nasze media MGN 10/2020

ks. Marek Gancarczyk

|

MGN 06/2003

dodane 09.04.2012 18:39

Z milionami czy bez - dżem smakuje tak samo

Rozmowa z Romanem Kluską, prawdziwym milionerem, który lubi rozdawać zarobione pieniądze

- Jaki jest Pana największy talent?
- Myślę, że umiem szukać tego, co łączy, co buduje. Potrafię usiąść na dwóch stołkach swoim oraz partnera i szukać dwóch zwycięzców. A ja myślałem, że Pana największym talentem jest zarabianie pieniędzy. Przecież w ciągu kilku lat został Pan najprawdziwszym milionerem, a zaczynał z kilkoma dolarami w kieszeni. Nigdy nie starałem się dużo zarobić. Pieniądze pojawiły się przy okazji. Ja chciałem czegoś innego: żeby Polska robiła najlepsze komputery w Europie, żeby Polska robiła najlepsze kasy fiskalne na świecie, żeby stworzyć najlepszy portal internetowy. I to mi się udało.

- Skąd to pragnienie bycia najlepszym?
Wynikało to z urażonej ambicji. Jako student popłynąłem jachtem za granicę. W kieszeni czasem nie miałem nawet jednego dolara, żeby kupić sobie wodę mineralną. W porcie mogłem tylko zejść polska gospodarka dorównała innym, a wtedy Polak będzie oczekiwanym gościem wszędzie.

= I udało się Panu?
Tam, gdzie mogłem, starałem się być dobry. Kiedyś zostałem zaproszony na rejs z Francuzami i innymi obcokrajowcami. Na jednej z wysepek w Zatoce Biskajskiej Francuzi wypożyczyli rowery i urządzili wyścig dookoła wyspy. Co mogłem zrobić? Mogłem wygrać. Startowało chyba 30 kolarzy. Wygrałem. Ktoś wtedy powiedział: „Z takim Polakiem nie wstyd przegrać”.

- Czy chęć bycia najlepszym wystarczy, żeby zostać milionerem?
- Są dwa rodzaje milionerów. Tacy, którzy osiągnęli to własną pracą oraz tacy, którzy nie wiadomo skąd mają te miliony. Ja chciałbym powiedzieć tylko o tych pierwszych milionerach. Jest kilka warunków, by zostać milionerem. Po pierwsze, ogromna praca, a wcześniej nauka w szkole. Już wtedy trzeba chcieć być dobrym. Po drugie, umiejętność siadania na dwóch stołkach żeby zawsze było dwóch zadowolonych, a nie tylko ja sam. I wreszcie nie jest to możliwe bez opieki Anioła Stróża. Kilka lat temu jedna gazeta żartobliwie napisała, że Kluska ma dobrego Anioła Stróża. Dla mnie to nie jest żart. Bez oddania się woli Bożej trudno jest przejść przez życie.

- Czy to znaczy, że leniwy nie może zostać milionerem?
- Nie wyobrażam sobie tego, chyba że ktoś wygra w toto lotka. Przez pierwsze pięć lat od powstania firmy „Optimus” nie miałem ani jednego dnia urlopu. Na nartach jeździłem wieczorem na oświetlonym stoku, bo stanie w kolejce do wyciągu za dnia było dla mnie stratą czasu.

- Podobno zaczynał Pan budować firmę „Optimus” z dwunastoma dolarami w kieszeni?
- Ja nawet tych dwunastu dolarów nie miałem. Chociaż zaczynaliśmy bardzo skromnie, od początku chcieliśmy być najlepsi. Moja żona wymyśliła nawet odpowiednią nazwę dla firmy: „Optimus”. To łacińskie słowo znaczy „najlepszy”. Firma przez długie lata mieściła się na strychu naszego domu.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 2
    kawa
  • 3
    Mikotka
    ostatnia aktywność: 03.04.2020
    łączna liczba komentarzy: 44
  • 4
    Nacixxx
    ostatnia aktywność: 28.01.2020
    łączna liczba komentarzy: 7
  • 5
    kociaczek

Najwyżej docenione