nasze media Najnowszy numer MGN 12/2019

Marcin Jakimowicz

|

GN 42/2014

dodane 16.10.2014 00:15

Nie do odparcia

– W świecie wiary już coś mam, zanim jeszcze to mam – powiedział mi Donald Turbitt. Co to znaczy? Mogę z góry podziękować za owoc... którego nie widzę. Tak działa nowenna pompejańska. Najpierw prosisz, a potem dziękujesz.

Naprawdę nie sądziłem, że jest aż tak popularna. W czasie wakacji przymiotnik kojarzący się z Neapolem i Wezuwiuszem wracał jak bumerang. Co chwilka słyszałem: „robiłem pompejańską, weszłam w pompejańską, modlę się…”. Nowenna pompejańska to dalsza część biblijnej opowieści o wdowie. Jej praktyczna forma. Czy Jezus zachowania namolnej kobieciny, która dniem i nocą nachodziła nieustępliwego sędziego nie przedstawiał jako wzoru modlitwy? Pan Bóg ma słabość do tych, którzy się Mu narzucają i uprzykrzają życie. „Wstań i wiedź ze Mną spór” – zaprasza. – „A ja cię usprawiedliwię”.

Weszła mi w krew

Trwa 54 dni. Każdego dnia odmawia się trzy części Różańca. Ponieważ nowenna powstała przed wprowadzeniem przez Jana Pawła II tajemnic światła, te nie załapały się do spisu lektur obowiązkowych. Przed rozpoczęciem każdej części odmawia się krotką inwokację: „Ten Różaniec odmawiam na Twoją cześć, Królowo Różańca Świętego” (tu wypowiadamy intencję modlitewną). Każdą z części kończy się trzykrotnym wezwaniem: „Królowo Różańca Świętego – módl się za nami”. Przez 27 dni odmawia się część błagalną nowenny, a przez kolejnych 27 dni część dziękczynną.

Każdy różańcowy szturm do nieba kończą modlitwy, które znajdziesz na dołączonym do „Gościa” obrazku. – O nowennie dowiedziałam się od teściów – opowiada Magda Anioł, wokalistka. – To oni modlili się nią w różnych intencjach. Pierwsza myśl? Emeryci mogą sobie na to pozwolić, mają sporo czasu. A ja z tym ciągłym domowym młynem? Z pracą, koncertami, dziećmi? Nie dam rady. A jednak zdecydowałam się wejść w tę formę modlitwy. Modliłam się w intencji Dominiki, mojej córki. Kończyła liceum, musiała wybrać kierunek studiów, widziałam, jak ważne życiowe decyzje musi podejmować. Chwyciłam za Różaniec i… poszło. Modliłam się, przygotowując dzieciom kanapki, sprzątając, w czasie jazdy samochodem, na spacerach. Żyłam tym rytmem.

Już wcześnie zrozumiałam, że nie mogę zostawiać wszystkiego na koniec dnia. To monotonna modlitwa, dzień zbliżał się do końca, a ja zasypiałam z różańcem w dłoni. Wiedziałam, że muszę znaleźć na modlitwę czas za dnia. Zdumiała mnie jedna rzecz: wcześniej ciężko mi było odmówić dziennie trzy dziesiątki Różańca (to mój dyżurny repertuar: jedna – z róż różańcowych, druga – modlitwa rodziców za dzieci i trzecia – duchowa adopcja dziecka poczętego). Gdy zaczęłam nowennę pompejańską, odmawiałam każdego dnia trzy Różance. I jak się okazało, znajdywałam na to czas! Okazało się, że im więcej człowiek ma zajęć, tym jest… bardziej zorganizowany. (śmiech) Gdy skończyłam nowennę, bardzo brakowało mi tej modlitwy. Weszła mi w krew. I rozpoczęłam nowennę po raz drugi.

To nie lista skarg!

To nie tylko lista spraw do załatwienia, nasza katolicka wersja książki życzeń i zażaleń, skarg i wniosków. Drugi etap nowenny to nic innego jak dziękowanie Bogu w ciemno, echo zachęty św. Pawła: „W każdym położeniu dziękujcie”. I, jako bonus, solidna lekcja zawierzenia. Papierek lakmusowy pokazujący, czy wierzę w to, że intencja, którą zanoszę, zostanie „pozytywnie rozpatrzona?”. Delikatna materia. Pamiętam, jak w czasie największych zawirowań dostawałem słowo: „Jezus rzekł: Idź, niech ci się stanie, jak uwierzyłeś”. (Mt 8,13). Proste. Jak uwierzyłeś, to ci się stanie. A jak nie wierzysz, po co jęczysz? „Ktokolwiek pragnie otrzymać łaski, niech odmówi na moją cześć trzy nowenny, odmawiając piętnaście tajemnic Różańca, a potem niech odmówi znowu trzy nowenny dziękczynne” – obiecała Maryja 21-letniej obłożnie chorej mieszkance Neapolu Fortunatinie Agrelli. Był rok 1884. Stan chorej pogarszał się z dnia na dzień, a lekarze bezradnie rozkładali ręce. Fortunatina (dosłownie: „szczęściara”) szturmowała niebo za wstawiennictwem Matki Bożej z Pompejów.

Jej kult propagował Bartolo Longo, nawrócony satanista, adwokat wyrwany z piekła okultyzmu (w 1980 roku Jan Paweł II ogłosił go błogosławionym). Do końca życia powtarzał dewizę: „Kto szerzy Różaniec, nie zginie; będzie zbawiony”. Fortunatina umierała targana konwulsjami. 8 maja 1884 rok została cudownie uzdrowiona. „»Czy powtórzą się konwulsje?«. Te słowa były na ustach bliskich” – notował bł. Bartolo Longo. – „W ich sercach nadzieja toczyła walkę z obawą. Ojciec Fortunatiny wrócił do domu wcześniej niż zwykle. Na jego twarzy uwidaczniało się cierpienie i niepokój. Konwulsje nie nadchodziły. Natina płakała i śmiała się równocześnie. Zapanowała ogólna radość. Tylko ojciec nie miał odwagi wejść do sypialni. Nie wierzył w cud, obawiał się, że to wszystko jest złudzeniem. »Kto wie, czy choroba nie wróci za godzinę?« – myślał. Do wieczora nie zdobył się na spotkanie z córką. Ale gdy po kolejnych godzinach jej stan się nie pogarszał, nie mógł dłużej się powstrzymać i wszedł do sypialni.

Wzruszenie odebrało mu mowę i wycisnęło morze łez. Usiadł przy łóżku i nie wyrzekł ani słowa, tylko płacząc, wpatrywał się w swoje ukochane dziecko. Fortunatina powiedziała do siostry zdrowym głosem: »Zacznijmy odmawiać nowennę dziękczynną do Matki Bożej Różańcowej w Pompejach!«”. Pocieszycielka strapionych raczyła i tym razem wysłuchać Natinę, którą otoczyła szczególną opieką: „Ponieważ znosiłaś chorobę z poddaniem się woli Bożej, Bóg udzieli ci tej łaski na Moją prośbę. W 26. dniu tego miesiąca zostaniesz uzdrowiona z porażenia. 30 kwietnia ustaną wszystkie inne cierpienia. Od tego dnia będziesz mogła chodzić. Zanim upłynie maj, wyjdziesz z domu”.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..
  • Gregor
    24.10.2014 13:55
    Czy po urodzeniu Jezusa Maria miała jeszcze inne dzieci?
    Co na ten temat mowi nam Slowo Boze!

    Apostol Mateusz podaje, że Józef „nie zbliżał się do Niej, aż porodziła syna, któremu nadał imię Jezus”. Chociaż nie jest tu wyraźnie powiedziane, że Maria miała stosunki z Józefem po urodzeniu Jezusa, to jednak słowa Mateusza z pewnością zawierają taką myśl. To samo można powiedzieć o słowach Łukasza, że Maria „porodziła swego pierworodnego Syna”. — Ewangelia Mateusza. 1:25; Ewangelia Łukasza. 2:7

    O tym, że miała inne dzieci poza Jezusem, świadczą wyraźnie pytania zadane przez mieszkańców miasta, w którym się wychował Jezus, a więc ludzi dobrze znających jego rodzinę: „Skąd On to ma? I co za mądrość, która Mu jest dana? (...) Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także Jego siostry?” — Ewangelia Marka 6:2, 3.

    O tym, że Jezus miał cielesnych (przyrodnich) braci świadczy również fakt, że pewnego razu powiedziano do niego: „Twoja Matka i Twoi bracia stoją na dworze i chcą mówić z Tobą”. Ponadto czytamy, że „nawet Jego bracia nie wierzyli w Niego”. — Ewangelia Mateusza . 12:47; Ewangelia Jana 7:5.
    Co więcej czytamy też, że po śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa wśród ludzi zebranych w sali na piętrze pewnego domu w Jeruzalem byli, oprócz jedenastu apostołów, także inni wraz z „Marią, matką Jezusa, i z braćmi jego”. Najprawdopodobniej byli więc w sali na piętrze również wtedy, gdy na 120 uczniów został wylany święty duch Boży (Dzieje 1:13-15; 2:1-4, NP). Jeszcze po wielu latach apostoł Paweł wspomniał o „braciach Pańskich”. — 1 Kor. 9:5.

    Również zdarzenie, które zaszło, gdy Jezus miał 12 lat, a Józef udał się razem z rodziną do Jeruzalem na obchód święta, zdaje się wskazywać, że Maria miała jeszcze inne dzieci. W drodze powrotnej, dopiero gdy uszli dzień drogi, Maria zauważyła, że nie ma z nimi Jezusa. Gdyby był jej jedynym dzieckiem (które w dodatku zostało poczęte w cudowny sposób), czy moglibyśmy przypuszczać, że instynkt macierzyński Marii był tak dalece uśpiony, iż wyruszyła w drogę bez niego i przez cały dzień nie zauważyła jego nieobecności? Ale jeśli do tego czasu miała już z Józefem sześcioro lub więcej dzieci, to mogła być tak zajęta, że przez cały dzień nie zauważyła nieobecności Jezusa. — Łuk. 2:41-50.
  • katy
    15.11.2014 17:33
    Od dłuższego czasu rozważam pewną kwestię:
    Jak pogodzić "bądź wola Twoja" z np. „A jeśli wiemy, że wysłuchuje wszystkich naszych próśb, pewni jesteśmy również posiadania tego, o cośmy Go prosili” (1 J 5,15). Bo jeśli coś nie jest zgodne z Wolą Bożą, to Bóg nam tego nie da, nawet jeśli głęboko wierzymy, że otrzymamy.
  • Adam
    02.07.2016 23:22
    Nowenna Pompejańska a inna Wola Boża
    Składam świadectwo z niewsłuchanych 6 Nowenn Pompejańskich (2 odmówiłem ja i 4 moja teściowa).

    W zeszłym roku na wiosnę teść zachorował na zapalenie oskrzeli, które pomimo leczenia nie ustępowało. Lekarz rodzinny zlecił zrobieni prześwietlenia płuc na którym okazało się że jest guz. Jak się tylko o tym odwiedzałem rozpocząłem odmawiać NP w intencji aby ten guz nie był rakiem złośliwym- po jakimś czasie odmawiania przyszły wyniki badań, które niestety potwierdziły że rak jest złośliwy. Wtedy dokończyłem NP z prośbą o uzdrowienie, następnie odbyła się operacja usunięcia zaatakowanego płuca. W dniu operacji chirurg powiedział treściowej że na wyniku badań rezonansem magnetycznym on widzi drugi guz na drugim płucu (przerzut), którego jednak nie zoperował – dlaczego nie wiem. Wtedy rozpocząłem odmawiać jeszcze jedną NP w intencji uzdrowienia teścia – wprost o cud i namówiłem również teściową aby zaczęła odmawiać NP w intencji uzdrowienia teścia bo jest to przecież Nowenna nie do odparcia i Pan Jezus powiedział „…Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich” (Mt 18, 19-20)– teściowa odmówiła 4 NP pod rząd. W tym czasie teściu walczył z chorobą przyjmował chemie wszyscy z rodziny z wielką nadzieją myśleli że jednak wyzdrowieje niestety 25. 06. br. zmarł. Miał 63 lata. Pomimo że teść bardzo chciał żyć Wola Boża była inna.

    Dlaczego tak się stało pomimo szturmu modlitewnego Nowenną Pompejańska, wszystkich innych modlitw np. do św. Peregryna i Mszach o Uzdrowienie?

    I tak sobie myślę że jednak Pan Bóg zabiera do Siebie swoje dzieci nie wtedy gdy one same tego chcą ale wtedy gdy jest to dla nich najbardziej korzystne - z punktu widzenia życia wiecznego. Teść w dniu śmierci świadomie się wyspowiadał, przyjął Komunię Świętą i przyjął Sakrament Namaszczenia Chorych i po 2 godz. zmarł. W chwili konania była przy nim żona i dwie córki. Teściowa modliła się Koronką do Bożego Miłosierdzia a moja żona trzymała jego za rękę i dziękowała mu za wszystko co dla nas wszystkich zrobił. Ja tego samego dnia odprawiłem za niego odpust zupełny (Koronka do Bożego Miłosierdzia przed Tabernakulum, Spowiedź Święta, Komunia Święta, dwie modlitwy w intencjach papieskich). Ufam że mój teściu jest w Niebie i jest mu tam lepiej niż było mu na ziemi pomimo że bardzo chciał wyzdrowieć i żyć.

    PS
    Nowenna Pompejańska jest dla mnie modlitwą wyjątkową i codzienną od kilku lat, będę ją odmawiać nadal i z wiarą, że to co dla mnie najlepsze udzieli mi Pan Jezus za pośrednictwem Matki Bożej Pompejańskiej.
    Adam
    doceń 3
  • Karott
    05.11.2019 14:16
    Potwierdzam, że Maryja spełniła obietnice i moja nowenna " zadziałała" dziękuję Maryjo. Polecam każdemu odmówić z wiarą i spokojem.
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 1
    maryniakopec
    ostatnia aktywność: 03.09.2019
    łączna liczba komentarzy: 35
  • 2
    gr3
  • 3
    wojas004
    ostatnia aktywność: 15.09.2019
    łączna liczba komentarzy: 113
  • 4
    minialo
    ostatnia aktywność: 21.11.2019
    łączna liczba komentarzy: 17
  • 5
    gkostka
    ostatnia aktywność: 13.01.2019

Najwyżej docenione