze w tej sytuacji jest to, że po takiej anhedonistycznej doświadczalności następuje balans jako Mt 17, 1-5, taka całkowita okazałość następuję w sytuacji dla tych, którzy <chcą być w tym z Tym,> - >pomimo wszelkich przeciwności.<
    doceń 0
  • gut
    18.10.2019 22:19
    *Prawda nie wczołga się do mysiej dziury.*[ ;)] /Przysłowie Szwajcarskie/
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 1
    maryniakopec
    ostatnia aktywność: 03.09.2019
    łączna liczba komentarzy: 35
  • 2
    gr3
  • 3
    wojas004
    ostatnia aktywność: 15.09.2019
    łączna liczba komentarzy: 113
  • 4
    Mikotka
    ostatnia aktywność: 15.11.2019
    łączna liczba komentarzy: 43
  • 5
    minialo
    ostatnia aktywność: 24.05.2019
    łączna liczba komentarzy: 14

Najwyżej docenione