nasze media MGN 12/2020

Franciszek Kucharczak

|

MGN 10/2006

dodane 18.03.2012 01:13

Lekka brygada, ciężka sprawa

To była najbardziej szalona szarża w dziejach brytyjskiej kawalerii. Być może też najwspanialsza, a już na pewno najbardziej bezsensowna.

Lekka brygada, ciężka sprawa   Rycina z epoki przed-stawia szarżę lekkiej brygady. Widać, w jak fatalnym położeniu znaleźli się kawalerzyści, gdy z trzech stron spadł na nich ogień armat i muszkietów Lord Lucan był przekonany, że kapitan wskazał działa na wprost, a rozkaz był wyraźny: atakować natychmiast. Zagrały trąbki, kawalerzyści ustawili się w szeregach. 676 jeźdźców ruszyło kłusem. Gdy wysłannik marszałka, kapitan Nolan zorientował się, że nie zamierzają skręcić za wzgórzem, tylko gnają ku bateriom Rosjan, próbował naprawić błąd. Pędził na swoim wierzchowcu, krzycząc przeraźliwie, i wskazywał szablą właściwy kierunek. Nagle obok niego eksplodował pocisk. Odłamek trafił go w serce. Nie żył już, gdy zwalił się na ziemię. Nic nie mogło zapobiec tragedii. Gdy brygada wypadła na otwartą przestrzeń, z wszystkich stron spadł na nią ogień. Strzelały nie tylko działa od czoła, ale i z boków. I nie tylko działa, bo strzelali też piechurzy. Jeden z ocalałych tak wspominał tamtą szarżę: „Ogień trwał nieprzerwanie przez minuty, które wydawały się nam godzinami. Rozerwane i szybko topniejące szeregi wzniosły dziki gardłowy okrzyk bojowy, coraz głośniejszy, gdy pociski artyleryjskie z baterii wyrywały wśród nas dziury, a ogień z muszkietów piechoty na obu skrzydłach kosił konie i ludzi”.

Największe szaleństwo
Atak obserwował z oddali francuski generał Bosquet. – To wspaniałe! – wykrzyknął. – Ale to nie jest wojna! Wszystko wskazywało na to, że ma rację. Ale, choć to nieprawdopodobne, lekka brygada dotarła do kozackich dział. Rozwścieczeni śmiercią tak wielu swoich kolegów Brytyjczycy zabijali kanonierów bez litości. Gdy bateria była już zdobyta, pozostali przy życiu kawalerzyści zebrali się… i z desperacją zaatakowali stojące dalej oddziały rosyjskiej konnicy. Byli jak w transie. Zalani krwią swoją i przeciwników gnali ku wielokrotnie liczniejszym, wypoczętym oddziałom wroga. „To największe szaleństwo, jakie kiedykolwiek popełniono” – wspominał później rosyjski oficer. „Pędzili na nas krzycząc, wrzeszcząc i przeklinając. Czegoś takiego nigdy nie widziałem. Wydawało się, że nie można ich powstrzymać.

Moi koledzy całkiem stracili ducha”. Zaskoczenie sprawiło, że Rosjanie w popłochu cofnęli się i dopiero gdy nie mieli gdzie uciekać, zorientowali się, że ich prześladowcy nie mają szans. Teraz role się odwróciły. Niedobitki lekkiej brygady zawróciły ku swoim. Teraz jednak przy zdobytych przed chwilą bateriach zajęło pozycje 500 rosyjskich lansjerów. Odwrót był odcięty. Ale Brytyjczycy już nie myśleli. Postanowili się przebić… i zrobili to! Sami nie wiedzieli potem, jakim cudem im się to udało. Po 25 minutach od rozpoczęcia tego szaleństwa 195 ludzi dotarło z powrotem. Pozostali leżeli w „dolinie śmierci” lub dostali się do niewoli. Żołnierze okazali się bohaterami, ale ich bohaterstwo zmarnowali dowódcy. Lord Raglan zwalił winę na swoich oficerów, zwłaszcza na poległego Nolana, a także na dowodzącego szarżą lorda Lucana. Sam zmarł rok później, do końca upierając się, że nie on ponosi winę za to, co się stało.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 2
    kawa
  • 3
    Mikotka
    ostatnia aktywność: 03.04.2020
    łączna liczba komentarzy: 44
  • 4
    Nacixxx
    ostatnia aktywność: 28.01.2020
    łączna liczba komentarzy: 7
  • 5
    kociaczek

Najwyżej docenione