nasze media Najnowszy numer MGN 07/2022

Gabriela Szulik

|

MGN 05/2003

dodane 08.04.2012 18:17

Żyją jak zabite

– Chciałabym umrzeć jak ona – powiedziała Pierina do swych przyjaciółek. – Jeśli umrzesz jak Maria Goretti – obiecały dziewczęta – przyjedziemy na twoją beatyfikację.

św. Maria Goretti   św. Maria Goretti
To wielki grzech

Nie wiadomo, czy koleżanki z dzieciństwa przyjechały do Rzymu na beatyfikację Pieriny. Jedno jest pewne. Spełniło się jej marzenie. Pierina umarła jak Maria Goretti. Maria w chwili śmierci była młodsza od Pieriny. Miała tylko 12 lat, gdy zamordował ją sąsiad. Było lipcowe popołudnie. Mama Marii wyszła do pracy w polu. Tata umarł trzy lata wcześniej. Dziewczyna, pod nieobecność mamy, opiekowała się czwórką młodszego rodzeństwa. Nagle do domu wszedł Alessandro, 19-letni syn sąsiadów Serenellich. Obie rodziny mieszkały w jednym domu. Nawet kuchnię mieli wspólną. Któregoś dnia, gdy drzwi były uchylone, Maria zauważyła, że na ścianach jego pokoju wiszą nieprzyzwoite obrazki. Maria bała się go. Teraz stał w progu i patrzył na nią. Dziewczyna podobała mu się. Wiedział, że w domu nie było nikogo z dorosłych. Na szczęście po chwili poszedł sobie. Nie na długo. Wrócił tylko do swojego pokoju, zabrał sztylet i chusteczkę.

Już kiedyś chłopak zachowywał się wobec niej dziwnie. Kilka dni po pierwszej Komunii św. Alessandro zaproponował Marii coś takiego, że dziewczynka wystraszyła się i uciekła. – Spróbuj powiedzieć to mamie – wykrzyknął jeszcze chłopak – to zaraz cię zabiję. Teraz, gdy Alessandro tak wpatrywał się w Marię, tamta chwila stanęła jej przed oczami. Alessandro powtarzał to samo. – Chodź ze mną! – nalegał. Złapał ją za rękę i zaczął ciągnąć w stronę kuchni. – Nie, Alessandro! – krzyknęła dziewczynka. – To wielki grzech! – Pójdziesz do piekła. Alessandro podejrzewał, że nie będzie to proste. Był i na to przygotowany. Włożył jej chusteczkę do ust, by nikt nie słyszał krzyku, wyciągnął sztylet i ugodził ją. Kiedy przestała się ruszać, zostawił ją, a sam zamknął się w swoim pokoju. Kiedy znaleziono umierającą dziewczynkę, zdążyła jeszcze powiedzieć, kto ją śmiertelnie ranił. Zmarła następnego dnia w szpitalu. Lekarze stwierdzili piętnaście pchnięć sztyletem. Maria była przytomna do końca. – Niech Bóg mu przebaczy, bo ja mu przebaczyłam – powiedziała, zanim ostatni raz przyjęła Komunię św.

Sen
Alessandra skazano na 30 lat więzienia. Przez pierwszych osiem lat nie okazał najmniejszego żalu. Pewnej nocy miał jednak sen. Zobaczył Marię. Zbierała lilie w jakimś ogrodzie i podawała mu. Kiedy wziął je w swoje ręce, lilie zapaliły się jedna po drugiej, a Maria i ogród znikły. Od tej nocy nie mógł myśleć o niczym innym. To był początek przemiany. A kiedy potem odwiedził go w więzieniu biskup, od którego dowiedział się, że Maria przed śmiercią zdążyła mu wybaczyć, wzruszył się głęboko. Wyspowiadał się i uznał swoją winę. Jego zachowanie tak się zmieniło, że nawet strażnicy więzienni byli zdziwieni. Za dobre sprawowanie wyszedł z więzienia 4 lata wcześniej. Już za murami więzienia wiedział, do kogo skieruje pierwsze kroki. Pojechał prosić o wybaczenie matkę Marii. Assunta początkowo nie poznała go. Minęło przecież tyle lat. – To ja, Alessandro – powiedział, stojąc w drzwiach. – Przychodzę prosić o przebaczenie. Usłyszał słowa, których się nie spodziewał: – Maria ci wybaczyła, dlaczego ja nie miałabym ci przebaczyć? Alessandro do końca życia pracował jako ogrodnik w klasztorze franciszkanów.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 1
    Anonymous
  • 2
    Alex
  • 3
    maryniakopec
    ostatnia aktywność: 07.01.2020
    łączna liczba komentarzy: 36
  • 4
    gr3
  • 5
    wojas004
    ostatnia aktywność: 15.09.2019
    łączna liczba komentarzy: 113

Najwyżej docenione