nasze media MGN 12/2020

Franciszek Kucharczak

|

MGN 10/2006

dodane 18.03.2012 01:13

Lekka brygada, ciężka sprawa

To była najbardziej szalona szarża w dziejach brytyjskiej kawalerii. Być może też najwspanialsza, a już na pewno najbardziej bezsensowna.

Lekka brygada, ciężka sprawa   Marszałek lord Raglan był kiepskim dowódcą, ale pochodził z dobrej, książęcej rodziny. W armii królowej Wiktorii to wystarczało, żeby zostać wysokim oficerem. 25 października 1854 roku miało się okazać, że to jednak za mało.

Atakować natychmiast!
Lord Raglan patrzył na pole bitwy przez lunetę. Raz w lewo, raz w prawo. Coraz szybciej. Dało się zauważyć, że sytuacja rozwija się nie po jego myśli. Ze szczytu wzniesienia widać było, jak 2500 rosyjskich jeźdźców zmierza do portu Bałakława na Krymie. A właśnie tego portu, z niewielkimi siłami Turków, mieli bronić Brytyjczycy. Za rosyjską konnicą ciągnęły masy piechoty z działami. Od portu oddzielało Rosjan tylko 550 Szkotów. Stali niewzruszenie, patrząc na galopujących żołnierzy cara. Korespondent wojenny „Timesa” napisał, że wyglądali jak „cienka czerwona nitka, jeżąca się stalową wstążką”. W pewnym momencie stalowa wstążka luf pochyliła się i nad doliną rozległ się grzmot dwóch salw.

Wystarczyło. Kawalerzyści rosyjscy pospadali z koni, reszta wycofała się w popłochu. Lord Raglan odetchnął. Ale nie na długo, bo w pewnym momencie rozległ się głos stojącego obok oficera: „Na Jowisza! Oni chcą zabrać działa!”. Rzeczywiście, na jednej ze zdobytych redut Rosjanie zaprzęgali zdobyte działa do koni. Lord Raglan był (nie najlepszym) uczniem znakomitego wodza Wellingtona, który nigdy nie stracił działa. Więc i dla marszałka utrata armat była nie do pomyślenia. A szkoda. Warto było pomyśleć, bo działa były zagwożdżone i nie dało się już z nich strzelać. Lord podyktował rozkaz dla lekkiej brygady kawalerii, żeby natychmiast uderzyła i przeszkodziła przeciwnikowi w odciągnięciu dział. Do zawiezienia tego rozkazu wyznaczył najszybszego kawalerzystę, kapitana Louisa Nolana. To był fatalny pomysł, bo Nolan był zarozumiały, porywczy i gardził kawalerzystami. „Niech kawaleria atakuje natychmiast!” – krzyczał za odjeżdżającym oficerem marszałek.

Oto działa
Kapitan szybko dotarł do stojącej w dolinie kawalerii. Dowódca lekkiej brygady, lord Lucan przeczytał rozkaz i zbladł. Z miejsca, w którym stał, nie było widać żadnych odciąganych dział, były za to widoczne baterie kozackie, ustawione na wprost w odległości dwu kilometrów. Za nimi majaczyły szeregi rosyjskiej kawalerii. Nikt przy zdrowych zmysłach nie kazałby konnicy, w dodatku niezbyt licznej, atakować armat, i to bez wsparcia piechoty. – Jak to? – wyjąkał lord Lucan. – Co atakować? Jakie działa, sir? Kapitan Nolan machnął niedbale ręką w kierunku wzgórza i z wyższością powiedział: „Oto nieprzyjaciel. Oto działa, sir”. Ten nieokreślony gest zdecydował o katastrofie.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 2
    kawa
  • 3
    Mikotka
    ostatnia aktywność: 03.04.2020
    łączna liczba komentarzy: 44
  • 4
    Nacixxx
    ostatnia aktywność: 28.01.2020
    łączna liczba komentarzy: 7
  • 5
    kociaczek

Najwyżej docenione