Choćby na czworakach
Uczestnicy olimpiady misyjnej w Rybniku Kłokocinie musieli wykazać się znajomością życiorysu o. Mariana Żelazka. Niektórzy zagięliby samego ojca Mariana fot. FRANCISZEK KUCHARCZAK

Choćby na czworakach

Brak komentarzy: 0

Franciszek Kucharczak

MGN 05/2007

publikacja 11.03.2012 01:07

Prawie dziewięćdziesięcioletni zakonnik Marian Żelazek raz był duży, raz mały, raz szczupły, raz grubszy. Ale ani razu nie miał więcej niż dwanaście lat.

Zmarły rok temu ojciec Marian Żelazek był bohaterem olimpiady misyjnej, która odbyła się niedawno w rybnickiej dzielnicy Kłokocin. Wcieliło się w niego kilkunastu aktorów ze szkół podstawowych – czyli najwyżej dwunastoletnich. A było się w kogo wcielać. Gdy Marian Żelazek się urodził, miał już sześcioro rodzeństwa, a po nim jeszcze było… siedmioro. I dwoje dzieci adoptowanych. Razem szesnaścioro. Gdy podrósł, postanowił zostać misjonarzem. Był już dwa lata klerykiem w zgromadzeniu księży werbistów, gdy wybuchła wojna. Niemcy aresztowali go i wywieźli do obozu koncentracyjnego w Dachau.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.
Pierwsza strona Poprzednia strona Następna strona Ostatnia strona
oceń artykuł Pobieranie..
Dyskusja zakończona.