nasze media Najnowszy numer MGN 11/2020

Piotr Sacha

|

MGN 09/2010

dodane 19.08.2010 16:08

Przyjaciele od zawsze

Jak kaczki puszczane kamykiem po wodzie z prędkością 100 km na godzinę pędzą obok siebie czerwone łódki Marcina i Michała

Bliźniacy Marcin i Michał Gembiakowie z Poznania każdą wolną wiosenną chwilę spędzali w ciasnym garażu. Budowali łódkę motorową. Skorupę łodzi przywiózł im z Estonii tata. Resztę zaprojektowali i wykonali sami. 25 lipca w Kijowie 25-letni bracia szaleli z radości. Na łódce wykonanej w garażu Michał zwyciężał w Motorowodnych Mistrzostwach Europy w klasie T-550.

THE BEST OF
Michał właściwie obronił tytuł mistrza Europy zdobyty przed rokiem. Marcin, starszy o... 8 minut, wywalczył brąz. – Razem ścigamy się od 16 lat – mówią bliźniacy. – Ale na zawodach nigdy sobie nie przeszkadzamy. Staramy się, aby ten, kto lepiej przygotował sprzęt, nie tracił szans na zwycięstwo – zapewniają. Nad pojazdem Michała pracowali ponad trzy miesiące. – Zrobiliśmy łódź the best of – żartują. – Częściowo skopiowaliśmy ją z poprzednich łodzi. Częściowo unowocześniliśmy – wyjaśniają. Kierownicę na przykład wzięli z gokarta. Reszta to ich dzieło. – Kolumna kierownicza, siedzisko, sterociągi, komora wypornościowa... – wymieniają. – Brat pracuje w aptece, więc jest perfekcjonistą. Jeśli jakaś część nie była idealna, zaczynaliśmy od początku – śmieje się Marcin. – Przecież chodziło o nasze bezpieczeństwo – dopowiada poważnie Michał. Łódź bliźniaków z zawodnikiem i paliwem po wyścigu waży 267 kg. To spory sukces. Im łódź jest lżejsza, tym większą osiąga prędkość. A zgodnie z regulaminem nie może ważyć mniej niż  265 kg.

ŁÓDKI, PAINTBALL, NARTY
– Nie lubimy siedzieć przed telewizorem – mówi Marcin. Gdy tylko bliźniacy mają wolną chwilę, ruszają z domu. W klubie KS Posnania trenują na łodziach. Grają w paintball i jeżdżą na nartach wodnych. Do niedawna wszędzie razem: do przedszkola, do szkoły, do liceum. – Rozdzieliły nas dopiero studia – uśmiecha się Marcin, który wybrał Akademię Wychowania Fizycznego. Michał skończył farmację i pracuje w aptece. Przygoda ze sportem motorowodnym zaczęła się, gdy chłopcy mieli 9 lat. Sporo czasu spędzali wtedy nad okolicznym jeziorem Rusałka. – Nie było tam strefy ciszy, więc mogliśmy podglądać popisy motorowodniaków – wspominają. Trening w klubie zaczynali od ścigania się na skuterach z prędkością 30 km na godz. Szybko jednak przesiedli się na łódki klasy młodzieżowej. Z licencją sportową otrzymali numery 30 i 31. Mają je do dziś. – Na początku tata brał nas na barana i wnosił na łodzie – śmieją się.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 2
    kawa
  • 3
    Mikotka
    ostatnia aktywność: 03.04.2020
    łączna liczba komentarzy: 44
  • 4
    Nacixxx
    ostatnia aktywność: 28.01.2020
    łączna liczba komentarzy: 7
  • 5
    kociaczek

Najwyżej docenione