nasze media Najnowszy numer MGN 07/2021

Franciszek Kucharczak

|

MGN 01/2006

dodane 13.03.2012 12:45

Czarna groza

Murzyni przez wieki byli porywani jako niewolnicy, a ich kraje łatwo było podbić. Ale był wyjątek: Zulusi.

Czarna groza   Ocalić kolegów
Ledwo zbudowano barykadę, nadeszło pięć tysięcy Zulusów. Myśleli, że tu pójdzie im łatwo, mieli przecież przewagę kilkudziesięciu na jednego. Ale czerwony sznur opartych o worki obrońców okazał się nie do zerwania. Kolejne salwy kładły biegnących jak łany zboża. Zulusi też walczyli z szaloną odwagą. Co jakiś czas komuś udawało się dobiec do muru z worków, ale gdy chciał przeskoczyć na drugą stronę, musiał pomóc sobie ręką, a wtedy ginął pchnięty bagnetem. Gorzej działo się od strony szpitala. Ranni, którzy mieli sprawne ręce, strzelali przez wybite w ścianach otwory, ale i tak Zulusi wdarli się do budynku. Porucznik Bromhead poprowadził kontratak. Zażarta walka w budynku ocaliła rannych. Reszta załogi musiała skrócić front, więc obrońcy przenieśli się za drugi rząd worków. Wtedy zaczął się kolejny atak i obrońcy szpitala zostali odcięci. Zulusi podpalili dach. Zdrowi postanowili ocalić rannych kolegów. Każdy pokój był zabarykadowany, więc żołnierze przebili siekierami ścianki działowe i każdego rannego spuścili przez okno. Wszystko to odbywało się w bezustannej walce. Szeregowy Williams zdążył zabić kilkunastu napastników, zanim następni roznieśli go na ostrzach swoich włóczni. Sierżant Horrigan z dwoma ciężko rannymi został po drugiej stronie wybitego w ścianie otworu. Nie zdążył ich wyciągnąć i zginął razem z nimi. Reszta zdołała schronić się za barykadą. Udało się ocalić dziesięciu z dwunastu najciężej rannych.

Krzyże dla żywych
Nastała noc pełna ognia, dymu i krzyków walczących. Obrońcy byli już skrajnie wyczerpani i spragnieni, a beczkowóz z wodą stał na zajętej przez Zulusów części placu. O północy porucznik Chard poprowadził wypad. Murzyni byli całkowicie zaskoczeni, więc zamiar się powiódł. Żołnierze wtoczyli wóz z wodą do swojej „fortecy” i ugasili pragnienie. O drugiej w nocy Zulusi zwątpili w zwycięstwo. Schowani za osłonami, rzucali już tylko włóczniami, ale bez efektu. O czwartej nad ranem odeszli. Przed ósmą do Rorke’s Drift dotarły oddziały generała Chelmsforda, przerażonego, że i tu trzeba będzie tylko pogrzebać zabitych. Jakież było zdziwienie, gdy zza barykady wyszli żołnierze, zmęczeni, ale żywi. Wokół leżało pięciuset zabitych Zulusów. Okazało się, że obrońcy stracili tylko piętnastu zabitych, a dwunastu odniosło ciężkie rany. Jedenastu obrońców Rorke’s Drift odznaczono Krzyżami Wiktorii. Nigdy w historii Imperium Brytyjskiego nie zdarzyło się, żeby aż tak wielu jednocześnie żołnierzy otrzymało tak zaszczytne odznaczenie.

ZULUSI to czarnoskóry lud zamieszkujący wschodnią część RPA i Lesotho. Półtora wieku temu stworzyli silne państwo. Nie było w Afryce plemienia, które miałoby równie wielką i sprawną armię. Każdy zuluski mężczyzna od najwcześniejszych lat był wychowywany na wojownika, a ożenić się mógł dopiero, gdy dowiódł swojego męstwa w walce. Wojownicy biegali długimi skokami, dzięki czemu oddziały Zulusów potrafiły poruszać się w trudnym terenie szybciej niż kawaleria. Dowódcy znali się na sposobach prowadzenia wojny, umieli stosować zasadzki i atakować z ukrycia. Na uzbrojenie wojownika składała się tarcza obciągnięta krowią skórą, maczuga, kilka włóczni do rzucania i jedna o długim ostrzu do walki wręcz. Niektórzy wojownicy mieli zdobyczną broń palną, ale posługiwali się nią słabo. Wśród afrykańskich sąsiadów Zulusi budzili paniczny strach, bo prawie nigdy nie przegrywali. Klęskę zadali im dopiero Brytyjczycy w 1879 roku. Zulusi drogo sprzedali swoją wolność, sami jednak stracili dziesiątki tysięcy wojowników.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 2
    Mikotka
    ostatnia aktywność: 03.04.2020
    łączna liczba komentarzy: 44
  • 3
    Nacixxx
    ostatnia aktywność: 28.01.2020
    łączna liczba komentarzy: 7
  • 4
    kociaczek
  • 5
    aniela_b

Najwyżej docenione