nasze media Najnowszy numer MGN 10/2018
dodane 01.11.2006 22:18

czwartek, 2 listopada, 2006r.

Dziwna sprawa. Moja rodzina poszła rano do swoich obowiązków, ale ulicą Głowackiego nadal wędrują ludzie. Jedni do kościoła, inni na cmentarz. Ja też byłem, z Pauliną i Jadzią. Przywiązały mnie do płotu i poszły zapalić znicze na kilku grobach. W drodze powrotnej tak głośno rozmawiały, że musiałem przystanąć, by usłyszeć, o co chodzi. Opowiadały o złych chłopakach, którzy dokuczali swojej koleżance. Gdy tak podsłuchiwałem, zza zakrętu wybiegła szorstkowłosa jamniczka. Natychmiast się wyprostowałem, zamerdałem ogonem, podbiegłem do niej. Warknęła ostrzegawczo, nawet kłapnęła zębami. W porządku, nie będę się zbliżał. Znam zasady. Nikt mnie nie musiał wychowywać. Pokręciłem się jeszcze, próbowałem zawrzeć znajomość, ale jamniczka była temu przeciwna, więc odszedłem. Paulina i Jadzia uważnie nas obserwowały. Potem słyszałem, jak podziwiały moje zachowanie. A co? Ludzie nie mają zasad? Cześć. Tobi.

« 1 »
oceń artykuł

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 1
    Slotkakotka
    ostatnia aktywność: 06.03.2018
    łączna liczba komentarzy: 1
  • 3
    AnnaŻ
    ostatnia aktywność: 03.05.2018
    łączna liczba komentarzy: 2
  • 4
    KociaAnia
    ostatnia aktywność: 24.05.2018
    łączna liczba komentarzy: 26
  • 5
    Mosiosława
    ostatnia aktywność: 26.10.2017
    łączna liczba komentarzy: 10