Ludzie chodzą do kościoła, spotykają się. Życie toczy się tak, jakby nie było pandemii. Tylko szkoły są pozamykane, a na targowiskach muszą być baniaki z wodą i mydło.
Małpiszon od kilku minut krążył wokół auta. Po chwili siedział już pod drzewem i odwijał sreberka z kolejnych kanapek. Bezczelnie gapił się na nas i pożerał jedną za drugą.
Cztery godziny po ostrych kamieniach. Dlaczego święty Patryk spędził na górze 40 dni i nocy?
Lamparcie skóry na ramionach, strusie pióra we włosach, dzwonki na łydkach. W dłoniach tarcze, włócznie i… wuwuzele. Scena z filmu? Mecz? Nic z tego. To... Msza Święta!
Pierwsze zawody i… trzecie miejsce od końca. – Ale to mnie nie speszyło – zapewnia 12-letnia Ola Stańczyk z Katowic. – Bardzo mi się te zawody spodobały – śmieje się. Od tamtego czasu zdobyła już 22 puchary i 67 medali.
Kiedy w karmniku pojawią się liście, od razu przychodzą mrówki. Tną je na małe kawałki i przenoszą do gniazda, aby na nich hodować grzyby – ulubiony smakołyk. Tragarze zdobywają jedzenie, a żołnierze pilnują porządku.
Pochodzi z Krakowa. Mieszka w Peru, w indiańskiej wiosce, już 37 lat. I wcale się nie poświęciła.
Każda z dziewcząt spotkała Ją osobno. Każda słyszała to samo: Jeśli ludzie się nie nawrócą… Kilka lat później w Rwandzie w ciągu trzech miesięcy zginęło prawie milion osób.
Apfoyo matek to w języku Aczoli, ludzi północnej Ugandy, znaczy „dziękujemy!”. Za co? Za studnie i czystą, zdrową wodę. Komu? Polakom!
Zawsze chciała podróżować, poznawać świat i pracować jako archeolog. Wszystko jest tak, jak marzyła.