Mała piłeczka krąży jak zaczarowana. Tomek podbija ją nogą. Po każdym uderzeniu buta piłka precyzyjnie leci w górę, po czym delikatnie spada, cały czas kontrolowana. To nie czary, tylko miesiące treningów, ale i mnóstwo zabawy.
Boli mnie, że gdy opowiadam w klasie, że chodzę więcej niż raz w tygodniu do kościoła, to zaraz się ze mnie śmieją! Czy musimy być wystawiani na pośmiewisko?! Wyśmiana
18 maja, Łomża