Tańce to niezła rzecz. Modlitwa też. I góry. Wszystko to występuje na tym obrazie i jest dobre. Ale jest też młody byk. Kiedyś mówiło się na takiego byczka „cielec”. Dzisiaj też się tak mówi, ale zazwyczaj z dodatkiem „złoty”.
I tu jest problem, bo o ile zwykły byczek jest dobry, zwłaszcza jak się go dobrze przyrządzi, o tyle złoty cielec już taki dobry nie jest. Nawet nie dlatego, że do jedzenia się słabo nadaje. Raczej dlatego, że – według niektórych – nadaje się do oddawania mu czci. Niestety, było to też zdanie wielu Izraelitów, a komu jak komu, ale im naprawdę tak uważać nie wypadało. Oni przecież widzieli cuda prawdziwego Boga i to takie, jak otwarcie przejścia przez morze, jak manna i przepiórki z nieba, i wiele innych. I zauważyli już, że Bóg nie chce, żeby Go ludzie traktowali tak, jak poganie traktują zrobione przez siebie bożki. A jednak to zrobili. Bo Mojżesz, ich przewodnik, poszedł na górę Synaj i długo nie wracał, więc oni się zniecierpliwili i poprosili Mojżeszowego brata, arcykapłana Aarona, żeby im zorganizował takiego cielca, do którego mogliby się modlić i który by ich poprowadził przez pustynię. Ciekawe, jak taki cielec miałby kogokolwiek prowadzić, gdyby go ludzie nie prowadzili.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 19,90 zł