nasze media Najnowszy numer MGN 11/2020

Franciszek Kucharczak

|

MGN 09/2010

dodane 19.08.2010 15:51

Zwialismy esbekom

„Jestem w lesie”, oznacza zagubienie, brak orientacji. Nie dla skauta. Gdy taki wchodzi do lasu, staje się prawdziwym KIMŚ.

Gdzieś tu powinien być obóz skautów... Gdyby nie stojąca przed linią lasu konstrukcja z drewna i powiewający na niej proporzec, trudno byłoby się domyślić, że w pobliżu mieszka sześćdziesięciu chłopaków. Bo namioty trzech skautowskich drużyn stoją w lesie, pośród drzew. Chociaż „stoją” to nie jest najlepsze słowo. Właściwiej byłoby powiedzieć „znajdują się”, bo żaden z namiotów nie dotyka ziemi. Skauci rozbili je na zbudowanych z pni pomostach. Wchodzi się na nie po drabinach, również zrobionych ze ściętych drzew. Prycze też są prostokątami z pni. Na nich rozciągnięto siatkę ze sznurków. Wszystkie konstrukcje powstały bez jednego gwoździa.

PRĄD ZBĘDNY
Skauci częstują mnie herbatą. Piję ją z garnuszka i wtedy dopiero uświadamiam sobie, że tu nikt nie ugotuje wody w czajniku bezprzewodowym. Tu po prostu nie ma prądu! – Jak ją ugotowaliście? – pytam, zerkając dokoła. – Tam – wyciąga rękę jeden z wędrowników, czyli starszych harcerzy. Faktycznie, w pewnej odległości od namiotu widać prosty piecyk. Żelazna obudowa z grubszą blachą na górze i rura w charakterze komina. W środku tlą się jeszcze resztki gałęzi. Z przyjemnością wciągam w nozdrza żywiczny zapach leniwie snującego się dymu. Piecyk to już zaawansowane technicznie rozwiązanie.

Większość zastępów korzysta z kociołków zawieszonych nad ogniskiem. Wodę czerpie się tu z przywiezionych wcześniej baniaków. Myję garnuszek nad zmyślnie zrobionym drewnianym korytkiem i pilnie uważam, żeby z kurka nie wyciekło więcej wody, niż to konieczne. Zbiornik z wodą to też podstawa „łazienki”. Wystarczy się namydlić, wylać na głowę zawartość umieszczonego u góry pojemnika i kąpiel zaliczona. W takich warunkach człowiek przypomina sobie, czego rzeczywiście potrzebuje: wody, drewna na budulec i opał, jakiegoś dachu nad głową. No i zjeść coś musi. U skautów nie ma kucharek, więc chłopaki sami pichcą, co tam mają. – Raz nie dogotowaliśmy kartofl i, no i przeżyliśmy na sałatce z pomidorów, ogórków i śmietany – śmieje się czternastoletni Maciek.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 2
    kawa
  • 3
    Mikotka
    ostatnia aktywność: 03.04.2020
    łączna liczba komentarzy: 44
  • 4
    Nacixxx
    ostatnia aktywność: 28.01.2020
    łączna liczba komentarzy: 7
  • 5
    kociaczek

Najwyżej docenione