nasze media MGN 10/2020

PAP

dodane 23.08.2012 11:14

Do Polski przyleciał Hercules

Siły Powietrzne oficjalnie przyjęły na wyposażenie piąty i ostatni samolot C-130E Hercules.

Siły Powietrzne oficjalnie przyjęły na wyposażenie piąty i ostatni samolot C-130E Hercules. Nigdy w historii polsko-amerykańska współpraca wojskowa nie była tak bliska – zapewniał przy tej okazji w środę w Powidzu (Wielkopolskie) szef MON Tomasz Siemoniak.

Siemoniak mówił m.in., że Herculesy stanowią znaczący krok w rozwoju Sił Powietrznych i pozwalają śmielej planować uczestnictwo w misjach międzynarodowych. "Zalety Herculesów doceniliśmy podczas misji w Iraku, Libii i Afganistanie, transportu ludzi i sprzętu na międzynarodowe ćwiczenia (m.in. na Alaskę – PAP) czy akcji humanitarnej w Albanii" – powiedział szef MON.

"W mojej ocenie nigdy w historii nasza polsko-amerykańska współpraca wojskowa nie była tak bliska, jak w tej chwili" – podkreślał Siemoniak w obecności m.in. ambasadora USA Lee Feinsteina. Wymienił m.in. program Herculesa i planowane na listopad rozpoczęcie okresowych pobytów w Polsce amerykańskich pododdziałów F-16 i C-130.

Rotacyjny pododdział lotniczy (Aviation Detachment) ma przylatywać do Polski co kwartał na okres od dwóch tygodni do miesiąca i stacjonować w Łasku (F-16) lub Powidzu (C-130). Pododdział ma się składać maksymalnie z 250 żołnierzy USAF. Liczba samolotów będzie się zmieniała zależnie od rotacji, maksymalnie może to być kilkanaście F-16 lub kilka C-130.

Pytany o dalszy rozwój lotnictwa transportowego, dla którego MON zdecydował się w czerwcu dokupić pięć samolotów C295 (dołączą do posiadanych 11), Siemoniak ocenił, że w tym momencie wszystkie potrzeby, które stoją przed naszymi siłami zbrojnymi, są zaspokojone, a w razie potrzeby przewiezienia ładunków większych niż mieszczące się w Herculesach MON korzysta z samolotów sojuszników lub wynajmowanych na Ukrainie.

Zdaniem szefa MON w lotnictwie transportowym sytuacja jest ustabilizowana na kilka lat, choć resort przygląda się np. wielozadaniowym samolotom transportowo-tankującym: maszynom, które w krótkim czasie mogą zostać przearanżowane do wykonywania różnych zadań - transportu pasażerów i ładunków, tankowania w powietrzu, ewakuacji medycznej i przewozu VIP-ów.

Dowódca Sił Powietrznych gen. broni Lech Majewski podkreślił w środę, że pozyskanie Herculesów w znaczącym stopniu wpłynęło na poprawę zdolności operacyjnej polskiego lotnictwa. Maszyny te wylatały już ponad 3500 godzin, w tym na potrzeby kontyngentów, m.in. w Afganistanie. "Samoloty wniosły nowe możliwości w obszarze transportu lotniczego we wszystkich jego aspektach – operacyjnym, technicznym i logistycznym. Polska zyskała dużą niezależność w zakresie taktycznego przerzutu wojsk i sprzętu w kraju oraz za granicą" – mówił gen. Majewski.

Maszyna C-130E, uroczyście przyjęta w środę na wyposażenie Sił Powietrznych, tak jak cztery pozostałe, stacjonuje w bazie w Powidzu. Przyleciała do Polski z USA pod koniec lipca. Poprzednie samoloty tego typu dostarczono w latach 2009-2011.

Samoloty C-130E, wyprodukowane w 1970 roku i wyremontowane w USA, Polska otrzymała od rządu amerykańskiego jako bezzwrotną pomoc wojskową w ramach programu FMF - Foreign Military Financing.

Dostawy Herculesów opóźniały się z winy dokonującej remontów amerykańskiej firmy, więc jako rozwiązanie tymczasowe Amerykanie na swój koszt wydzierżawili polskiemu wojsku dwie maszyny. Jeden z tych samolotów uległ wypadkowi w Afganistanie podczas awaryjnego lądowania. Przyczyną była usterka techniczna. Drugi z tymczasowo wypożyczonych samolotów ma wrócić do Stanów Zjednoczonych jesienią tego roku. W powidzkiej bazie jest jeszcze jeden - nielatający - Hercules, wykorzystywany jako naziemna pomoc szkoleniowa.

Decyzję o wprowadzaniu Herculesów MON podjął w maju 2008 r. Wart 98 mln dolarów remont modernizacyjny pozyskanych maszyn został sfinansowany z bezzwrotnej pomocy USA. Do tego dochodzi pakiet logistyczny, za który Polska zapłaciła 26 mln dolarów, a Amerykanie dołożyli 30 mln dolarów. USA opłaciły szkolenie naszych załóg i personelu naziemnego. Wszystkie umowy związane z kontraktem na dostawę samolotów, części zamiennych i szkolenia lotników są szacowane na ponad 165 mln dolarów. Do 2014 r. Polska będzie korzystać ze środków amerykańskich w wysokości 4-5 mln dolarów rocznie na eksploatację samolotów i szkolenie personelu. Po tej dacie mamy to finansować z własnych pieniędzy.

C-130E to obecnie największe samoloty transportowe polskiego wojska. Latają do Afganistanu, przewożą ludzi i sprzęt na międzynarodowe ćwiczenia, wykonują też loty ze skoczkami. Hercules może zabrać blisko 20 ton ładunku i przetransportować go na odległość ok. 4 tys. km. Głównym samolotem transportowym polskiej armii są mniejsze C295M produkowane przez Airbus Military (dawniej CASA).

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 2
    kawa
  • 3
    Mikotka
    ostatnia aktywność: 03.04.2020
    łączna liczba komentarzy: 44
  • 4
    Nacixxx
    ostatnia aktywność: 28.01.2020
    łączna liczba komentarzy: 7
  • 5
    kociaczek

Najwyżej docenione