nasze media Najnowszy numer MGN 07/2021

Krzysztof Błażyca

|

MGN 05/2008

dodane 14.04.2008 11:07

W świecie znaków

Rozmowa z ojcem Romanem Malkiem

 

W świecie znaków   fot. TOMASZ SZYSZKA Lubi Ojciec Chiny? 
– Bardzo. Chiny to kraj o bogatej kulturze. A Chińczycy to ludzie bardzo optymistycznie nastawieni do życia. Dają się lubić. Pracuję już 30 lat z Chińczykami i dla Chińczyków. Choć nie powiem, że do końca ich rozumiem. To zupełnie inny świat.
 
Drastycznie inny, bo w Chinach skazanych zabija się na oczach ludzi...
– Publiczne egzekucje są tam zgodne z prawem państwowym. Mają odstraszać, by nie łamać prawa. Historia Chin pokazuje, że zawsze było tam surowe prawo karne. Oczywiście, jak dla każdego człowieka i dla Chińczyków śmierć jest czymś tragicznym.
 
Chińczycy nie protestują przeciw takiemu prawu?
– Nie mogą się sprzeciwiać. Za to też grozi śmierć. Poza tym Chiny nie są państwem wolnym. To kraj komunistyczny. Rządzą nim twarde prawa. 
 
Dlaczego w Chinach skazuje się na śmierć 10 tys. osób rocznie?
– Bo komuniści, chcąc zachować władzę, oparli swój reżim na surowej chińskiej tradycji. Jest 65 różnych powodów, dla których prawo chińskie skazuje na śmierć. Na to nie można się zgadzać. W Chinach na człowieka patrzy się inaczej niż na przykład w Polsce. My mamy tradycję  chrześcijańską, oni nie. Pojedynczy człowiek się nie liczy. Liczy się tylko jako część społeczeństwa.
 
Czy Chińczycy żyją w strachu?
– W strachu żyją ci, co się sprzeciwiają państwu: dziennikarze, mnisi tybetańscy, niektórzy biskupi i księża. Ludzie mają ograniczone prawa. Nie ma na przykład wolnego dostępu do Internetu. Kościół też nie może działać tak, jak by tego sobie życzył. Nie powiem, że w Chinach panuje atmosfera strachu. Chińczykom brak raczej wzajemnego zaufania.
 
Dlaczego?
– To efekt wydarzeń z czasów tak zwanej rewolucji kulturalnej (1966–1976). Prześladowano i zabito wtedy tysiące osób. Między innymi za wiarę. Dziś ludzie nawet w Kościele nie ufają sobie. 
 
Podobno Kościół w Chinach jest podzielony?
– Jest oficjalny Kościół katolicki, akceptowany przez władze i Kościół tak zwany podziemny. Kościół oficjalny jest zależny od państwa, to znaczy, że na przykład biskupi są wybierani przez państwo. Kościół „podziemny” nie chce być zależny od państwa, więc jest nielegalny. Papież zachęca, by katolicy z obu Kościołów otwarli się na siebie. Ale na to trzeba czasu. W Europie studiują już razem księża i siostry z obu Kościołów. W ten sposób poznają się wzajemnie, uczą się współpracy i zaufania. 
« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 2
    Mikotka
    ostatnia aktywność: 03.04.2020
    łączna liczba komentarzy: 44
  • 3
    Nacixxx
    ostatnia aktywność: 28.01.2020
    łączna liczba komentarzy: 7
  • 4
    kociaczek
  • 5
    aniela_b

Najwyżej docenione