nasze media Najnowszy numer MGN 11/2020

Gabriela Szulik

|

MGN 09/2007

dodane 23.08.2007 13:56

Spełnione marzenia generała

Rozmowa z generałem Romanem Polko, szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego

Codziennie chodzi Pan w mundurze?
– W jednostce GROM albo podczas różnych misji, kiedy nie chcemy być rozpoznani, nie zawsze zakłada się mundur. Natomiast w obecnym miejscu pracy, kiedy występuję oficjalnie, chodzę w mundurze.

W czym jednostka GROM-u jest tak wyjątkowa?
– Żołnierze GROM-u są doskonale wyposażeni, wyszkoleni i świadomi trudnych zadań. Podczas wojny w Iraku to myśmy szkolili marines (rodzaj amerykańskich sił zbrojnych, przyp. red.), a nie oni nas. My wyznaczaliśmy nową jakość. I muszę powiedzieć, że byłem bardzo dumny z moich żołnierzy, bo wszędzie, gdzie się pojawiliśmy, słyszałem podziękowania za profesjonalizm. GROM ma też najlepszy sprzęt, nawet nie z górnej półki, ale nawet taki, który dopiero ktoś zamierza wprowadzać.

Żołnierze GROM-u też są wyjątkowi?
– W jednostce GROM-u każdy ma swoje stanowisko. Jako dowódca wybierałem najlepszych żołnierzy ze struktur Wojska Polskiego, z jednostek specjalnych, którzy mimo że są dobrze przygotowani, przechodzą jeszcze roczne szkolenie. Potem już wszystkie zajęcia odbywają się na bojowo, czyli nie ćwiczenia, ale zajęcia z ostrą amunicją. I dlatego tak ważne jest doskonałe przygotowanie, bo każdy błąd może kosztować życie.

Czyli jednak są doskonali?
– To nie jest tak, że zatrudniamy tylko Rambo biegającego z nożem w zębach, bo potrzebujemy też na przykład doskonałych informatyków, finansistów, lekarzy. Jeżeli na przykład miałem doskonale sprawnego fizycznie informatyka, który jednak na informatyce za bardzo się nie znał, to wolałem zatrudnić mniej sprawnego fizycznie, ale fachowca, który potrafił obiekt naszych działań bardzo szybko wprowadzić do komputera i pokazać jego wszystkie mocne i słabe strony. Wiedza i inteligencja, a nie tylko sprawność fizyczna powodują, że można być dobrym żołnierzem GROM-u. I nawet jeśli ktoś jest super sprawny, a nie zna na przykład języków obcych, nie myśli w czasie akcji – to my takiego żołnierza nie chcemy, bo jednostki specjalne muszą działać samodzielnie i podejmować samodzielnie decyzje.

A czy żołnierz musi być zdyscyplinowany?
– Powiem tak. Ja na przykład zawsze miałem problemy z tak zwanym zachowaniem w szkole. Nie byłem raczej spokojnym człowiekiem, ale jakoś to moi przełożeni tolerowali, choć byłem też zawieszony w prawach ministranta.

I dobrowolnie poddał się Pan dyscyplinie?
– Poddałem się (śmiech), ale rygor wojskowy, dyscyplina wojskowa, rozkaz przełożonych nie mają nic wspólnego z dyscypliną w rodzaju: „Bądź grzeczny na zajęciach”. My wręcz nie chcemy grzecznych ludzi, bo z takich układnych nie zrobi się dobrego żołnierza. Żołnierz musi mieć w sobie ducha walki. Musi poszukiwać, musi mieć chęć działania.

A Pana wojskowe przygody?
– Miałem ich bardzo dużo. Opisałem je w książce „Gromowładny”. Na przykład podczas misji pokojowej w byłej Jugosławii zostałem otoczony przez żołnierzy kapitana Dragana. Przyłożyli mi lufę do brzucha i zapytali, czy jestem katolikiem, czy faszystą, i zagrozili śmiercią. Ale znałem ich już na tyle, że sprowadziłem sprawę do absurdu. Przypomniałem sobie Franka Dolasa z filmu „Jak rozpętałem II wojnę światową”. No i byli tak zszokowani tym, że się ich nie przestraszyłem, że zupełnie zmienili postępowanie wobec mnie. I żyję.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 2
    kawa
  • 3
    Mikotka
    ostatnia aktywność: 03.04.2020
    łączna liczba komentarzy: 44
  • 4
    Nacixxx
    ostatnia aktywność: 28.01.2020
    łączna liczba komentarzy: 7
  • 5
    kociaczek

Najwyżej docenione