Murzyni przez wieki byli porywani jako niewolnicy, a ich kraje łatwo było podbić. Ale był wyjątek: Zulusi.
U podnóża dziwacznego kamiennego wzgórza Isandlwana żołnierze w czerwonych mundurach rozbijali namioty. Brytyjczycy przyszli tu, żeby zaatakować Zulusów. Błędnie sądzili, że to murzyńskie plemię przygotowuje się do wojny, postanowili więc uprzedzić uderzenie. – Niech tylko te dzikusy tu przyjdą – wycedził generał Chelmsford. – Poczują, co znaczy Brytyjskie Imperium. Generał zlekceważył przeciwnika. Nie otoczył wozami obozu, lecz kazał je ustawić osobno. Nie wysłał nawet obserwatorów na szczyt wzgórza. Noc minęła spokojnie. Brytyjczycy nie wiedzieli, że w pobliskiej dolinie zaczaiło się dwadzieścia tysięcy czarnych wojowników.
Ocalić kolegów
Ledwo zbudowano barykadę, nadeszło pięć tysięcy Zulusów. Myśleli, że tu pójdzie im łatwo, mieli przecież przewagę kilkudziesięciu na jednego. Ale czerwony sznur opartych o worki obrońców okazał się nie do zerwania. Kolejne salwy kładły biegnących jak łany zboża. Zulusi też walczyli z szaloną odwagą. Co jakiś czas komuś udawało się dobiec do muru z worków, ale gdy chciał przeskoczyć na drugą stronę, musiał pomóc sobie ręką, a wtedy ginął pchnięty bagnetem. Gorzej działo się od strony szpitala. Ranni, którzy mieli sprawne ręce, strzelali przez wybite w ścianach otwory, ale i tak Zulusi wdarli się do budynku. Porucznik Bromhead poprowadził kontratak. Zażarta walka w budynku ocaliła rannych. Reszta załogi musiała skrócić front, więc obrońcy przenieśli się za drugi rząd worków. Wtedy zaczął się kolejny atak i obrońcy szpitala zostali odcięci. Zulusi podpalili dach. Zdrowi postanowili ocalić rannych kolegów. Każdy pokój był zabarykadowany, więc żołnierze przebili siekierami ścianki działowe i każdego rannego spuścili przez okno. Wszystko to odbywało się w bezustannej walce. Szeregowy Williams zdążył zabić kilkunastu napastników, zanim następni roznieśli go na ostrzach swoich włóczni. Sierżant Horrigan z dwoma ciężko rannymi został po drugiej stronie wybitego w ścianie otworu. Nie zdążył ich wyciągnąć i zginął razem z nimi. Reszta zdołała schronić się za barykadą. Udało się ocalić dziesięciu z dwunastu najciężej rannych.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł