nasze media Najnowszy numer MGN 04/2020

ks. Piotr Studnicki

|

MGN 03/2011

dodane 15.02.2011 13:02

Sprawa honoru

Watykan znają jak własną kieszeń, za Ojca Świętego gotowi oddać życie. Gwardziści czuwają przy papieżu ponad 500 lat.

WATYKAN W KIESZENI
Na teren Państwa Watykańskiego wchodzimy przez bramę św. Anny. To główne „przejście graniczne” między Republiką Włoską a najmniejszym państwem na ziemi (Watykan to tylko 0,44 km²). Codziennie wchodzi i wychodzi tędy kilka tysięcy osób. Gwardziści, pełniący tu „służbę graniczną”, często słyszą pytania: Którędy do Sekretariatu Stanu? Jak znaleźć aptekę? Gdzie znajduje się sklep? Jak dojechać na stację benzynową? W którym budynku znajduje się Bank Watykański? Żeby odpowiedzieć na wszystkie pytania, muszą znać Watykan jak własną kieszeń. Dochodzimy na długi, ozdobiony fl agami 39 kantonów szwajcarskich, Dziedziniec Honoru (Cortile d’Onore). Na asfalcie namalowane dwie długie linie ułatwiają gwardzistom równe ustawienie w dwuszeregu podczas apelu. – To nie lada wyczyn – Valerio opowiada o honorowej warcie. – Stać nieruchomo w jednym miejscu z halabardą w dłoni przez dwie godziny. Cała sztuka polega nie na potędze mięśni, ale głowy – zapewnia. – Musisz mieć silną psychikę i wewnętrzną dyscyplinę. Nie chodzi o to, by tylko stać, ale by czuwać. Gwardzista w każdej chwili musi być gotowy obronić papieża. Jeszcze kilka kroków i... jesteśmy pod oknami pałacu apostolskiego, czyli budynku w którym mieszka Ojciec Święty. Tu zaczyna się mur łączący Watykan z Zamkiem św. Anioła, a w nim wydrążony korytarz o długości 800 metrów, którym uciekał papież Klemens VII przed wojskami cesarza. Jeszcze zwiedzamy garnizonowy kościół św. Marcina, jednego z trzech patronów Gwardii Szwajcarskiej. Pozostali to św. Sebastian (żołnierz) i św. Mikołaj z Flüe (patron Szwajcarii, symbol pokojowego rozwiązywania konfliktów). Przez Arco delle Campanelle wychodzimy na Plac św. Piotra. Spoglądamy na bazylikę. – Dlaczego to robisz? – pytam. Młody Szwajcar, który po pięciu latach służby w Gwardii jest podoficerem, odpowiada jednym zdaniem: „Zapewnianie bezpieczeństwa Ojcu Świętemu to dla mnie sprawa honoru!”.

Sprawa honoru   fot. KS. PIOTR STUDNICKI Początki Gwardii Szwajcarskiej w Watykanie
Był chłodny dzień, 22 styczniu 1506 roku, kiedy grupa blisko dwustu szwajcarskich najemników pod dowództwem Kaspra von Silenena dotarła wreszcie do Rzymu. Żołnierze mieli za sobą kilkanaście dni pieszej wędrówki. Pokonali przeszło 800 kilometrów. Najbardziej wyczerpująca była przeprawa przez ośnieżone Alpy. Na stopniach Bazyliki św. Piotra czekał na nich papież Juliusz II.

To na jego polecenie przybyli. W słowach przywitania nazwał ich „obrońcami wolności Kościoła”. Nie trzeba było długo czekać, by te słowa gwardziści potwierdzili własnym życiem. 21 lat później, 6 maja 1527 roku, dziesięciotysięczna armia cesarza Karola V najechała na Rzym.

Podczas gdy 189 gwardzistów toczyło odważną i ofiarną walkę na stopniach Bazyliki św. Piotra, papież Klemens VII zdołał uciec (przez tajne przejście w murze) i schronić się w Zamku św. Anioła. W tej pierwszej i jedynej bitwie Gwardii Szwajcarskiej poległo aż 147 szwajcarskich żołnierzy. Ale Ojciec Święty, a z nim wolność Kościoła, został uratowany. Na zdjęciu pomnik na Dziedzińcu Honoru poświęcony 147 gwardzistom, którzy zginęli, broniąc papieża.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 1
    maryniakopec
    ostatnia aktywność: 07.01.2020
    łączna liczba komentarzy: 36
  • 2
    gr3
  • 3
    wojas004
    ostatnia aktywność: 15.09.2019
    łączna liczba komentarzy: 113
  • 4
    minialo
    ostatnia aktywność: 21.11.2019
    łączna liczba komentarzy: 17
  • 5
    gkostka
    ostatnia aktywność: 13.01.2019

Najwyżej docenione