nasze media Najnowszy numer MGN 02/2023

Adam Śliwa

dodane 19.01.2023 10:18

Na Górnym i na Dolnym

Bajkowy pałac w białym, zimowym puchu, wśród starych drzew parkowych, i tajemnicza kopalnia z zieloną szklaną kolekcją.

Śląsk to bardzo rozległa i zróżnicowana kraina. Górny kojarzy się z kopalniami i przemysłem. Dolny – z tajemnicami i pięknymi pałacami. My zrobimy odwrotnie. Na Górnym Śląsku odwiedzimy piękny pałac w Pławniowicach, a na Dolnym kopalnię uranu w Kowarach. Najpierw ruszamy do pobliskich Pławniowic.

Górnoślązacy z Włoch

Wchodzimy do ogromnego parku, pokrytego o tej porze białym puchem. Po chwili wśród drzew widać pierwsze strzeliste wieże. Jak w bajce. Brakuje tylko karocy i księżniczki. Mijamy dużą kaplicę pałacową z ozdobnej czerwonej cegły. – We wsi nie było kościoła i hrabia, budując kaplicę, myślał też o okolicznych mieszkańcach – tłumaczy ks. dr Krystian Worbs, opiekun pałacu, dziś ośrodka formacyjnego diecezji gliwickiej, i proboszcz parafii Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Pławniowicach. Do końca II wojny światowej pałac należał do górnośląskiej rodziny Ballestremów, arystokratów i magnatów przemysłowych pochodzących z Włoch. Ballestremowie otwarli m.in. pierwszą na Śląsku kopalnię węgla kamiennego. Do dziś w Rudzie Śląskiej można podziwiać domy, które budowali dla robotników, budynek dyrekcji ich zakładów przy ul. Wyszyńskiego czy Willę Caro w Gliwicach, gdzie dziś mieści się muzeum.

Więcej w najnowszym numerze Małego Gościa

Bez służby w pałacu

Zanim wejdziemy do pałacu, zaglądamy jeszcze na dziedziniec. Latem odbywają się tu koncerty. – Co to za człowiek w mundurze huzara? – zwracamy uwagę na popiersie mężczyzny. – To Giovanni Battista Angelo Ballestrero di Castellengo, założyciel śląskiej linii rodu Ballestremów – wyjaśnia ksiądz. – Urodził się w Turynie we Włoszech. Służył w armii pruskiej, w 3 regimencie huzarów. Kiedy żołnierze stacjonowali w Gliwicach, młody pułkownik spotkał Marię Elżbietę von Stechow. Pochodziła z rodziny właścicieli Pławniowic, Rudy i Biskupic. W pławniowickiej posiadłości nie ma służby ani nawet ogrodnika. Ksiądz Krystian pracuje tu z dwiema osobami i kilkoma wolontariuszami. – Nauczyłem się nawet obsługi dźwigu, gdy z murarzem odnawialiśmy detale przy dachu – śmieje się opiekun pałacu. – Kiedy trzeba, zajmujemy się naprawą, no i dbamy o park. A spotkać tu można naprawdę ciekawe okazy. – To cypryśnik błotny – pokazuje ksiądz przewodnik. – Unikat. U nas są dwa. Taki sam można jeszcze spotkać w Kórniku. To iglaste drzewo pochodzące z USA i co ciekawe, ma pneumatofory, czyli korzenie oddechowe wystające ponad grunt. Dostarczają tlen drzewu rosnącemu zwykle w podmokłych rejonach.

Dobrzy Ballestremowie

Hrabia Franciszek II Ballestrem budował pałac przez trzy lata, od 1882 roku. Powstała wprost bajkowa budowla, z licznymi wieżyczkami, a kolor piaskowca współgra tutaj z czerwoną cegłą – to styl zwany neomanieryzmem niderlandzkim. Wchodzimy do pałacu. Stalowe drzwi z prawej strony wskazują na ówczesny cud techniki – kiedyś była tu winda. Gabinet właściciela, biblioteka, salon. Pałacowa kaplica to dziś kościół parafialny. Ballestremowie byli mocno związani z Kościołem katolickim. Franciszek był szambelanem papieskim i – jak wszyscy członkowie rodu – rycerzem zakonu maltańskiego. Ballestremowie także uczciwie dbali o pracowników swoich licznych zakładów przemysłowych. Budowali dla nich nowoczesne osiedla mieszkaniowe, szpitale, szkoły, apteki, oświetlali latarniami elektrycznymi ulice. W Rudzie dzięki nim powstał kościół św. Józefa, kaplica Piusa X i kościół Matki Bożej Różańcowej. W Rokitnicy kościół Serca Pana Jezusa, a w Biskupicach św. Jana Chrzciciela i klasztor sióstr miłosierdzia, zwanych szarytkami. Ostatni właściciel pałacu, Mikołaj, zginął w 1945 roku w Dreźnie. Jego syn po wojnie wstąpił do kapucynów i przyjął imię Caspar. To twórca wielu pieśni, m.in. adwentowej „Marana tha”. Po wojnie, w zamian za utracone budynki na wschodzie, pałac w Pławniowicach przekazano Kościołowi. Dzięki wielkiemu zaangażowaniu księdza Krystiana i pieniądzom otrzymanym z Niemiec zabudowania wyremontowano. Dziś pałac prezentuje się wyjątkowo pięknie.

Kolekcja talerzy w kopalni

Z Górnego Śląska ruszamy w dalszą podróż. Na Dolnym Śląsku są tysiące miejsc wartych odwiedzenia. Drogą przez las jedziemy w kierunku dolnośląskich Kowar. W latach 50. XX wieku teren był zamknięty. Rosyjscy żołnierze przepuszczali przyjezdnych tylko na podstawie specjalnych przepustek, bo droga prowadziła do kopalni uranu, a uran miał posłużyć do budowy broni atomowej. Docieramy do zbocza góry. Tu zaczyna się mroczny kopalniany chodnik kopalni Podgórze. Światło górniczych latarek omiata solidne kamienne ściany. Wokół przejmująca cisza i obficie kapiąca woda. – Wilgotność powietrza wynosi tu aż 97 procent – tłumaczy nasza przewodniczka, pani Magdalena Zięba. Po prawej stronie światło latarek trafia na rzeźbę św. Barbary. Chociaż kopalnię nadzorowali Rosjanie, to górnikami byli tu Polacy i właśnie oni w różnych miejscach starali się umieszczać wizerunek swojej patronki. Na ekspozycjach widać kolorowe minerały – bogactwo Karkonoszy. Kolekcja zielonych talerzy, pucharów, wazonów robi wyjątkowe wrażenie. A kiedy pani Magdalena zapala lampę ultrafioletową, wszystkie szklane przedmioty zaczynają świecić zielonym światłem. – To bardzo drogie szkło uranowe z domieszką radioaktywnego pierwiastka – tłumaczy pani przewodnik. – Jeden półmisek może kosztować nawet 3 tysiące zł.

Inhalacje z uranem

Urobek z kopalni wywożono stąd wagonikami do tajnych Zakładów Przemysłowych R-1. Tam z rudy w procesie chemicznym wydobywano czysty uran i wysyłano go do Związku Radzieckiego. Prawdopodobnie jednak uranu z Kowar nie wykorzystywano do produkcji broni. Być może używano go do celów medycznych. W pewnej chwili chodnik skręca. Naszym oczom ukazują się upiorne pordzewiałe leżanki szpitalne. – To pozostałość po jedynym w Polsce i czwartym na świecie inhalatorium radonowym – wyjaśnia pani przewodnik. – Działało prawie 20 lat, aż do 1990 roku. Kuracjuszy z uzdrowiska w Cieplicach przewożono wagonikami do komory inhalacyjnej. Tam rurami wtłaczano lekko podgrzany radon. To szlachetny gaz ciężki powstający z uranu. A ponieważ jest radioaktywny, w dużych ilościach jest szkodliwy. Nie wiadomo do końca, jaka jest jego skuteczność – dodaje pani Magdalena. Trasę kończymy przy zalanym szybie górniczym prowadzącym do niższych chodników kopalni. To najgłębsze (242 m) podziemne nurkowisko w Polsce. Śmiałkom udało się zejść do 152 metrów. Mimo że słowo „uran” brzmi groźnie, kopalnia jest całkowicie bezpieczna. Promieniowanie nie przekracza tu niebezpiecznych dla zdrowia wartości.

Śląsk

To kraina leżąca częściowo w Niemczech, Czechach i w Polsce. Położenie na styku tych trzech państw kształtowało tę ziemie i jej historię. Podział na Dolny i Górny Śląsk utrwalił się od XV wieku. Najważniejszym miastem tej krainy był Wrocław. W XIV wieku Śląsk podzielony był na liczne księstwa piastowskie – pod koniec wieku zależne od Korony Czeskiej. W XVIII wieku po trzech wojnach śląskich region ten stracił swoją autonomię. Z wyjątkiem części południowo-wschodniej należącej do Austrii, stał się częścią Królestwa Prus. Mimo germanizacji Śląsk zachował swój wielonarodowy charakter. W XX wieku po powstaniach śląskich i plebiscycie region podzielono między Niemcy i Polskę. O Śląsk Cieszyński Polska spierała się z Czechosłowacją. Na początku II wojny światowej Śląsk włączono do Rzeszy Niemieckiej. Po wojnie zarówno Górny, jak i Dolny Śląsk przyłączono do Polski, a Śląsk Cieszyński podzielono między Polskę i Czechosłowację. Wtedy też większość Niemców i część Ślązaków wyjechała ze Śląska, głównie Dolnego, do Niemiec, a ich miejsce zajęli przesiedleni tu ludzie z dawnych kresów Rzeczypospolitej, wcielonych do Związku Radzieckiego. Natomiast na Górny Śląsk przybywali do pracy w kopalniach i hutach ludzie z różnych regionów Polski.

 
« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..