nasze media Najnowszy numer MGN 06/2022

Marcin Jakimowicz

|

MGN 07-08/2006

dodane 17.03.2012 16:02

Niezłe ziółka

Oj, charakterek to one miały! Dwie dziewczyny, które nigdy się nie spotkały, zaprzyjaźniły się na całe życie. Znały się świetnie, choć Teresa zmarła trzynaście lat przed narodzinami Helenki. Jak to możliwe? W świecie wiary wszystko jest możliwe!

Oko za oko
Dopóki mogła, często odwiedzała chorych. Ludzie z Brzezia nad Odrą, gdzie zamieszkała, wiedzieli, że mogą na niej polegać. Gdy sparaliżowana nie mogła już chodzić, tłumnie odwiedzali ją w klasztorze. Nikt nie odchodził z kwitkiem. Jedni otrzymywali zdrowie, inni duchową pomoc. – To święta – szeptano nad Odrą. Ludzie byli o tym przekonani. Gdy przepowiedziała, że wybuchnie druga wojna światowa i nikt z Brzezia nie ucierpi, zaufali jej. Przeżyli. Przepowiedziała głód – sprawdziło się, co do joty.

Wielu zawdzięcza jej uzdrowienie. Kiedyś bracia Janek i Kazio Darowscy zachorowali na szkarlatynę. Wtedy była to bardzo groźna choroba. Janek stracił wzrok i słuch. Lekarze bezradnie rozkładali ręce. Któregoś dnia ich mama wyjrzała przez okno. Właśnie przechodziła Dulcissima.  – Nie bójcie się – zawołała mama – Dulcissima idzie, ona was uzdrowi!. Zakonnica przytuliła chłopców, głaskała ich po głowie, a potem westchnęła: „Oj, Panie Boże, ofiarowałabym swoje oczy, żeby tylko Janek mógł widzieć”. Chłopak odzyskał wzrok i słuch, a mniszka w tym samym czasie... przestała widzieć.

Deszcz róż
Dokładnie 70 lat temu, rankiem 18 maja, rozdzwoniły się klasztorne dzwony. – Umarła Dulcissima – powtarzano w Brzeziu z ust do ust – Oj, biedaczka miała zaledwie dwadzieścia sześć lat! Boże, ile ona przecierpiała. A nigdy się nie skarżyła! Widzieliście, jak pięknie wygląda? Taka cicha i spokojna jak przed chorobą. Rzeczywiście, twarz mniszki stała się pogodna. Nie miała najmniejszych śladów opuchlizny. Kaplica tonęła w kwiatach. Nawet wystrój pokoju był jasny. – Umarła święta, po co się smucić? – wyjaśnił proboszcz. Pogrzeb Dulcissimy był bardzo… niepogrzebowy. Trumnę otaczały dzieci ubrane na biało, bo był to czas pierwszej Komunii.

Wokół soczysta majowa zieleń, kwiaty, wianki na głowach dziewcząt. Helenka nawet po śmierci upodobniła się do swej duchowej przyjaciółki. Gdy zmarła Teresa z Lisieux, zdumione karmelitanki zauważyły, że jej twarz, wykrzywioną przed chwilą przez ogromne cierpienia, rozjaśniła się i wypogodziła. Oznaki chorób zniknęły. Tereska obiecała, że po swej śmierci ześle na świat deszcz róż. Teraz pewnie razem z Helenką sypią z nieba kwiaty.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 1
    Anonymous
  • 2
    Alex
  • 3
    maryniakopec
    ostatnia aktywność: 07.01.2020
    łączna liczba komentarzy: 36
  • 4
    gr3
  • 5
    wojas004
    ostatnia aktywność: 15.09.2019
    łączna liczba komentarzy: 113

Najwyżej docenione