nasze media Najnowszy numer MGN 10/2022

Franciszek Kucharczak

|

MGN 01/2009

dodane 15.02.2012 20:30

Ratujmy się sami

Wszyscy zdrowi? – zapytał dowódca wyprawy. – Tak – odpowiedzieli rozbitkowie. – Powiedział pan, że po nas wróci. A my w pana wierzyliśmy.

STRACEŃCY W ŁUPINIE
Śmiałkowie, żegnani okrzykami kolegów, ruszyli na małej łupinie przez burzliwy ocean. Niespełna trzy tygodnie trwała ich straszliwa tułaczka. Kilka razy zdawało się, że fale zatopią łódź. Słona woda zanieczyściła jedną z beczek słodkiej, wskutek czego żeglarze cierpieli wielkie pragnienie. Jeden z nich opadł z sił i leżał bezwładnie na dnie łodzi. Byli wycieńczeni do granic możliwości, gdy ujrzeli Georgię Południową. Niestety, u brzegów wyspy nadeszła wichura i wzburzone morze zniosło łódź na drugą stronę wyspy. Rozpadającą się szalupą nie dało się już dalej płynąć, więc żeby dotrzeć do ludzi, trzeba było jeszcze przejść przez ośnieżone góry. Trójka najsłabszych została na miejscu. Dowódca ruszył z dwoma pozostałymi, zaopatrzony tylko w 15 metrów liny i siekierę. Dwa dni trwała mordercza i niebezpieczna wspinaczka. 20 maja 1916 roku trzej mężczyźni usłyszeli gwizd syreny fabrycznej w stacji wielorybniczej Stromness. To był najpiękniejszy dźwięk, jaki w życiu słyszeli. Byli ocaleni.

POWRÓT NA ZAWSZE
Trzej towarzysze zostali zabrani z drugiej strony wyspy następnego dnia. Wyprawa ratunkowa na Wyspę Słoniową z powodu fatalnej pogody zajęła więcej czasu. Trzykrotne próby kończyły się niepowodzeniem. W końcu otwarło się przejście lodowe i gdy statek dopłynął do rozbitków, okazało się, że wszyscy żyją. Sam Shackleton nie zraził się do Antarktydy. Kilka lat później wyruszył ku biegunowi na statku wielorybniczym, żeby opłynąć kontynent dookoła. 4 stycznia 1922 roku zatrzymał się na krótko na Georgii Południowej. Nazajutrz, 5 stycznia, dostał ataku serca i zmarł. Jego ostatnie słowa brzmiały podobno: „Wciąż żądasz ode mnie, żebym z czegoś rezygnował, z czego mam zrezygnować teraz?”. Chwilę potem wiedział już, że tym razem z niczego już nie musi rezygnować. Zaczął się czas zbierania owoców wyrzeczeń. Został pochowany tam, gdzie zmarł – na Georgii Południowej, wyspie ocalenia. Tamtejsi wielorybnicy ukuli powiedzenie: „Gdy znajdziesz się w sytuacji bez wyjścia, klęknij  i módl się o Shackletona”

Ratujmy się sami   Ernest Shackleton (1874–1922) fot. CORBIS Ernest Shackleton (1874–1922)
Irlandzki podróżnik i badacz Antarktydy. Gdy Amundsen zdobył biegun, Shackleton postanowił zorganizować wyprawę, która przemierzy Antarktydę od krańca do krańca.

Miał niezwykłą zdolność trafnego dobierania ludzi. Dzięki temu zebrał grupę 26 znakomitych fachowców o mocnych charakterach.

Nigdy nie dał poznać po sobie zniechęcenia i w najtrudniejszych warunkach podtrzymywał ducha załogi.

Gdy wyprawa z lat 1914–1916 utknęła w lodach, Shackleton zdołał wyprowadzić swoich ludzi z opresji całych i zdrowych.

W 1921 roku wyruszył na statku wielorybniczym, by opłynąć Antarktydę.

W styczniu 1922 roku zmarł w czasie postoju na wyspie Georgia Południowa w wieku 47 lat

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 1
    Anonymous
  • 2
    Alex
  • 3
    maryniakopec
    ostatnia aktywność: 07.01.2020
    łączna liczba komentarzy: 36
  • 4
    gr3
  • 5
    wojas004
    ostatnia aktywność: 15.09.2019
    łączna liczba komentarzy: 113

Najwyżej docenione