Dlaczego 2 lutego przynosimy do kościołów świece?
Święto Ofiarowania Pańskiego przypada czterdziestego dnia po Bożym Narodzeniu i przypomina wydarzenie opisane w Ewangelii: przyniesienie przez Maryję i Józefa małego (właśnie czterdziestodniowego) Jezusa do świątyni jerozolimskiej i ofiarowanie Go Panu Bogu. Spotkany tam przez nich starzec Symeon rozpoznał w Dzieciątku Zbawiciela i nazwał Je „światłością na oświecenie pogan i chwałą ludu Izraela”.
Płomień świec, które 2 lutego przynosimy do kościoła i niesiemy w procesji, jest właśnie symbolem obecności Chrystusa. Wraz z nimi tak jak Symeon wychodzimy na spotkanie Światłości świata.
Świece te nazywane są gromnicami i od nich też pochodzi popularna w polskiej tradycji nazwa tego dnia – Matki Boskiej Gromnicznej. A skąd wzięła się nazwa samych świec? Od tego, że przypisywano im moc oddalania gromów i wszelkich nieszczęść.
Dlatego stawiano je przy oknie podczas burzy czy wielkiej wichury, umieszczano w pobliżu łóżka i zapalano przy umierającym. Takie przekonanie wiąże się też z wiarą w opiekę Matki Bożej, która na świat sprowadziła Jezusa, Światłość świata, która jest pośredniczką między ludźmi a Bogiem, która wyprasza nam wiele łask
– wyjaśnia Joanna Kojda. Pełny tekst znajdziecie w lutowym numerze „Małego Gościa Niedzielnego”: