nasze media Najnowszy numer MGN 03/2021

MGN 12/2012

dodane 14.11.2012 11:24

Święty to taki człowiek, przez którego świeci Światło

Kateri Tekakwitha – pewnie Wam to nic nie mówi... Kateri Tekakwitha to nie imię i nazwisko. To dwa imiona. Imię Tekakwitha Kateri dostała od Indian, bo w takiej rodzinie przyszła na świat. A Kateri, inaczej Katarzyna, to imię dostała Tekakwitha od chrześcijan. Trochę to skomplikowane. Bo tata Tekakwithy był Mohawkiem. Mama pochodziła z innego plemienia i była chrześcijanką.

Ale to nie mama przekazała córce wiarę. Bo i mama, i tata zmarli, gdy Tekakwitha miała cztery lata z powodu czarnej ospy. Dziewczynkę wychowywał wujek, który z chrześcijaństwem nie chciał mieć nic wspólnego. Po kilku latach, gdy do wioski przyjechali misjonarze, Tekakwitha pierwszy raz usłyszała o Panu Bogu. I kiedy potem wujek przedstawił dziewczynce kandydata na męża, nie chciała o tym słyszeć. Wyraźnie powiedziała, że chce służyć Bogu.
Możecie sobie wyobrazić, co się działo... To był XVII wiek. Coś takiego dotąd jeszcze się w wiosce nie zdarzyło. Tekakwithę wyśmiewali wszyscy. Za to, że nie chciała wyjść a mąż, ale przede wszystkim za to, że uwierzyła misjonarzom.
Miała już prawie dwadzieścia lat, gdy przyjęła chrzest. I do końca życia pozostała wierna Panu Jezusowi. Codziennie się modliła i uczestniczyła we Mszy. I miała tylko jedno wielkie pragnienie: podobać się Panu Bogu. Nikt jej w tym nie wspierał. A ona odważnie żyła tak jak uczył Jezus. Wśród Indian było to coś wyjątkowego. Papież Benedykt XVI powiedział, że Katarzyna pomoże nam nie wypierać się tego, kim jesteśmy, i wszędzie żyć miłością do Jezusa!.

Dlaczego opowiadam o Kateri? Bo niedawno została ogłoszona świętą, ale i dlatego, bo pewnie prawie nikt z Was o niej nie słyszał. Ja też musiałam trochę poszperać, żeby Wam o niej napisać. I im więcej czytałam, tym bardziej mnie św. Kateri zachwycała. Niby nic szczególnego nie zrobiła, ale ta wierność Jezusowi pomimo tylu przeciwności... I powiem Wam, że tak jest z każdym świętym.
Historie ludzi zakochanych w Panu Jezusie są bardzo różne, ale jedno mają wspólne – bezgranicznie wierzą Jezusowi, i w Jezusa. On jest dla nich jedynym Światłem. I tak jest z tymi, których już ogłoszono świętymi i z tymi, którzy chcą być świętymi. O tych drugich możecie przeczytać w tym numerze „Małego Gościa”

Pamiętam taką historię – nie wiem, czy jest prawdziwa, ale bardzo mi się podoba. Do kościoła wszedł mały chłopiec z mamą. W półmroku dziecko przyglądało się kolorowym witrażom. – Mamo, kto to jest? – zapytał chłopiec pokazując palcem na witraż. – To święty – odpowiedziała mama. Kilka dni później, gdy na religii siostra zapytała: „Kto to jest święty?”, chłopiec miał już odpowiedź: „Święty to człowiek, przez którego świeci światło”.
Jeśli będziecie w tym roku przychodzić na małogościowe Roraty „Poszli w ciemno w ciemno za Światłem”, poznacie 15 fascynujących historii ludzi, którzy szli za Światłem i przez których świeci Światło. Życzę Wam, byście na koniec Rorat szczerze powiedzieli: „Kocham Cię Jezu i też chcę iść za Tobą”.

Pozdrawia Was Gabi Szulik
zachwycona tymi, którzy
poszli w ciemno za Światłem

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 2
    Mikotka
    ostatnia aktywność: 03.04.2020
    łączna liczba komentarzy: 44
  • 3
    Nacixxx
    ostatnia aktywność: 28.01.2020
    łączna liczba komentarzy: 7
  • 4
    kociaczek
  • 5
    aniela_b

Najwyżej docenione