Wielka podróż Tereski

Marcin Jakimowicz

|

MGN 07-08/2005

publikacja 23.03.2012 21:23

Zamknięta za grubymi murami klasztoru, przez całe zakonne życie nie ruszyła się z miejsca. Dziś jest patronką misji i podróżuje po całym świecie. Do tej pory odwiedziła kilkadziesiąt krajów. W tym roku zawitała do Polski.

Wielka podróż Tereski

Czy to nie przesada? Jak to możliwe, by ktoś, kto nie wysunął czubka nosa poza klasztor opiekował się misjonarzami jeżdżącymi na krańce świata? Przecież Teresa Martin nigdy nie była w Chinach, nie pracowała w sięgających nieba Andach, ani nie karmiła głodnych mieszkańców afrykańskich wiosek. Już wyjaśniam... To dlatego, że święta Teresa Martin, zwana popularnie Małą Tereską albo świętą Teresą od Dzieciątka Jezus, przez całe życie oprócz tego, że gorąco modliła się za świat, marzyła o podróżowaniu. Pisała nawet w swoim pamiętniku: „Pomimo swojej małości chciałabym (...) być Apostołem, przemierzać świat głosząc Twoje imię i postawić na ziemi niewiernych Twój zwycięski Krzyż”. Dziś spełnia się jej pragnienie.

Po kraju nad Sekwaną Tereska zawitała do Belgii, Luksemburga, Niemiec i Włoch. W 1997 roku ponownie przyjechała do Paryża. Akurat trwały Światowe Dni Młodzieży. Na rozpalonych słońcem placach miasta modliło się milion młodych ludzi z całego świata. Pierwsza witała Faustyna Relikwiarz, w którym podróżują szczątki świętej Teresy od Dzieciątka Jezus, ma półtora metra długości i metr szerokości. Tam, gdzie się pojawia, wywołuje ogromny entuzjazm i ożywienie religijne, rodzą się powołania kapłańskie. Ludzie czuwają przy relikwiach nawet w nocy. Śpiewają, zrzucają z samolotów płatki róż, tańczą i wypuszczają kolorowe petardy. W Stanach Zjednoczonych relikwie przyjmowało ponad milion osób. Na początku peregrynacji po Polsce Teresa odwiedziła w krakowskich Łagiewnikach siostrę Faustynę. – To było bardzo ważne spotkanie – uśmiecha się biskup Guy Gaucher. – Obie święte opowiadały ludziom o wielkiej Bożej miłości.

Egzamin u kard. Ratzingera
W setną rocznicę śmierci Teresy relikwie trafiły do Włoch, gdzie 19 października 1997 r., w obecności 100 tys. wiernych Jan Paweł II ogłosił ją Doktorem Kościoła. Zwykle taki tytuł przyznawany jest po trzech, czterech wiekach, a Tereska doczekała się tego już po kilkudziesięciu latach. – To był najszczęśliwszy dzień w moim życiu – wzrusza się biskup Guy Gaucher. – Odprawiałem Mszę świętą u boku Jana Pawła II i powiedziałem sobie: „No, to teraz mogę już umierać”. By zostać Doktorem Kościoła, Teresa musiała zostać „przeegzaminowana” przez wiele watykańskich komisji, w których zasiadali bardzo znani teologowie. Jej pisma uważnie studiował nawet kard. Joseph Ratzinger, dzisiejszy papież Benedykt XVI. Egzamin zdała na piątkę! Po Rzymie na trasie wędrówki znalazły się m.in.: Szwajcaria, Austria, Słowenia, Holandia, Argentyna, Meksyk, Irlandia, Bośnia Hercegowina, Kanada, Australia i wyspy Polinezji i Oceanii, Liban, Irak i Hiszpania.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.