Leszek Śliwa

|

MGN 07/2014

dodane 11.06.2014 13:50

Kawa, samba i futbol

Z czym kojarzy się Brazylia? Jeśli z kawą, sambą i piłką nożną, to znaczy, że… już prawie znacie ten kraj.

Oczywiście nie chodzi o to, że typowy Brazylijczyk wciąż tańczy sambę, jednocześnie popijając kawę i podbijając nogą piłkę. Kawa, samba i futbol miały jednak wielki wpływ na Brazylię i Brazylijczyków.

Kawa

Na przełomie XIX i XX wieku bardzo rozpowszechnił się na świecie zwyczaj picia kawy. Oznaczało to wielką pomyślność dla tych regionów Brazylii, w których kawowych plantacji było najwięcej. Były to trzy stany sąsiadujące ze sobą na południowym wybrzeżu: São Paulo, Rio de Janeiro i Minas Gerais. „Kawowe” stany zdominowały w Brazylii wszystko, nawet politykę. Między sobą uzgadniały kandydatów na prezydenta i wszystkie najważniejsze decyzje. Reszta kraju tkwiła w tym czasie w gospodarczym zastoju. Lata 1889–1930 w tym kraju zwane są nawet przez historyków „polityką kawy z mlekiem”. Dwa największe „kawowe” miasta, São Paulo i Rio de Janeiro, rozwijały się błyskawicznie. Dlatego ich centra wyglądają dziś jak las wieżowców. Od początku XX wieku ludzie z ubogich okolic Brazylii masowo przybywali do bogatych „kawowych” miast w nadziei na poprawę swego życia. W aglomeracji (w głównym mieście i otaczających je mniejszych miastach i osiedlach) São Paulo mieszka obecnie 21 milionów ludzi. To więcej niż połowa ludności całej Polski! Niektórym przybyszom się udawało, ale większość nie potrafiła znaleźć pracy. Pechowcy koczowali w prowizorycznych domkach na przedmieściach, czekając na swą szansę. Byli bardzo biedni, często nawet głodowali. Do dziś państwo brazylijskie nie potrafi naprawić tej sytuacji i w brazylijskich miastach wielkie bogactwo wciąż sąsiaduje z wielką nędzą.

Samba

Pod koniec XIX wieku Brazylia była bliska rozpadu. Między poszczególnymi stanami wprowadzono nawet bariery celne. W latach 30. XX wieku ówczesny prezydent i dyktator Brazylii Getúlio Vargas postanowił zrobić wszystko, by kraj się jednak nie rozleciał. Uznał, że wszystkich Brazylijczyków mogą połączyć… samba i futbol. Sto lat temu nie wszyscy mieszkańcy tego kraju tańczyli sambę i kopali piłkę. Samba była tańcem czarnoskórych niewolników pracujących na plantacjach kawy. Mimo że niewolnictwo zniesiono w Brazylii w 1888 roku, rasowe przesądy sprawiły, że biali pogardzali sambą, natomiast bardzo chętnie naśladowali europejskie rozrywki. Brazylijczycy podpatrywali grających w piłkę angielskich robotników, których wtedy wielu pracowało w Ameryce Południowej. Na początku XX wieku biali i bogaci kopali więc w Brazylii piłkę, a czarni i ubodzy tańczyli sambę. Prezydentowi Vargasowi udało się znieść te podziały. Szkoły samby, czyli zespoły tancerzy, zaczęły powstawać jak grzyby po deszczu. Dyktator żądał, by szkoły te propagowały na ulicach Rio jedność wszystkich Brazylijczyków i dumę narodową. Vargasowi świat zawdzięcza więc słynny karnawał w Rio i to, co w świecie uważane jest za „typowo brazylijskie”. Futbol W klubach sportowych na polecenie dyktatora zabroniono wszelkiej dyskryminacji i postawiono na pełny profesjonalizm. W futbolu zaczęły wtedy krążyć poważne pieniądze. Było o co walczyć. Sławny czarnoskóry przedwojenny gwiazdor Leonidas da Silva w swoim pierwszym roku jako zawodowiec zarobił 80 tysięcy reali (około 40 tysięcy dolarów). Dla biedoty z przedmieść wielkich miast była to suma niewyobrażalna. Nędzarze dostrzegli swą szansę i zaczęli masowo zgłaszać się do klubów. Sukcesy przyszły wyjątkowo szybko. Brazylia stała się największą światową potęgą piłkarską. Można powiedzieć, że właściwie… nie mogło być inaczej. Tylko w Brazylii piłka nożna jest sportem numer jeden. Sukcesy rozbudziły patriotyzm Brazylijczyków i pozwoliły utrzymać jedność kraju.

Chrystus z Corcovado

W Brazylii mieszka najwięcej katolików na świecie. Jednym z symboli tego kraju jest ustawiona w roku 1931 na wzgórzu Corcovado w Rio de Janeiro ogromna figura Chrystusa Odkupiciela. Rzeźba ma 30 metrów wysokości i stoi na 8-metrowym cokole. Zaprojektował ją francuski artysta polskiego pochodzenia Paul Landowski.

Stadion Maracanã

Największy stadion w Brazylii – do niedawna największy na świecie. Zbudowano go w Rio de Janeiro w 1950 roku. Wtedy mieścił 200 tysięcy widzów. Po przebudowie pomieści 78 838 kibiców.

« 1 »
oceń artykuł

Leszek Śliwa

|

MGN 07/2014

dodane 11.06.2014 13:50

Kawa, samba i futbol

Z czym kojarzy się Brazylia? Jeśli z kawą, sambą i piłką nożną, to znaczy, że… już prawie znacie ten kraj.

Oczywiście nie chodzi o to, że typowy Brazylijczyk wciąż tańczy sambę, jednocześnie popijając kawę i podbijając nogą piłkę. Kawa, samba i futbol miały jednak wielki wpływ na Brazylię i Brazylijczyków.

Kawa

Na przełomie XIX i XX wieku bardzo rozpowszechnił się na świecie zwyczaj picia kawy. Oznaczało to wielką pomyślność dla tych regionów Brazylii, w których kawowych plantacji było najwięcej. Były to trzy stany sąsiadujące ze sobą na południowym wybrzeżu: São Paulo, Rio de Janeiro i Minas Gerais. „Kawowe” stany zdominowały w Brazylii wszystko, nawet politykę. Między sobą uzgadniały kandydatów na prezydenta i wszystkie najważniejsze decyzje. Reszta kraju tkwiła w tym czasie w gospodarczym zastoju. Lata 1889–1930 w tym kraju zwane są nawet przez historyków „polityką kawy z mlekiem”. Dwa największe „kawowe” miasta, São Paulo i Rio de Janeiro, rozwijały się błyskawicznie. Dlatego ich centra wyglądają dziś jak las wieżowców. Od początku XX wieku ludzie z ubogich okolic Brazylii masowo przybywali do bogatych „kawowych” miast w nadziei na poprawę swego życia. W aglomeracji (w głównym mieście i otaczających je mniejszych miastach i osiedlach) São Paulo mieszka obecnie 21 milionów ludzi. To więcej niż połowa ludności całej Polski! Niektórym przybyszom się udawało, ale większość nie potrafiła znaleźć pracy. Pechowcy koczowali w prowizorycznych domkach na przedmieściach, czekając na swą szansę. Byli bardzo biedni, często nawet głodowali. Do dziś państwo brazylijskie nie potrafi naprawić tej sytuacji i w brazylijskich miastach wielkie bogactwo wciąż sąsiaduje z wielką nędzą.

Samba

Pod koniec XIX wieku Brazylia była bliska rozpadu. Między poszczególnymi stanami wprowadzono nawet bariery celne. W latach 30. XX wieku ówczesny prezydent i dyktator Brazylii Getúlio Vargas postanowił zrobić wszystko, by kraj się jednak nie rozleciał. Uznał, że wszystkich Brazylijczyków mogą połączyć… samba i futbol. Sto lat temu nie wszyscy mieszkańcy tego kraju tańczyli sambę i kopali piłkę. Samba była tańcem czarnoskórych niewolników pracujących na plantacjach kawy. Mimo że niewolnictwo zniesiono w Brazylii w 1888 roku, rasowe przesądy sprawiły, że biali pogardzali sambą, natomiast bardzo chętnie naśladowali europejskie rozrywki. Brazylijczycy podpatrywali grających w piłkę angielskich robotników, których wtedy wielu pracowało w Ameryce Południowej. Na początku XX wieku biali i bogaci kopali więc w Brazylii piłkę, a czarni i ubodzy tańczyli sambę. Prezydentowi Vargasowi udało się znieść te podziały. Szkoły samby, czyli zespoły tancerzy, zaczęły powstawać jak grzyby po deszczu. Dyktator żądał, by szkoły te propagowały na ulicach Rio jedność wszystkich Brazylijczyków i dumę narodową. Vargasowi świat zawdzięcza więc słynny karnawał w Rio i to, co w świecie uważane jest za „typowo brazylijskie”. Futbol W klubach sportowych na polecenie dyktatora zabroniono wszelkiej dyskryminacji i postawiono na pełny profesjonalizm. W futbolu zaczęły wtedy krążyć poważne pieniądze. Było o co walczyć. Sławny czarnoskóry przedwojenny gwiazdor Leonidas da Silva w swoim pierwszym roku jako zawodowiec zarobił 80 tysięcy reali (około 40 tysięcy dolarów). Dla biedoty z przedmieść wielkich miast była to suma niewyobrażalna. Nędzarze dostrzegli swą szansę i zaczęli masowo zgłaszać się do klubów. Sukcesy przyszły wyjątkowo szybko. Brazylia stała się największą światową potęgą piłkarską. Można powiedzieć, że właściwie… nie mogło być inaczej. Tylko w Brazylii piłka nożna jest sportem numer jeden. Sukcesy rozbudziły patriotyzm Brazylijczyków i pozwoliły utrzymać jedność kraju.

Chrystus z Corcovado

W Brazylii mieszka najwięcej katolików na świecie. Jednym z symboli tego kraju jest ustawiona w roku 1931 na wzgórzu Corcovado w Rio de Janeiro ogromna figura Chrystusa Odkupiciela. Rzeźba ma 30 metrów wysokości i stoi na 8-metrowym cokole. Zaprojektował ją francuski artysta polskiego pochodzenia Paul Landowski.

Stadion Maracanã

Największy stadion w Brazylii – do niedawna największy na świecie. Zbudowano go w Rio de Janeiro w 1950 roku. Wtedy mieścił 200 tysięcy widzów. Po przebudowie pomieści 78 838 kibiców.

« 1 »
oceń artykuł

W Małym Gościu

Najnowszy numer MGN 07-08/2018:

Trzeba mieć oczy szeroko otwarte, by zobaczyć, że Polska jest NAJ… Całe szczęście, że to się już kończy! – Dokładnie! Mam już dość tej szkoły… – Chyba nigdy jeszcze tak nie czekałam na wakacje…!