nasze media Najnowszy numer MGN 02/2023

Rozmawiała Katarzyna Jurków

dodane 19.01.2023 09:57

Oni są najważniejsi

W tym domu obecność wnuków wyczuwa się na każdym kroku. Duma w głosie dziadków, wzruszenie, gdy biorą je na kolana, i mnóstwo ramek z ich zdjęciami.

Dzieci uwielbiają tu przyjeżdżać. Tu czują się bezpiecznie. Tu są kochane i rozumiane. Babcia i dziadek – dla swoich dzieci nieodzowne wsparcie. Dla wnuków – wielkie serce i dużo czułości. O tym, jak to jest być dziadkiem i babcią, opowiadają Eugeniusz i Grażyna Byczkowie, dziadkowie 4-letniej Karolinki i 10-letniego Pawełka.

Mały Gość: Co to jest rodzina?

Babcia Grażyna: Rodzina to siła, dla nas zawsze była bardzo cenna. Dlatego tak dbamy o to, by być razem. Przez 22 lata w parafialnej poradni służyliśmy młodym ludziom, którzy planowali założyć rodzinę. Młodzi są naszą radością, dzięki nim czujemy się potrzebni. Dziadek Eugeniusz: Rodzina jest zaraz po Panu Bogu. Robimy wszystko, żeby nasza rodzina była blisko siebie. To wynieśliśmy z domu. Moja mama pomagała nam w wychowaniu synów – to był piękny przykład, jak należy właściwie podchodzić do wnuków i dzieci. Teraz przyszedł nasz czas.

Więcej w najnowszym numerze Małego Gościa

Czyli dom z tradycjami?

Babcia Grażyna: Staramy się razem przeżywać różne uroczystości. Oprócz świąt także Dzień Babci i Dzień Dziadka, Dzień Matki i Dzień Ojca, Barbórkę, urodziny, mikołajki. To dla nas niezwykle ważne, by razem usiąść przy stole i cieszyć się sobą. W święta Bożego Narodzenia zawsze kolędujemy. Mąż bierze gitarę, Pawełek flet, są pianino, skrzypce. Zawsze jest gwarno i wesoło. Dziadek Eugeniusz: Ale naszą największą rodzinną tradycją jest wspólne pielgrzymowanie do różnych sanktuariów, przede wszystkim do Piekar Śląskich. Wędrowałem tam już jako dziecko – na plecach taty. Potem chodziłem do Piekar z synami, a teraz już dołączył do nas Paweł. Babcia Grażyna: To nam daje ogromną siłę. Jednoczymy się z Bogiem i Matką Bożą, jednoczymy się między sobą. Nie wyobrażam sobie życia bez Jasnej Góry…

Jakie znaczenie ma wiara dla Waszej rodziny?

Dziadek Eugeniusz: W naszym domu to od zawsze była podstawa. Modlitwa poranna i wieczorna, przed posiłkami – tego też nauczyli się nasi synowie i teraz tak jest w ich rodzinach. Babcia Grażyna: Paweł, gdy tylko nauczył się porządnie mówić, razem z nami odmawiał Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Wnuk Paweł: Różaniec też! Dziadek Eugeniusz: W tym roku Pawełek został ministrantem. To też taka nasza tradycja rodzinna. Ja byłem ministrantem, moi synowie też i w końcu zaproponowałem to wnukowi. Rok się zastanawiał i podjął decyzję. Byliśmy z nim podczas tej ważnej Mszy. To była niezwykła chwila… Byłem bardzo wzruszony i szczęśliwy.

A co się dzieje, kiedy przyjeżdżają wnuki?

Babcia Grażyna: Bardzo się cieszymy. Wtedy ten dom ożywa. Czasami, nawet gdy jestem zmęczona, w nocy przygotowuję kluski śląskie, bo nie wyobrażam sobie, żeby nie zrobić im pysznego posiłku. Dzięki temu są z nami dłużej. To mój patent. (śmiech) Dziadek Eugeniusz: Nazywam żonę „kokosią rodzinną”, bo bierze pod swoje skrzydła wszystkich. Kiedy widzę wnuki, jestem bardzo szczęśliwy. Odkąd pamiętam, moim wielkim marzeniem była duża rodzina. Zawsze mamy dla wnuków czas, na bok odkładamy inne rzeczy, oni są dla nas najważniejsi.

Jak staracie się wspierać dzieci w wychowaniu wnuków? Służycie radą, obecnością?

Dziadek Eugeniusz: Przede wszystkim staramy się niczego nie zepsuć. Nie chcemy wchodzić w kompetencje rodziców, chcemy okazywać swoją miłość do nich, ale w odpowiedzialny sposób. Dziadkowie przeżywają wszystko dwa razy bardziej niż rodzice. (śmiech) Wnuki są naszą wielką radością. Babcia Grażyna: To prawda, wnuki sprawiają, że chce się żyć. (uśmiech) Niestety nie mieszkamy razem, ale dzieci wiedzą, że zawsze jesteśmy do ich dyspozycji, żeby pomóc, służyć radą. Bo bycie babcią i dziadkiem to misja.

 
« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..