Koronacja własna

Franciszek Kucharczak

|

MGN 12/2009

publikacja 16.11.2009 14:27

Ach, co to była za impreza! Takiej uroczystości Francja nie widziała nawet, gdy koronowano najpotężniejszych jej królów. Ale też nie króla koronowano tym razem, lecz cesarza – Napoleona Bonaparte.

Koronacja własna Obraz Jacquesa-Louisa Davida przedstawia moment, w którym Napoleon koronuje żonę Józefinę. Pierwotnie artysta planował pokazać "samokoronację" cesarza, ale uznano, że ta scena byłaby zbyt kontrowersyjna

Nic nie było zbyt wielkie dla Napoleona. Jego inteligencja i potężna wola wiodły go od sukcesu do sukcesu. Pół Europy leżało już u jego stóp, a teraz świat musiał zobaczyć jeszcze jego niezrównaną wspaniałość. Chciał być cesarzem. Był już przed nim cesarz Zachodu – 1004 lata wcześniej w Rzymie papież włożył koronę cesarską na skronie Karola Wielkiego. Teraz Napoleon chciał być jego następcą i kontynuatorem. Nie raczył się jednak fatygować do papieża – sprowadził go sobie do Francji. Papież Pius VII nie mógł odmówić. W razie sprzeciwu, francuski władca mógł użyć siły, jak zrobił to wobec poprzedniego papieża, który wskutek tego umarł w więzieniu z dala od Rzymu.

Władca arogancki
Niestety, Napoleon tak właśnie wyobrażał sobie rolę papieża – jako swojego wasala, który ma służyć potędze Francji, a dokładniej jego własnej sławie. Dlatego natychmiast złamał własne obietnice względem Kościoła, do jakich się zobowiązał. Chciał wtrącać się we wszystkie sprawy Kościoła, nie oddał też zagarniętych przez Francję terenów Państwa Kościelnego. Był poirytowany, gdy widział oznaki czci, jakich doświadczał papież, gdziekolwiek się pokazał. Kazał więc go pilnować i utrudniać mu kontakty z ludźmi. Nie zezwalał nawet na publiczne odprawianie przez niego Mszy i nabożeństw. Nie pozwalał jednak także na powrót do Rzymu. Miał w tym swój cel – chciał, jak w średniowieczu, przenieść siedzibę papieży na teren Francji. Liczył, że w ten sposób papiestwo będzie na usługach jego państwa. Ale na to Pius VII był przygotowany. „W Paryżu zatrzymacie jedynie biednego mnicha Barnabę Chiaramontiego, bo na wypadek zatrzymania mnie tu złożyłem rezygnację” – powiedział.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.