nasze media Najnowszy numer MGN 07-08/2018

Beata Zajączkowska

|

MGN 12/2008

dodane 17.11.2008 10:52

Kawa z krokodylem

Przez drogę przebiega zając. Nastawia uszy i z zaciekawianiem spogląda na intruzów w terenowej Toyocie. Tuż obok rodzina żyraf zajada pierwsze śniadanie.

Jesteśmy w Serengeti. W języku masajskim serengeti oznacza wielką płaską ziemię. Kiedy wyruszam na bezkrwawe łowy – nad sawanną wstaje słońce.

BILET DO PARKU
Zaspany urzędnik z iście afrykańskim spokojem wypisuje pozwolenie na wjazd. Serengeti od 1951 r. jest Parkiem Narodowym w Tanzanii. Na teren parku można dostać się jedynie po wykupieniu biletu. Kolejny raz przekonuję się, że to, iż Afryka jest biedna, nie oznacza wcale, że tania. 50 dolarów od osoby plus dodatkowa opłata za samochód i możemy przekroczyć Ndabaka Gate, jedną z kilku bram prowadzących do parku. Choć oficjalne wjazdy można łatwo ominąć, lepiej w ten sposób nie oszczędzać. Rangersi systematycznie kontrolują teren parku i trzeba być przygotowanym na okazanie ważnego pozwolenia na wjazd. Przed nami 270 km piaszczystych dróg. Tyle jest do bramy, którą wyjeżdżamy przed godziną osiemnastą. Po zmierzchu nie wolno poruszać się po parku. Witają nas żyrafy. Dostojnie skubią trawę, zupełnie ignorując naszą obecność. Wysiadam na chwilę, by uwiecznić się na ich tle i… okazuje się, że kuszę los. Ze względów bezpieczeństwa na terenie Serengeti, poza wyznaczonymi biwakami i specjalnymi miejscami widokowymi, nie wolno opuszczać samochodu. Po chwili już rozumiem zakaz. Z sawanny wyłonił się samochód ze turystami, którzy oko w oko spotkali się z lwami.

OJCZYZNA SAFARI
Wschodnia Afryka jest ojczyzną safari od XX w. Pierwsze safari były ekspedycjami łowieckimi albo polowaniami, z których nieustraszeni arystokraci wracali do domu z ustrzelonymi trofeami z „wielkiej piątki”: słoniem, lwem, bawołem, nosorożcem czy leopardem. Dziś na terenie parku nie wolno polować. Nie brak jednak kłusowników, którzy pod osłoną nocy wypuszczają się na łowy. Nigdzie na ziemi poza Serengeti nie spotka się tak gigantycznych ilości dzikich ssaków, tak wielkich stad zwierząt kopytnych i tylu krążących wokół nich drapieżników. Szacuje się, że żyje tam ponad 5 mln zwierząt. To jeden z powodów, dla których Serengeti zostało uznane przez UNESCO za dziedzictwo ludzkości i ogłoszone Światowym Rezerwatem Biosfery. W parku najwięcej jest antylop gnu – co najmniej półtora miliona. Sprawia to, że ilość antylop przypadających na 1 km kw. Serengeti jest trzykrotnie wyższa od gęstości zaludnienia Tanzanii. Gnu są niezdarne i nie potrafią się bronić, przez co stają się łatwym łupem dla drapieżników. Ponieważ jednak dobrze się rozmnażają, ich stada są wciąż nieprzebrane. Widać to doskonale szczególnie w czasie tak zwanych wielkich migracji, z których Serengeti słynie. Zwykle w marcu, po urodzeniu młodych, olbrzymie stada wyruszają w kierunku soczystych łąk kenijskiego rezerwatu Massai Mara. Część rusza na południe w kierunku Ngorongoro. Tam przeczekują porę suchą, by w październiku czy listopadzie powrócić do Serengeti. Widać wtedy wielokilometrowe, widoczne aż po horyzont, kolumny zwierząt, które, co ciekawe, rzeki pokonują zawsze w tym samym miejscu. Natura ma swoje prawa. Przy rzekach na najsłabsze i najmłodsze osobniki czyhają krokodyle, które w czasie migracji, czyli dwa razy do roku, mogą się porządnie najeść.

« 1 2 »
oceń artykuł

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 1
    Slotkakotka
    ostatnia aktywność: 06.03.2018
    łączna liczba komentarzy: 1
  • 3
    AnnaŻ
    ostatnia aktywność: 03.05.2018
    łączna liczba komentarzy: 2
  • 4
    KociaAnia
    ostatnia aktywność: 24.05.2018
    łączna liczba komentarzy: 26
  • 5
    Mosiosława
    ostatnia aktywność: 26.10.2017
    łączna liczba komentarzy: 10