nasze media MGN 10/2020

Franciszek Kucharczak

dodane 30.08.2006 10:34

1620 - bitwa nad Dniestrem Miło z wami umierać

Ciało leżało pozbawione głowy. Nie miało też prawej ręki – hetman stracił ją razem z szablą, którą trzymał do samego końca. Mógł się uratować, honor jednak cenił bardziej niż życie.

Sława hetmana wielkiego Stanisława Żółkiewskiego rozchodziła się szeroko po świecie. To on z siedmioma tysiącami żołnierzy pokonał pod Kłuszynem 30 tysięcy wojska moskiewskiego i 5 tysięcy szwedzkiego. On wziął do niewoli cara i na dwa lata zajął Moskwę. Znakomity wódz dobiegał siedemdziesiątki, gdy przyszło mu kolejny raz bronić zagrożonej Rzeczpospolitej. Tym razem od wschodu z wielką siłą ciągnęli Turcy z Tatarami, a on znowu musiał stawić im czoła zaledwie z ośmioma tysiącami wojska. Spotkali się pod Cecorą nad rzeką Prut. W poprzedzający bitwę wieczór hetman wysłał list do żony. – „Nie turbuj się Wasza Miłość, najukochańsza Małżonko, Bóg czuwać będzie nad nami. A chociażbym i poległ, to ja stary i na usługi Rzeczpospolitej już niezdatny, a Pan Bóg wszechmocny da, że i syn nasz, miecz po ojcu wziąwszy, na karkach pohan zaprawi i chociażby tak było, jak rzekłem, pomści się krwie ojca swego” – pisał hetman.

Klęska
Rano 18 września 1620 roku na polski obóz uderzyli Tatarzy. Hetman Żółkiewski wysłał na ich spotkanie lisowczyków, sławnych na całą Europę zabijaków. Tatarzy w starciu z tą najszybszą i najbardziej zwrotną z polskich kawalerii zaczęli się cofać. Nie powiodła się jednak szarża husarii. Skrzydlaci rycerze utknęli na twardo stojącej piechocie tureckiej. Na domiar złego, gdy tabor na prawym skrzydle próbował obejść jar, w polskich szykach powstała luka. Tatarzy wykorzystali to i otoczyli tabor. Nie pomogły rozpaczliwe próby uwolnienia otoczonych. Ulegli po pięciu godzinach zażartej walki.
Bitwy nie dało się już wygrać, więc hetman obwarował się z resztą wojska. Dwa dni później, nocą, dwaj magnaci ze swoimi wojskami postanowili wyrwać się z obozu na własną rękę. Tatarzy rzucili się na uciekinierów. Wielu z nich zginęło, a tylko nieliczni wrócili do swoich. Ocalał też, ledwo wyłowiony z rzeki, magnat Korecki. Kiedy stanął przed Żółkiewskim, zamiast tłumaczyć się z ucieczki, zarzucił mu, że to on wywołał zamieszanie. – Jać tu stoję i woda ze mnie nie ciecze – odpowiedział spokojnie hetman. Przygarnął jednak niekarnych rozbitków.

Katastrofa
Nazajutrz sędziwy wódz kazał otoczyć pozostałe 4 tysiące swojego wojska kilkoma rzędami spiętych łańcuchami wozów. Powstała z tego ruchoma forteca, która zaczęła powoli wycofywać się wzdłuż Prutu ku rzece Dniestr, gdzie była wówczas granica Rzeczpospolitej. Pełna chwały była ta ostatnia droga Stanisława Żółkiewskiego. Wojska tureckie szturmowały Polaków 17 razy. Bez skutku. Po dwóch tygodniach morderczej wędrówki wydawało się, że ocalenie jest na wyciągnięcie ręki. W dali widać już było srebrną wstęgę Dniestru. Wtedy doszło do katastrofy. 6 października 1620 roku czeladź i część żołnierzy – być może w obawie przed karą za wcześniejszą dezercję – rozerwali tabor i rzucili się ku rzece. Na to tylko czekali Tatarzy. Jak stado głodnych wilków wpadli do wnętrza taboru. Nie było już co myśleć o zorganizowanej obronie. Zaczęła się rzeź. Kto mógł, uciekał. W ogólnym popłochu ktoś przyprowadził hetmanowi konia. – Ratuj się, mości hetmanie! – krzyczeli rozpaczliwie żołnierze. Żółkiewski jednak nie chciał zostawiać ginącej armii. Zamiast wsiąść na wierzchowca, przebił go szablą. „Miło mi przy was umrzeć. Niech Bóg nade mną wyrok kończy” – powiedział. Wokół niego skupiła się grupa najwierniejszych, wśród nich jego syn, również Stanisław. Nie walczyli o przeżycie. Chcieli umrzeć, jak przystało na rycerzy – z bronią w ręku. Gdy poległ hetman, zwycięzcy odcięli mu głowę i przesłali sułtanowi. Syn został zniesiony z pola i zmarł od ran w niewoli. Jego matka, a żona hetmana, odkupiła zwłoki obu bohaterów i pochowała w kościele w Żółkwi (dziś na terenie Ukrainy). Na wspólnym nagrobku widnieje do dziś łaciński napis: „Niech powstanie z kości naszych mściciel!”. Istotnie, mściciel powstał, bo wnukiem hetmana Żółkiewskiego był Jan III Sobieski – król Polski i pogromca Turków.

(Mały Gość 10/2005)

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 2
    kawa
  • 3
    Mikotka
    ostatnia aktywność: 03.04.2020
    łączna liczba komentarzy: 44
  • 4
    Nacixxx
    ostatnia aktywność: 28.01.2020
    łączna liczba komentarzy: 7
  • 5
    kociaczek

Najwyżej docenione