nasze media Najnowszy numer MGN 11/2020

Marcin Jakimowicz

|

MGN 07-08/2006

dodane 17.03.2012 16:02

Niezłe ziółka

Oj, charakterek to one miały! Dwie dziewczyny, które nigdy się nie spotkały, zaprzyjaźniły się na całe życie. Znały się świetnie, choć Teresa zmarła trzynaście lat przed narodzinami Helenki. Jak to możliwe? W świecie wiary wszystko jest możliwe!

Boże, co ona wyprawia? – ludzie złapali się za głowę. Trwała właśnie papieska audiencja. Wśród oczekującego na spotkanie tłumu stała też czternastoletnia Teresa Martin. Nikt nie wiedział, że pod jej pełną loczków grzywką, kołatało jedno marzenie: jak najszybciej zostać karmelitanką. Niestety, była zbyt młoda, a kościelne przepisy nieubłagane. Tereska wpadła na szalony pomysł: pojedzie do Rzymu i u samego Ojca Świętego wybłaga pozwolenie na wstąpienie do zakonu.

Papież właśnie przechodził, gdy nagle, ku zaskoczeniu wszystkich, Teresa upadła przed nim na kolana i płacząc, zaczęła prosić. Papież był bardzo poruszony. Płaczącą u jego stóp dziewczynkę wyniosła z sali straż papieska. Boże, co ona wyprawia? – dziwili się parafianie, gdy zauważyli małą Helenkę, która zostawia na ambonie pinezkę. Do kościoła w Świętochłowicach przyjechał właśnie rekolekcjonista. Grzmiał z ambony i walił w nią pięścią. Gdy huknął d ł o nią po raz kolejny, nagle... k u zaskoczeniu wszystkich, bardzo złagodniał. Zebrani w kościele odetchnęli z ulgą. – Kto to zrobił? – dochodził proboszcz. – To ja! – zawołała mała dziewczynka. – No tak, Helenka Hoffman, mogłem się domyślić. A dlaczego to zrobiłaś? – Bo to nieładnie tak zachowywać się tam, gdzie mieszka Pan Jezus. Nasz ksiądz tak nie robi! Tereska i Helenka. Dwa niezłe ziółka wyrosły na wielkie, święte zakonnice.

Jak ona to robi?
Kiedyś na świętochłowickim polu Helenka znalazła medalik. Uśmiechała się do niej twarz jakiejś świętej. – To Teresa z Lisieux – wyjaśnili najbliżsi. Dziewczyny zaprzyjaźniły się. Teresa często śniła się Helenie. – Trzeba uświęcać każdą sytuację dnia i oddawać Bogu małe gesty, sytuacje, modlitwy – szeptała jej do ucha Gdy Helenka postanowiła wstąpić do Zgromadzenia Sióstr Maryi Niepokalanej, znowu przyśniła jej się święta Teresa. Tym razem we śnie uprawiały pole. Cięższą pracę wykonywała Helena, a Mała Tereska tylko podlewała i plewiła. Co ciekawe, obie, wstępując do zakonu, miały po piętnaście lat. W marcu 1928 Helenka przekroczyła próg klasztoru i zmieniła imię na Dulcissima. Wtedy zmieniło się wszystko.

Coraz częściej zaczęła chorować. Czuła, że Jezus wzywa ją do ofiary. Nie odmawiała Mu. Cierpiała strasznie, ale nie skarżyła się. Na jej twarzy gościł często uśmiech. – Jak ona to robi? – dziwiły się siostry, wiedząc, że Dulcissima cierpi na ogromne bóle głowy, paraliże połączone czasem z brakiem przytomności. Widziały, że najbardziej cierpi w piątki. Zakonnica łączyła się wtedy z ofiarą Jezusa, odczuwała ból w dłoniach, stopach i boku. To stygmaty, znaki męki Chrystusa. Dulcissima wyprosiła, by rany te nie były widoczne dla innych. Ludzie i tak domyślali się, że ta uśmiechnięta zakonnica nosi w sobie jakąś tajemnicę nie z tej ziemi.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 2
    kawa
  • 3
    Mikotka
    ostatnia aktywność: 03.04.2020
    łączna liczba komentarzy: 44
  • 4
    Nacixxx
    ostatnia aktywność: 28.01.2020
    łączna liczba komentarzy: 7
  • 5
    kociaczek

Najwyżej docenione