nasze media MGN 10/2020

Marcin Jakimowicz

|

MGN 07-08/2005

dodane 23.03.2012 21:23

Wielka podróż Tereski

Zamknięta za grubymi murami klasztoru, przez całe zakonne życie nie ruszyła się z miejsca. Dziś jest patronką misji i podróżuje po całym świecie. Do tej pory odwiedziła kilkadziesiąt krajów. W tym roku zawitała do Polski.

Czy to nie przesada? Jak to możliwe, by ktoś, kto nie wysunął czubka nosa poza klasztor opiekował się misjonarzami jeżdżącymi na krańce świata? Przecież Teresa Martin nigdy nie była w Chinach, nie pracowała w sięgających nieba Andach, ani nie karmiła głodnych mieszkańców afrykańskich wiosek. Już wyjaśniam... To dlatego, że święta Teresa Martin, zwana popularnie Małą Tereską albo świętą Teresą od Dzieciątka Jezus, przez całe życie oprócz tego, że gorąco modliła się za świat, marzyła o podróżowaniu. Pisała nawet w swoim pamiętniku: „Pomimo swojej małości chciałabym (...) być Apostołem, przemierzać świat głosząc Twoje imię i postawić na ziemi niewiernych Twój zwycięski Krzyż”. Dziś spełnia się jej pragnienie.

Nie wciśniesz szpilki
Zakładka, która znalazła się w majowym numerze „Małego Gościa” pokazywała Małą Tereskę, która odkryła, że nawet najmniejsze i najbardziej nudne rzeczy mogą mieć dla Pana Boga kolosalne znaczenie. Przykład? Kiedyś zmęczona zasnęła w czasie adoracji Najświętszego Sakramentu. – Jak tak można? – oburzały się siostry. – Zasnęłam sobie przy Panu Jezusie – uśmiechnęła się święta. Wiedziała, że niewiele potrafi ofiarować Panu Jezusowi, więc kiedy pewnemu misjonarzowi obiecała modlitwę, postanowiła w jego intencji spacerować po ogrodzie. Ze zwykłego podniesienia szpilki, potrafiła uczynić dar dla Pana Boga.

Dziś spaceruje po polskich ulicach, a na spotkaniach z jej relikwiami panuje taki tłok, że często nie można nawet wetknąć szpilki! Niewinny początek Relikwie Tereski od Dzieciątka Jezus zawitały do Polski na początku maja. To już jedenasty rok wielkiej podróży przez świat. Zaczęło się niewinnie, w 1994 roku we Francji. Na pomysł peregrynacji relikwii świętej Teresy wpadł ksiądz Rajmund Zambelli, rektor bazyliki w Lisieux. Niektórzy znają go dobrze, bo napisał jeden z listów roratnich. Początkowo trasa miała być jedynie pamiątką setnej rocznicy śmierci świętej, ale potem przekształciła się w ogromną podróż misyjną po całym świecie. – Nikt nie przypuszczał, że tak się stanie – opowiada biskup Lisieux, Guy Gaucher. – U nas, we Francji, niewiele osób chodzi do kościoła – dodaje. – Baliśmy się, że peregrynacja będzie dla ludzi czymś przestarzałym i niezrozumiałym. A tu okazało się, że na spotkania przychodziły tłumy.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 2
    kawa
  • 3
    Mikotka
    ostatnia aktywność: 03.04.2020
    łączna liczba komentarzy: 44
  • 4
    Nacixxx
    ostatnia aktywność: 28.01.2020
    łączna liczba komentarzy: 7
  • 5
    kociaczek

Najwyżej docenione