nasze media MGN 10/2020

Marek Brokuła

|

MGN 05/2003

dodane 08.04.2012 19:27

Dla mamy i taty

Czwarta minuta meczu. Szymkowiak dostaje piłkę, zamyka oczy i strzela z 25 metrów. Piłka lekko ociera się o słupek i… wpada do bramki. Mirosław Szymkowiak jest szczęśliwy. Podnosi koszulkę i pokazuje kibicom, komu dedykuje gola.

Po remisie z Węgrami w Chorzowie Mirosław Szymkowiak powiedział: – Jeszcze nic straconego, wszystko można nadrobić. Pierwszy krok został zrobiony w wygranym 5: 0 meczu z San Marino. Pierwszą bramkę, w 4. minucie zdobył właśnie Mirosław Szymkowiak. Po pięknym strzale z 25. metrów piłka wylądowała w bramce przeciwnika. Szymkowiak był wniebowzięty. Podniósł meczową podkoszulkę i kibice zobaczyli napis: „Dla mamy i taty”. – Po raz pierwszy w życiu – mówił potem piłkarz – założyłem pod koszulkę meczową podkoszulek z takim napisem. – Radość po strzale była ogromna. W takich momentach się nie mierzy. Zamyka się oczy i wali z 25 metrów – dodał jeszcze. Żałował tylko rzutu wolnego, kiedy piłka trafiła w słupek. – Ale to i tak lepiej – pocieszał sam siebie. – Dotąd strzelając z rzutu wolnego zawsze trafiałem w mur przeciwników. – Następnym razem piłka na pewno wpadnie do bramki.

Mirosław Szymkowiak pochodzi z Poznania. Jako szesnastolatek zaczął grać poważne mecze w miejscowej Olimpii Poznań. Rok później zadebiutował w I lidze. Już wtedy zauważono jego wielki talent. Stamtąd trener Franciszek Smuda ściągnął Szymkowiaka do Widzewa Łódź, a latem 2000 roku sprowadzono piłkarza do Wisły Kraków. Szymkowiak grał najczęściej jako obrońca, defensywny pomocnik, boczny pomocnik, a nawet napastnik. Jednak, jak sam mówi, najlepiej czuje się jako środkowy pomocnik. reprezentacji Polski zagrał w sumie pięć meczów. Mirosław Szymkowiak jest trochę pechowym piłkarzem. Gdyby nie częste kontuzje, pokazałby pewnie, na co go stać. Po ostatnim meczu z San Marino trener Janas przyznał, że bardzo liczył na Szymkowiaka i nie zawiódł się.

– Nie powiem, że będzie liderem – dodał – bo jak wcześniej tak mówiłem, to zaraz łapał kontuzję. – Przyjemnie oglądało się grę Mirosława Szymkowiaka, który próbował różnych zagrań, w środku – pisały po meczu gazety. – A to prostopadłych podań, a to na lewą albo prawą stronę. I wracał po piłkę na środek boiska. W większości jego zagrań widać było jakiś pomysł. No i biegał oraz zagrywał najczęściej do przodu, a nie w poprzek. Wreszcie pokazał, że mamy pomocnika, który potrafi wykonywać rzuty wolne. Jerzy Engels, były trener reprezentacji Polski, powiedział, że powołał Szymkowiaka na mecz z Holandią. – Niestety, nie zagrał z powodu kontuzji – żałował trener. – A później miał ciągłe kłopoty ze zdrowiem. Dlatego nie zaistniał w kadrze wcześniej. Nie osiągnął formy reprezentacyjnej. To jednak jeden z najbardziej utalentowanych polskich zawodników, ma wielkie możliwości. Szymkowiak potrafi zagrać nieprzewidywalnie, strzelić zza pola karnego czy wykonać rzut wolny. Umie zagrać prostopadłą piłkę otwierającą drogę do bramki, wiele widzi.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 2
    kawa
  • 3
    Mikotka
    ostatnia aktywność: 03.04.2020
    łączna liczba komentarzy: 44
  • 4
    Nacixxx
    ostatnia aktywność: 28.01.2020
    łączna liczba komentarzy: 7
  • 5
    kociaczek

Najwyżej docenione