nasze media Najnowszy numer MGN 09/2019

Adam Śliwa

|

MGN 03/2019

dodane 14.02.2019 09:28

Jak wikingowie

Buty bieżnikowane, kask na głowie, foki pod nartami i… można zdobywać ośnieżone góry.

Kiedy papież Jan Paweł II pokonywał w ten sposób zimowe stoki, pewnie nie nazywano tego jeszcze skitourem. Teraz coraz chętniej turyści na nartach wędrują po górach. Unikają tłumów na stoku i niekończących się kolejek do wyciągu. Jak zacząć przygodę ze ski- tourem, opowiedział nam Przemysław Sobczyk, skialpinista, przewodnik tatrzański i właściciel YourtaBar Skitouring Test Center w Zakopanem.

Narty trzyma foka

Przygodę ze skitourem trzeba zacząć od nauki jazdy na nartach. – Wystarczy 5–6 godzin z dobrym instruktorem – radzi pan Przemysław. – Potem już tylko 15 minut na poznanie skitouru i można wyruszyć na szlak. Za pierwszym razem warto wybrać się z kimś, by nie zabłądzić w drodze. Buty na nogach, narty założone, kask na głowie, można ruszać? – Nie do końca. By podejść w górę i nie ślizgać się po śniegu, musimy założyć… foki – śmieje się przewodnik. – Wikingowie zakładali w tym celu zwierzęce skóry pod włos, a narciarze odkryli, że najlepsze będą skóry fok z krótkim, sztywnym i wytrzymałym włosiem. Dziś do ślizgów narty przykleja się podłużny kawałek materiału z jednej strony pokryty krótkim włosiem, z drugiej klejem, ale nazwa pozostała – tłumaczy pan Sobczyk. – Jeden koniec mocujemy na górze narty i przyklejamy od spodu. Zakładamy narty i... nie zsuwamy się do tyłu – opowiada. Foka założona pod włos kapitalnie trzyma nartę. Natomiast noga swobodnie potrafi przesuwać nartę do przodu. Ponadto pięty nie trzyma wiązanie, więc pod górę idzie się tak samo jak bez nart. – Nawet łatwiej – mówi pan Przemek. – Bo dwa stopnie podpórki z tyłu wiązania można ustawić w zależności od nachylenia stoku – wyjaśnia. – Dzięki temu stopa ustawiona jest właściwie prosto. Przy zbyt stromym albo trudnym podejściu narty można szybko wypiąć i przywiązać do plecaka. Buty do skitouru na całej długości mają bieżnik, kostka nie jest trzymana, więc chodzi się w nich jak w typowym obuwiu.

Szlak pomarańczowy

Góra zdobyta. Dochodzimy do zjazdu. – Odrywamy foki i… wkładamy pod kurtkę. Chodzi oto, że będąc blisko ciała, klej się zagrzeje i potem łatwiej znów przyklei się do narty – doradza pan Sobczyk. – Teraz tylną część wiązania przekręcamy, by unieruchomić but, w bucie specjalnym zaczepem blokujemy kostkę i mamy sprzęt gotowy do zjazdu. Na nartach maszerować możemy w górach na wszystkich otwartych szlakach. W Tatrach szlaki „tylko dla skitouru” oznaczono pomarańczowymi tablicami. Tam zimą nie mogą poruszać się turyści. Skitour to dobry pomysł na rodzinne wyprawy. Jesteśmy niezależni od wyciągów, ratraków i przygotowanych tras. Ale zawsze trzeba słuchać rad doświadczonych taterników i narciarzy, i omijać niebezpieczne miejsca. Nie wolno biegać za zwierzętami i trzeba pamiętać, że zimą w górach o godz. 15 już robi się ciemno. – Podstawą jest też lawinowe ABC – radzi pan Przemek. – Co to takiego? – pytam. – Łopatka, sonda i detektor. Detektor zawsze musimy mieć na sobie, blisko ciała, bo on wysyła sygnał, dzięki któremu ratownik może nas znaleźć pod śniegiem. Sonda, czyli długi kijek, służy do szukania zasypanego pod śniegiem. A łopatka? Wiadomo. I jeszcze jedno, na nartach jest w górach dużo bezpieczniej niż pieszo. Narciarz mniej naciska na śnieg, więc tak łatwo nie wywoła lawiny. Pieszemu dojście do schroniska może zająć godziny, a narciarz w razie niebezpieczeństwa pokona trasę w kilkadziesiąt minut.

 
« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 1
    kawa
  • 2
    KociaAnia
    ostatnia aktywność: 09.06.2019
    łączna liczba komentarzy: 27
  • 3
    maryniakopec
    ostatnia aktywność: 03.09.2019
    łączna liczba komentarzy: 35
  • 4
    gr3
  • 5
    wojas004
    ostatnia aktywność: 15.09.2019
    łączna liczba komentarzy: 113

Najwyżej docenione