nasze media Najnowszy numer MGN 07/2021

Gabriela Szulik (tłumaczenie: Bogusław Zakrzewski)

|

MGN 05/2008

dodane 14.04.2008 11:17

A jak je pobiją?

Pochodzą z północnych Chin. Do rzeki Żółtej mają jakieś 300 – 400 kilometrów. Ich domy rodzinne są w tej samej prowincji, w której znajduje się Pekin.

Wszystkie są zakonnicami w chińskim zgromadzeniu sióstr Franciszkanek Ducha Świętego Pocieszyciela. Habity wkładają tylko w święta. W Chinach, w mieście nie wolno chodzić w stroju zakonnym. Pomagają księżom w parafii, pracują w szpitalach. Przygarniają i wychowują kalekie dzieci wyrzucane wprost na ulicę albo do śmietnika.

Należą do Kościoła oficjalnego, czyli uznanego przez państwo. Martwią się, że w Chinach jest tak mało katolików. W wioskach, skąd pochodzą, na 2 do 4 tysięcy mieszkańców jest zaledwie około stu wierzących. Przyjechały do Polski w listopadzie 2007 roku na zaproszone sióstr ze Zgromadzenia Misyjnego Sióstr Służebnic Ducha Świętego.

O naszym kraju wiedziały tylko, że papież Jan Paweł II był Polakiem. – Bardzo podoba nam się religijność Polaków. Wierzących widać na każdym kroku – mówią Hiacynta, Iwona, Jana i Franciszka. – Nie było jeszcze wcale mowy o tym, że kiedyś pojadę do Polski – opowiada Jana – gdy tak sobie myślałam: „Kiedy w Chinach na ulicy będzie można zobaczyć stojący krzyż.

I co? Krzyże na ulicach zobaczyłam w Polsce!”. Przez kilka najbliższych lat będą się kształcić w Polsce. Na razie mieszkają u sióstr w podwarszawskim Sulejówku. Specjalnie dla Czytelników „Małego Gościa” opowiedziały o sobie i swoim powołaniu. 

Z UCIECZKI DO KLASZTORU  
Jana

Kiedy miałam 6 lat, umarł mój tata. Ja byłam najmłodsza. Mamie było bardzo trudno z piątką dzieci. W dodatku często chorowałam. Mama stawała na głowie, żebym się uczyła. Zmarła 4 lata temu. Nie dożyła moich ślubów zakonnych. Bardzo się martwiła i przeżywała to, że jestem zakonnicą. Gdy miałam dwanaście lat, wybrano mi męża. Mama wciąż mi przypominała: „Popatrz, twój brat się ożenił, ma dzieci. Na ciebie też czeka wybrany”.

Nie podobało mi się, że mama wybrała za mnie, nie pytała, czy się zgadzam, i teraz jeszcze nalega. Na dodatek namówili jeszcze stryjka, by codziennie męczył mnie pytaniami o zamążpójście. Często wtedy modliłam się, pytałam Jezusa czy dobrze robię, czy mam być zakonnicą. Moim przykładem była samotna ciotka, która uczyła śpiewu przy kościele.

Którejś nocy miałam sen: szłam w brudnej, błotnistej wodzie, kiedy nagle ktoś podał mi rękę i wyciągnął mnie. W międzyczasie pojawił się w naszym domu ksiądz. Pytał mamę, dlaczego nie pozwala mi zostać zakonnicą. Przecież w Chinach nie obowiązuje już prawo nakazujące rodzicom wybrać męża dla córki. Ale zgody wciąż nie było.

– To ucieknij z domu – poradził ksiądz. – Gdzie pójdę? – pytałam. – Mam dopiero 15 lat. Nikogo nie znam. – Zamieszkaj w domu mojej bratowej – zaproponował ksiądz. Mieszkałam tam 3 lata. Awantury były straszne. Na szczęście wyznaczony dla mnie chłopak znalazł sobie inną. I problem sam się rozwiązał.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 2
    Mikotka
    ostatnia aktywność: 03.04.2020
    łączna liczba komentarzy: 44
  • 3
    Nacixxx
    ostatnia aktywność: 28.01.2020
    łączna liczba komentarzy: 7
  • 4
    kociaczek
  • 5
    aniela_b

Najwyżej docenione