nasze media Najnowszy numer MGN 07-08/2018

Krzysztof Kwaśniewicz

|

MGN 02/2009

dodane 12.01.2009 14:01

Najpiękniejsza legenda

Samochody teoretycznie służą do transportu. Odkąd jednak powstał pierwszy czterokołowiec większą wagę zaczęto przywiązywać do jego osiągów i możliwości wyprzedzania pozostałych użytkowników dróg niż do tego, ile można załadować do środka.

Najważniejsza jest uroda. Początkowo auta przypominały bryczki. Tyle, że bez konia z przodu. Bardzo szybko jednak okazało się, że ładny produkt sprzedaje się lepiej. Samochody wkroczyły w świat mody czy, jak chcą niektórzy, sztuki. Wygląd stał się bardzo ważny. ŻYWE LEGENDY Dziś tworzeniem kształtu pojazdu zajmują się wyspecjalizowane firmy stylistyczne. Dopasowują wizję artysty-projektanta do wymogów aerodynamiki, czyli nauki o oporach powietrza i założeń konstrukcyjnych. Kiedyś tak nie było. Samochody albo od początku do końca były dziełem jednego artysty-inżyniera, jak na przykład Ettore Bugatti, albo były to czysto użytkowe konstrukcje powstałe często przez składanie istniejących elementów, które czasem nie miały nawet związku z motoryzacją. Istnieją samochody, które stały się legendą, bo powstawały w jakichś niezwyczajnych okolicznościach. Zwykle są również piękne. Do takich modeli chętnie odwołują się dzisiejsze firmy motoryzacyjne. Doskonale wiedzą, że nic tak dobrze nie zachęca klientów, jak świadomość, że będą mogli jeździć żywą – czy w tym wypadku ponownie ożywioną – legendą.

Srebrna strzała
Mercedes-Benz 300 SLR to jeden z najsłynniejszych samochodów wyścigowych. Wygrywał w latach 50. XX wieku. Części jego osiągnięć do dziś nie pobito. Niektórzy nazywają go ojcem współczesnych samochodów wyścigowych, ze względu na szereg nowatorskich rozwiązań technicznych. Miał ośmiocylindrowy silnik o pojemności prawie 3 litrów, który osiągał moc 310 KM. Był nieprawdopodobnie wytrzymały. Konstruktorzy poddawali go ciężkim próbom. Chcieli stworzyć niezawodną jednostkę napędową. Zanim uznano, że jest gotowy, musiał przejechać ponad 10 tysięcy km z prędkością rajdową. Potem poddano go 32-godzinnemu, nieprzerwanemu testowi na wytrzymałość. Samochód przetrwał i to. Silnik to jednak nie wszystko. Nadwozie też jest ważne. Cały 300 SLR ważył około 900 kg, z czego 234 przypadało na silnik. Rama ze stalowych rur stanowiąca główną konstrukcję nośną ważyła tylko 50 kg. Mercedes-Benz 300 SLR to pierwszy samochód, który miał drzwi otwierane poprzez podniesienie do góry. Pokrycie nadwozia wykonano z bardzo łatwopalnego stopu magnezu, lżejszego nawet od aluminium.

75 szcześliwców
Dziś firma Daimler przypomina swoje sukcesy sprzed ponad półwiecza. Nowy SLR Stirling Moss został tak nazwany na pamiątkę sukcesów najsłynniejszego kierowcy Mercedesa. Wspólne dzieło Mercedesa i McLarena jest pełnoprawnym użytkownikiem dróg, co oznacza, że może poruszać się nie tylko po torach wyścigowych. Niemniej jego osiągi raczej zapraszają w miejsca, gdzie można przycisnąć gaz do deski. 350 km/h. 0 – 100 km/h w ciągu 3,5 sekundy. 650 koni mechanicznym. Liczby mówią same za siebie. Materiały użyte do budowy auta to włókna węglowe, aluminium, a w kabinie kierowcy – skóra. Radość z osiągów zarezerwowana jest jednak dla właściciela samochodu. Całej reszcie pozostaje tylko przyjemność oglądania. W wypadku nowego SLR jest ona duża. Nieprawdopodobnie smukła linia nadwozia, nie jest przerwana jest nawet przednią szybą. Tylko niewielkie odchylacze powodują, że pęd powietrza omij a głowy kierowcy i pasażera. Dwa wloty powietrza za siedzeniami pełnią również rolę pałąka bezpieczeństwa. Wyloty rur wydechowych umieszczone są przed przednimi drzwiami, tak jak w pierwowzorze sprzed 60 lat. Spaliny jednak nie mają szans na dolecenie do nosa kierowcy. Miejsce zarówno pasażera jak i kierowcy można zamknąć specjalnymi pokrywami, wykonanymi z aluminium. Wtedy samochód staje się jednolitą bryłą metalu, bardziej przypominającą pomnik niż normalne auto. Wyprodukowanych zostanie tylko 75 sztuk. Numerowanych. Ostatni opuści fabrykę w grudniu 2009 r. Cena: tylko 750 tysięcy euro. Cała seria przeznaczona jest dla aktualnych posiadaczy poprzedniego modelu SLR. Szkoda.

Stirling Moss
Najsłynniejszy kierowca Mercedesa SLR 300. W wyścigach brał udział przez 13 lat i z niemal pięciuset wygrał 222. Rekord Brytyjczyka z 1955 r. w wyścigu „Mille Miglia”, czyli Tysiąca Mil, do dziś nie został pobity. W SLR 300 trasę z Brescii do Rzymu Moss przejechał w 10 godzin, 7 minut i 48 sekund, czyli ze średnią prędkością prawie 158 km/h! Niemal cały 1955 rok to wielki tryumf Mercedesa. Z jednym wyjątkiem: 24-godzinnym wyścigiem Le Mans. Po wypadnięciu z toru samochód uderzył w trybuny. po czym spłonął w gigantycznym fajerwerku. Zginęło wtedy 81 osób.

Kochanie, zapalimy?
Jak utrzymują niektórzy, auta są rodzaju żeńskiego. I nie chodzi tu tylko o czułe zwracanie się do ulubionego pojazdu. To raczej kobiety: piękne, kapryśne, czasem wierne. Nic więc dziwnego, że i imiona mają kobiece. Ot choćby mercedes. Został tak nazwane na cześć córki Emila Jellinka, przedsiębiorcy, który przyczynił się do rozwoju fi rmy motoryzacyjnej DMG. Mercedes została przyjęta tak dobrze, że nazwa modelu stała się nazwą całej marki. Na zdjęciu Adriana Manuela Ramona Jellinek, zwana w rodzinie Mercedes. To hiszpańskie imię pochodzi od określenia Matki Boskiej Maria de las Mércédès – czyli Miłosierna

« 1 »
oceń artykuł

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 1
    Slotkakotka
    ostatnia aktywność: 06.03.2018
    łączna liczba komentarzy: 1
  • 3
    AnnaŻ
    ostatnia aktywność: 03.05.2018
    łączna liczba komentarzy: 2
  • 4
    KociaAnia
    ostatnia aktywność: 24.05.2018
    łączna liczba komentarzy: 26
  • 5
    Mosiosława
    ostatnia aktywność: 26.10.2017
    łączna liczba komentarzy: 10