nasze media Najnowszy numer MGN 07-08/2020

Franciszek Kucharczak

|

MGN 12/2009

dodane 16.11.2009 14:27

Koronacja własna

Ach, co to była za impreza! Takiej uroczystości Francja nie widziała nawet, gdy koronowano najpotężniejszych jej królów. Ale też nie króla koronowano tym razem, lecz cesarza – Napoleona Bonaparte.

Nic nie było zbyt wielkie dla Napoleona. Jego inteligencja i potężna wola wiodły go od sukcesu do sukcesu. Pół Europy leżało już u jego stóp, a teraz świat musiał zobaczyć jeszcze jego niezrównaną wspaniałość. Chciał być cesarzem. Był już przed nim cesarz Zachodu – 1004 lata wcześniej w Rzymie papież włożył koronę cesarską na skronie Karola Wielkiego. Teraz Napoleon chciał być jego następcą i kontynuatorem. Nie raczył się jednak fatygować do papieża – sprowadził go sobie do Francji. Papież Pius VII nie mógł odmówić. W razie sprzeciwu, francuski władca mógł użyć siły, jak zrobił to wobec poprzedniego papieża, który wskutek tego umarł w więzieniu z dala od Rzymu.

Przymusowy gość
Pius VII z niechęcią, ale zgodził się wziąć udział w koronacji. Mimo tak nadzwyczajnego honoru, przyszły cesarz postanowił dodatkowo upokorzyć głowę Kościoła. Gdy papież zbliżał się do Paryża, Napoleon przywitał gościa w stroju myśliwskim, bo „przypadkiem” akurat polował. I tak, w otoczeniu sfory psów, towarzyszył Ojcu Świętemu do miejsca jego pobytu. Rankiem 2 grudnia 1804 roku wspaniały orszak z przyszłą parą cesarską wyruszył z pałacu Tuileries do katedry Notre Dame. Po nałożeniu cesarskich strojów Napoleon i jego żona Józefina, przy dźwięku dzwonów i wśród wiwatów tłumu, wkroczyli do pełnego znakomitości kościoła. Ogromny płaszcz Napoleona trzymali dwaj jego bracia, a płaszcz Józefiny trzymały dwie siostry władcy.

Papież, oczekujący Napoleona od dłuższego czasu, spodziewał się, że ten zachowa chociaż ceremoniał, który wcześniej w najdrobniejszych szczegółach ustalono. Ale i tu się zawiódł. Pius VII poświęcił insygnia cesarskie, ale gdy miało nastąpić nałożenie korony na głowę nowego imperatora, Napoleon po prostu wziął i nałożył ją sobie sam. Potem, również wyręczając papieża, ukoronował swoją żonę Józefinę. Tę właśnie scenę na potężnym obrazie uwiecznił wybitny, choć wysługujący się władzy, malarz Jacques-Louis David. To nieomal „zdjęcie” z tamtego wydarzenia, nie całkiem jednak zgodne z prawdą. Na obrazie widzimy papieża błogosławiącego parę cesarską. W rzeczywistości Pius VII, po „samokoronacji” cesarza, siedział bez ruchu, przygnębiony arogancją władcy. Napoleon jednak, oglądając powstające dzieło, kazał Davidowi namalować Piusa VII z uniesioną ręką w geście błogosławieństwa. „Nie po to sprowadzałem papieża z Rzymu, żeby nic nie robił” – miał powiedzieć.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 1
    maryniakopec
    ostatnia aktywność: 07.01.2020
    łączna liczba komentarzy: 36
  • 2
    gr3
  • 3
    wojas004
    ostatnia aktywność: 15.09.2019
    łączna liczba komentarzy: 113
  • 4
    minialo
    ostatnia aktywność: 21.11.2019
    łączna liczba komentarzy: 17
  • 5
    gkostka
    ostatnia aktywność: 13.01.2019

Najwyżej docenione