nasze media MGN 10/2020

Adam Śliwa

|

MGN 03/2012

dodane 19.04.2012 10:27

Betonowe tajemnice

Krętą drogą przez las jedzie wojskowy samochód z kilkoma oficerami. Mijają patrole ss-manów z psami. Zza drzew wyłania się pierwszy posterunek. Szlaban. Kontrola dokumentów. Wóz rusza dalej. Po obu stronach drogi ogromne pola minowe.

Zanim wojskowy samochód dotrze do pierwszej strefy tajemniczego obiektu, czeka ich jeszcze kilka kontroli. W końcu są. Ponure betonowe budynki i ogromne schrony do dzisiaj czają się wśród lasów. Tu podczas II wojny światowej przybywali na naradę oficerowie niemieccy. Tu, w Wilczym Szańcu na Mazurach główną miał
Adolf Hitler. Dziś z wielkich schronów pozostały ogromne bloki betonu i stali porozrzucane po lesie. Wysadzona, kwatera robi niesamowite wrażenie.

Kwatera Hitlera
Mazury przed II wojną światową były częścią niemieckiej III Rzeszy. Tu stworzono kwaterę polową Hitlera i całego sztabu niemieckiej armii. Dlaczego właśnie na Mazurach? – Bo blisko był przyszły front, bo mieszkało tu mało ludzi, bo teren był bagnisty i zalesiony – tłumaczy Henryk Dziadek, przewodnik po Wilczym Szańcu. – Dzięki temu łatwiej było zachować tajemnicę – dodaje. – Kwatera miała tylko jedną wadę – komary.
Teraz na szczęście ich nie ma i spokojnie możemy spacerować po, kiedyś najlepiej strzeżonym miejscu w Europie. Mijamy ruiny baraku, gdzie stacjonowała ochrona. Docieramy do pierwszego betonowego kolosa. Bunkier był schronieniem dla gości kwatery podczas nalotu, do którego zresztą nigdy tu nie doszło. – Niemcy bardzo dużą wagę przykładali do maskowania obiektów – opowiada nasz przewodnik. – Na całym terenie ustawiano sztuczne drzewa i siatkę maskującą. Na dachach bunkrów była ziemia i rosły tam krzaki i drzewa. Wzdłuż ścian w koszach stały drzewa – dodaje pan Henryk. Niektóre rosną tu do dziś. Widać na nich wrośnięty drut, którym kiedyś przymocowywano siatkę maskującą.

Nowi mieszkańcy bunkra
Dochodzimy do bunkra Hitlera. Strop tego kolosa miał 8 metrów grubości. Mimo to potężna eksplozja rozsadziła beton. Kwaterę wysadzili Niemcy, gdy opuszczali teren przed zbliżającą się Armią Czerwoną. Wybuch był tak potężny, że popękał lód na pobliskich jeziorach, a w katedrze w Kętrzynie oddalonej o kilkanaście kilometrów popękały witraże. Obok ponurego bunkra mieszkają teraz nietoperze. Swoje domki mają na drzewach przy bunkrze Hitlera. – To po to, aby turystom nie dokuczały komary, które są przysmakiem nietoperzy – wyjaśnia Henryk Dziadek.
Dalej droga wiedzie wzdłuż dawnych pól minowych. W niektórych miejscach pola były szerokie nawet na 100 metrów, do tego zasieki, karabiny maszynowe i patrole z psami.
W 1943 roku Wilczy Szaniec był najważniejszym miejscem okupowanej Europy. Tu zapadały decyzję o życiu i śmierci tysięcy ludzi.

Nieudany zamach
W Wilczym Szańcu miał też miejsce słynny zamach na Hitlera 20 lipca 1944 roku. Pułkownik Klaus Schenk von Stauffenberg przyjechał z Berlina na naradę z Hitlerem. Ale miał też swój plan. W teczce przywiózł dwa ładunki wybuchowe z chemicznym zapalnikiem. Zdążył uzbroić tylko jedną bombę.
Teczkę zostawił w sali narad, niecałe dwa metry od Hitlera i wyszedł tłumacząc, że koniecznie musi zatelefonować. Tymczasem pułkownik wsiadł do auta razem ze swoim adiutantem i wyjechali z Wilczego Szańca prosto do Berlina, by zrealizować plan Walkiria, czyli przejąć władzę w Niemczech.
Hitler jednak nie zginął. Jeden z oficerów niechcący przesunął teczkę za masywną nogę dębowego stołu i tym samym uratował Hitlerowi życie. Wszyscy zamachowcy w ciągu kilku dni zostali straceni. Za kontakty ze spiskowcami musiał popełnić samobójstwo nawet słynny „lis pustyni” Erwin Rommel, dowódca wojsk niemieckich w Afryce.

Ambitny plan
Niedaleko Wilczego Szańca w Mamerkach swoją kwaterę miały wojska lądowe. – Warto ją odwiedzić, bo ogromne bunkry są tam do dziś – zachęca pan Henryk Dziadek. – Można zobaczyć ich oryginalny rozmiar. Ściany betonowych budynków agregatów prądotwórczych pokrywa specjalny tynk z trawy morskiej, świetnie maskujący budowle – tłumaczy nasz przewodnik.
Mazury usiane są pamiątkami z przeszłości. Po drodze mijamy biegnący przez pole rów przeciwczołgowy. Czeka nas jeszcze jedna niespodzianka.
Na początku XX wieku planowano, by jeziora mazurskie połączyć kanałem z Bałtykiem. Kanału jednak nigdy nie dokończono, ale ślady tego ambitnego projektu widać do dziś. Niedaleko Leśniewa spośród bagien wyłania się budowla z miejscem po hitlerowskim orle. Dolną część zajmuje kanał wypełniony wodą. To nieukończona śluza. Różnica poziomów między morzem a jeziorami miała być wyrównywana właśnie przez system śluz.
Opuszczone betonowe pozostałości, podobnie jak Wilczym Szańcu, przydają się dziś zwierzętom. W śluzie zamieszkała sowa a rozlewiska po kanale to ulubione miejsce bobrów.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 2
    kawa
  • 3
    Mikotka
    ostatnia aktywność: 03.04.2020
    łączna liczba komentarzy: 44
  • 4
    Nacixxx
    ostatnia aktywność: 28.01.2020
    łączna liczba komentarzy: 7
  • 5
    kociaczek

Najwyżej docenione