nasze media Najnowszy numer MGN 07-08/2020

Krzysztof Błażyca

|

MGN 11/2007

dodane 17.10.2007 14:49

Tam, gdzie powstają F16

Tylko w dwóch zakładach na świecie produkowane są silniki do samolotów F 16. W Middletown w USA i w Rzeszowie w Polsce

– Witamy „Małego Gościa”! – rzecznik fabryki w Rzeszowie pan Andrzej Czarnecki zaprasza serdecznym gestem. Cieszy się z naszej wizyty. Firma współpracuje z wieloma szkołami ponadpodstawowymi. Stworzono program „Czas dla inżynierów” skierowany do uczniów. – Chcemy przekonać młodzież, że warto się tym tematem zainteresować. Zapotrzebowanie na inżynierów jest ogromne.

Fabryka w parku
Rzeszowski zakład liczy 70 lat. W czasie wojny Niemcy remontowali tam swoje Messerschmitty. Polscy pracownicy sypali im wtedy piasek do obrabiarek, ucinali przewody elektryczne. Przypłacili to życiem. Dziś na terenie fabryki znajduje się pomnik ku ich czci. A obok, spod drzewa, na przychodzących do pracy spogląda Matka Boża z Loreto, patronka lotników. Polskie Zakłady Lotnicze przypominają mały park. Tyle tam drzew. Ale wystarczy wejść na halę produkcyjną, by się przekonać, że to supernowoczesny zakład. Montuje się tu m.in. silniki do       F 16. – Tylko dwa zakłady na świecie tym się zajmują. Jeden w Middletown w USA, a drugi w Rzeszowie – mówi rzecznik. Niestety nie możemy wejść na halę F 16. Jedna z najnowszych technologii lotniczych chroniona jest przed „niewtajemniczonymi”. Dowiadujemy się tylko, że silnik montowany jest w pionie, mimo że ma 4,60 metra długości. – To wielkie wyzwanie techniczne – podkreśla pan Andrzej. Silniki do samolotów odrzutowych produkowane są w Rzeszowie od 1952 r. Zaledwie 4 lata wcześniej, w 1948 roku Francuzi jako pierwsi w Europie zajęli się seryjną produkcją silników do odrzutowców. Polskim pionierem w tej dziedzinie był Tadeusz Mirski. W 1958 r. skonstruował pierwszy polski silnik odrzutowy – TO1. Niestety komunistyczne władze niechętnie spoglądały na nie-radzieckie osiągnięcia i o TO1 „zapomniano”. Obecnie PZL współpracuje z gigantem aerokosmicznym Pratt&Whitney. Produkuje silniki lotnicze, elementy do silników odrzutowych, remontuje silniki do śmigłowców. Pracuje tu 4000 ludzi, z czego 2000 zatrudnionych w ciągu ostatnich pięciu lat. Średnia wieku nowozatrudnionych wynosi 23 lata.

Balonik to odrzutowiec
Mieczysław Śliwa, główny konstruktor firmy, prowadzi nas na halę „muzealną”. Jest tu kilka silników, m.in. GTD 350 do śmigłowców Mi2, PZL-10W do śmigłowców „Sokół”, Lis1 do samolotów Mig15. – Ogólnie silniki lotnicze dzielą się na tłokowe, czyli podobne do samochodowych, i na turbinowe – mówi – Silniki tłokowe wykorzystują zawsze śmigło jako siłę ciągu. Natomiast przy silnikach turbinowych jest różnie. Dzielą się na odrzutowe, turbowałowe i turbośmigłowe. Uff, zaczyna się wspinaczka pod górę. Jak to rozróżnić? Pan Mietek swobodnie kontynuuje: – Silniki odrzutowe do napędu samolotu wykorzystują siłę odrzutu gazów wylatujących z dyszy wylotowej. Natomiast w silnikach turbowałowych moc jest przekazywana przez turbinę napędową na przekładnię. Na przekładni jest zamontowany wirnik nośny (śmigło).

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 1
    maryniakopec
    ostatnia aktywność: 07.01.2020
    łączna liczba komentarzy: 36
  • 2
    gr3
  • 3
    wojas004
    ostatnia aktywność: 15.09.2019
    łączna liczba komentarzy: 113
  • 4
    minialo
    ostatnia aktywność: 21.11.2019
    łączna liczba komentarzy: 17
  • 5
    gkostka
    ostatnia aktywność: 13.01.2019

Najwyżej docenione