nasze media Najnowszy numer MGN 07/2021

MGN 11/2003

dodane 12.04.2012 00:16

Co jest najważniejsze

Na trudne pytania odpowiada ojciec prof. Jacek Salij, dominikanin

– No właśnie.
– Wrócę do Twojego pytania. Czym innym jest narażać się na męczeństwo, a czym innym narażać się niepotrzebnie. Przypomnij sobie, jak mocno Pan Jezus nas prosił, żebyśmy się Go nigdy nie wstydzili ani nie bali się do Niego przyznać: „Kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem”.

– No to dlaczego mówił: „Kiedy was będą prześladować, uciekajcie do innego miasta”?
– Opowiem Ci o świętym Cyprianie. Żył on prawie 1800 lat temu i był biskupem Kartaginy w Afryce północnej. Kiedy wybuchły prześladowania, on się ukrył i dzięki temu mógł nadal kierować swoją diecezją. W końcu jednak został aresztowany i skazany na śmierć. Kiedy usłyszał wyrok, powiedział tylko: „Bogu niech będą dzięki!”. Wyobraź sobie, że te jego ostatnie słowa zapisał pogański protokolant sądowy.

– Aż się nie chce wierzyć. To musiał być naprawdę niezwykły człowiek.
– A teraz mała zagadka. Są tacy męczennicy, którzy umarli jakby za kogoś innego niż za Pana Jezusa.

– Co to za zagadka! Przecież święty Maksymilian Kolbe oddał życie, żeby uratować drugiego człowieka!
– Mamy jeszcze błogosławioną Mariannę Biernacką, która umarła za swoją synową. Synowa miała niedługo urodzić dziecko, ale znalazła się wśród zakładników, których Niemcy właśnie mieli rozstrzelać. Marianna uprosiła Niemców, ażeby ją rozstrzelali zamiast synowej. I na pewno poszła prosto do nieba.

– Mam jeszcze pytanie. Słyszałem, że w czasach komunizmu kilkoro ludzi w taki sposób protestowało przeciwko władzy, że oblali się benzyną i spalili. Mój tata mówi, że to był zły pomysł.
– Tata ma rację. Nikt nie powinien odbierać życia sam sobie. Oczywiście, my powinniśmy szanować pamięć tych ludzi, bo chcieli jak najlepiej i bardzo się poświęcili. Jednak tata ma rację, że to był zły pomysł.

– A ci harcerze z Katowic, którzy na początku II wojny światowej z jednym karabinem maszynowym zastawili drogę całej armii niemieckiej i wiadomo było, że zginą, a Niemców i tak nie zatrzymają. Więc po co?
– Powiem Ci szczerze, że ja bardzo kocham tych chłopaków, którzy nie wahali się oddać za Ojczyznę swojego młodego życia. W tamtym momencie wcale nie było takie jasne, że zbrojny opór wobec najeźdźcy nie ma żadnych szans. A napadnięty naród ma prawo się bronić.

– Wydaje mi się, że ich życie było Ojczyźnie bardziej potrzebne niż ich śmierć.
– Wyobraź sobie kogoś, kto rzucił się na ratunek tonącemu dziecku, ale go nie uratował i jeszcze sam utonął. On się ogromnie poświęcił. Wprawdzie liczył na to, że dziecko uda się uratować, a w końcu sam utracił życie. Człowiek, który rzuca się na ratunek tonącemu bliźniemu albo ginącej Ojczyźnie, nie zawsze ma możliwości, żeby obliczyć szanse. To zaś, że ryzykował własnym życiem, zasługuje na podziw i wdzięczność. Również wówczas, kiedy – patrząc tylko po ludzku – jego działanie skończyło się klęską.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 2
    Mikotka
    ostatnia aktywność: 03.04.2020
    łączna liczba komentarzy: 44
  • 3
    Nacixxx
    ostatnia aktywność: 28.01.2020
    łączna liczba komentarzy: 7
  • 4
    kociaczek
  • 5
    aniela_b

Najwyżej docenione